Perspektywa Pauliny
Zabraliśmy się za sprzątanie a ja myślałam o słowach Janka. Cały czas siedziały w mojej głowie a ja analizowałabym je na wszystkie możliwe sposoby. I doszłam do wniosku, że mogę na dwa sposoby interpretować jego słowa. Albo naprawdę mnie kocha i planuje ze mną swoją przyszłość lub zwyczajnie żartuje sobie ze mnie i moich uczuć. Ta druga wersja jakoś mi do niego pasuje, wydaje mi się, iż nie zrobił by mi czegoś takiego. Z tą myślą w głowie kontynuowałam porządki. Trzeba przyznać, że szybko się z nimi uwinęliśmy. Po 3 godzinach pokój lśnił czystością i był gotowy na przyjazd mojej mamy wraz z siostrą.
- Dobrze nam poszło.
- Tak, teraz czeka nas błogie lenistwo. Należy się nam po tak ciężkiej pracy.
- A co Pan powie na masaż?
- Czytasz mi w myślach kobieto.
- To może udamy się do Twojej sypialni.
- Teraz to jest nasza sypialnia. - powiedział otwierając drzwi od pomieszczenia
- Muszę sobie zapamiętać.
- Ten pokój będzie odgrywał ważną rolę w naszym dalszym życiu.
- Interesujące.
- Gdzieś musimy przecież stworzyć naszych potomków.
- Zboczeniec.
- Tylko Twój.
- I jak się z tym czujesz?
- Świetnie. Ale co z moim masażem?
- Już się robi. Proszę włączyć jakąś relaksującą muzykę, usiąść na łóżku i ściągnąć koszulkę.
- Zaczyna robić się ciekawie.
- Nie licz na za dużo. - zaczęłam go masować
Po 10 minutach chłopak zaczął podśpiewywać pod nosem.
- Możesz śpiewać głośniej. Mi to nie przeszkadza.
- Wiesz, chciałbym kiedyś napisać swoją własną piosenkę.
- Jeżeli to Twoje marzenie to zrealizuj je. A ja będę Cię wspierać.
- Dziękuję kochanie.
- Nie masz za co dziękować. Ja już Ci kiedyś mówiłam, że moim zadaniem jest być dla Ciebie wsparciem gdy Ty realizujesz swoje marzenia.
- A jakie Ty masz marzenia?
- Chciałabym zostać profesjonalnym fotografem.
- To fajnie.
- Najpierw muszę odłożyć pieniądze na lepszy aparat i będę się szkolić.
- Super, wierzę w to, że Ci się uda.
- Ale najpierw chcę zrobić prawo jazdy choć się boję.
- Czego?
- Że sobie nie poradzę.
- Taka duża dziewczynka a tak się boi.
- Nie nabijaj się ze mnie. Ja nie umiem jeździć więc się boję Panie idealny.
- Nie nabijam się mordko. Niebawem będziesz miała prawo jazdy, może nawet będziesz jeździć lepiej ode mnie.
- Nie wydaje mi się, ale nie będę się sprzeczać. I już wystarczy Ci tego masażu.
- Jako to?
- No tak to. Zmęczyłam się już.
- To ja Cię teraz pomasuję.
- Tylko nie naciskaj na ten obolały bok bo nie ręczę za siebie.
- Nic mi nie zrobisz.
- Nie bądź taki pewny. Różnie się w życiu zdarza.
- Muszę na Ciebie uważać.
- Wiedz, że jeżeli bym Cię uderzyła to będę robić to pod wpływem emocji. Może to być uderzenie abyś się ogarnął, ale zdarza mi się również w ten sposób wyrażać złość oraz bezradność.
- Ciężko Cię ogarnąć.
- Jak każdą kobietę.
- Ty nie jesteś każda, jesteś wyjątkowa.
- Miło to słyszeć.
- Kładź się już. Bo się rozmyślę zaraz.
- O nie, mój drogi. Ten masaż się mi należy.
- Dobrze słonko. A potem oglądniemy sobie jakiś film?
- Dobrze, tylko nie horror.
- Czemu nie? - wyszeptał mi do ucha
- Ja się boję takich filmów.
- To się przytulisz.
- A zajmiesz się mną jak będą mi się koszmary śniły?
- Oczywiście, że tak mordko. Ja już zawsze będę przy Tobie.
- Kochany jesteś. I wspaniale masujesz. Zaraz tu zasnę normalnie, tak mi dobrze.
- Nie zaśniesz, nie pozwolę na to.
- Tak? To co zrobisz?
- A to. - zaczął mnie łaskotać
- Nie misiu, tylko nie to. Cały bok mnie boli jak się śmieję.
- Dziś Ci odpuszczę. Ale następnym razem nie wywiniesz się tak łatwo.
- Zaczynam się bać.
- Nie masz czego. - uśmiechnął się tak dziwnie - Oglądamy?
- Tak.
- Zlituję się nad Tobą i wybiorę mało straszny film.
- Dzięki Ci o łaskawco.
- Mam zmienić swój wybór?
- Nie, nie, nie, proszę. Tylko nie to. Bo będę się własnego oddechu bała.
- A co dopiero mnie.
Jak on mnie denerwuje. To miał być miły wieczór a ten sobie oglądanie horroru wymyślił. Masakra jakaś. Jasiek wie, że się boję i robi to specjalnie. Pewnie myśli, że wtulę się w niego i będzie mógł zgrywać bohatera. A ja coś czuję, iż będzie kompletnie inaczej. Nienawidzę tego typu filmów ani gier. Na samą myśl mam ciarki na ciele.
- To ja włączam film. - powiedział Jaś
- Spoko. - wyszeptałam a tak de facto miałam ochotę go za to zatłuc
Przykryłam się kocem po sam nos, zwinęłam się w kulkę i starałam się nie krzyczeć na samym początku filmu. Szło mi nawet dobrze do czasu gdy w 25 minucie na ekranie pojawiła się krzycząca postać. Pisnęłam w koc, wstałam i wyszłam z salonu. Gdy byłam już na schodach usłyszałam głos mojego chłopaka.
- Gdzie idziesz?
- Tam, gdzie nic nie będzie mnie straszyć.
- Ok.
Super, widać jak bardzo się mną przejmuje. Jak on mnie wkurzył teraz i zarazem sprawił mi ogromną przykrość. Widząc, że się boję powinien mnie przytulić oraz zrobić wszystko żebym była spokojniejsza. Ale nie, film jest ważniejszy od własnej dziewczyny. Nie chciałam spać dziś z nim w jednym łóżku więc udałam się do pokoju zarezerwowanego dla mojej mamy oraz siostry. Zamknęłam drzwi żeby chłopak nie mógł mi przeszkadzać, położyłam się na łóżku i starałam się myśleć o czymś miłym aby wyprzeć w głowy wspomnienia o filmie, który oglądałam. Po chwili udało mi się zasnąć. Obudziłam się w nocy zlana potem. Tak jak przewidywałam miałam koszmar powiązany z filmem, który widziałam wieczorem. Ja teraz nie będę mogła zasnąć a Janek pewnie sobie smaczne śpi. Jak jutro będzie komentował moje zachowanie to go zatłukę chyba. Obiecał mi, że będę mogła się w niego wtulić. I co teraz z tego mam? Nic, siedzę sama w tym pokoju. Ale już nie długo. Postanowiłam zejść na dół i włączyć sobie jakąś komedię na poprawienie humoru. Wstałam więc, pościeliłam łóżko, zabrałam ze sobą koc i otworzyłam drzwi. To co zobaczyłam koło nich wprawiło mnie w osłupienie. Koło drzwi siedział i spał Jaś. Wyglądał tak słodko. Tylko pewnie nie wygodnie mu tu. Myślałam, żeby go obudzić ale po chwili przypomniało mi się jak zachował się wieczorem i postanowiłam go tak zostawić. Przykryłam go tylko kocem. Po cichu zeszłam po schodach, zrobiłam sobie herbatę i usadowiłam się na sofie. Włączyłam komedię romantyczną. Miała ona na mnie usypiający wpływ. Położyłam się więc przykrywając kocem, który dotychczas leżał zwinięty obok mnie. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Rano
Wow! Jaki śliczny wschód słońca. Ale chwila...w salonie nie ma takiej firanki. Gdzie ja właściwie jestem? Rozglądnęłam się po pomieszczeniu i odkryłam, że znajduję się w sypialni, naszej sypialni. Tylko ja chyba zasypiałam na sofie. Obróciłam się w kierunku drzwi i ujrzałam przepiękny widok. Jaś tak słodko spał. W tym momencie część złości na niego mi przeszła. Gdy tak podziwiłam jak mój chłopak śpi sięgnęłam po telefon i zrobiłam mu zdjęcie. Miałam już odkładać telefon na szafkę nocną gdy poczułam wibracje. Zerknęłam na ekran telefonu, dzwonił Florek.
- Cześć.
- Hej. Co tam u Was?
- Wszystko dobrze. Troszkę pozmieniało się od Twojego wyjazdu ale jest super.
- Jesteście razem?
- Tak.
- Gratuluję.
- Dziękuję w Jasia i swoim imieniu. A co u Ciebie?
- Nudno trochę bez Was ale dobrze.
- Możesz do nas przyjechać za jakiś czas.
- Tak?
- Serio. Niedługo przyjeżdża moja mama wraz z siostrą. Ale pewnie za jakieś 3 tygodnie będziesz mógł spokojnie przyjechać.
- To super, pewnie się zjawię. A co z Twoim dziadkiem?
- Nie mam żadnych nowych informacji. Dziś idę go odwiedzić w szpitalu.
- Jeżeli nie masz nowych wieści to pewnie jego stan się nie pogorszył.
- Zapewne. Ale i tak mama ciarki jak pomyślę o nim.
- To zrozumiałe. Dobra, nie przeszkadzam już. Zadzwonię jeszcze kiedyś.
- Spoko. To pa.
- Pa zakochańce. - Florian się rozłączył
Odłożyłam telefon, wstałam z łóżka i włączyłam komputer aby sprawdzić swoją pocztę, dawno tego nie robiłam. Po zalogowaniu się zauważyłam sporo spamu. Nie było żadnej nowej wiadomości od mamy. Mam nadzieję, że nie rozmyśliła się z przyjazdu do Wrocławia. Wylogowałam się z maila, wyłączyłam komputer i udałam się do łazienki aby się umyć. Po 30 minutach wyszłam z pomieszczenia. Moje ciało oraz włosy były owinięte ręcznikiem. Szybko wybrałam bieliznę oraz luźne ubrania po domu. Przebrałam się i zajęłam się suszeniem włosów. Nie szło mi to za bardzo. Szarpałam się z włosami.
- Może Ci pomóc?
- Wystarczająco mi wczoraj pomogłeś.
- O co Ci chodzi?
- Mówiłam Ci, że boję się horrorów. Ale miałeś w dupie to, iż wychodzę. Spałam w innym pokoju a Ty spałeś pod drzwiami. Gdy było mi dobrze na sofie zaniosłeś mnie do sypialni. Co Ty sobie wyobrażasz?
- Ja nie wiem co powiedzieć. Przepraszam Cię bardzo, nie przemyślałem tego. - oparłam się o umywalkę i zacisnęłam na niej ręce
- Wiesz jak ja się bałam. Śniło mi się, że ktoś Cię zabił. - odbicie w lustrze pokazywało łzy w moich oczach - A Ciebie nie było koło mnie, nie mogłam się upewnić, że nic Ci nie jest.
- Przepraszam. Bardzo Cię kocham i nie chcę żebyś cierpiała przeze mnie. - Janek mnie przytulił
- Nie rób mi tak więcej, ja tego nie zniosę.
- Już cicho. - wtuliłam się w niego mocniej - Mam straszne wyrzuty sumienia i starałem się je uciszyć. Coś mi nie wyszło.
- Wybaczam Ci Janek.
- Dziękuję kochanie. - pocałował mnie w czubek nosa - A teraz daj tą szczotkę.
- Tylko mi nie powyrywaj wszystkich włosów.
- Postaram się.
Chłopak delikatnie sunął szczotką po moich długich i splątanych włosach. Nawet mnie to nie bolało za bardzo.
- Gotowe.
- Dziękuję bardzo. Jasiek, ja chcę iść dziś do dziadka.
- Dobrze, zjemy śniadanie i się zbierzemy. Przy okazji zrobimy zakupy bo lodówka zaczyna świecić pustkami.
- To ja zrobię śniadanie a Ty się ogarnij.
- Ok.
Dwadzieścia minut później siedzieliśmy już przy stole jedząc posiłek. Gdy skończyliśmy Janek umył naczynia a ja poszłam się przebrać i zrobić lekki makijaż. Pół godziny później oboje byliśmy już gotowi do drogi. Mój chłopak chwycił kluczyki ze stolika w korytarzu, wzięliśmy bluzy i udaliśmy się w kierunku samochodu.
Starałam się żeby ten rozdział być opisowy ale jak zwykle mi nie wyszło. Mam jednak małą nadzieję, że się Wam spodobał.
I jeszcze obiecany link do mojego fb: https://www.facebook.com/profile.php?id=100003979207008
Zapraszajcie, chcecie pogadać to piszcie, nie krępujcie się. Ja nie gryzę xD
Pozdrawiam mordki <3
wtorek, 12 maja 2015
niedziela, 10 maja 2015
Rozdział 34
Dwie godziny później
Perspektywa Janka
Właśnie dojechaliśmy na miejsce. Jesteśmy już pod domem. Popatrzyłem na dziewczynę a ona spała. Odpiąłem więc jej pas, po chwili swój, wysiadłem po cichu z auta i zaniosłem Paulinę do domu. Położyłem ją delikatnie na łóżku, ściągnąłem jej buty i przykryłem kocem. Gdy Paula już spokojnie spała zszedłem na dół aby wypakować nasze bagaże. Zajęło mi to jakieś dwadzieścia minut. Gdy walizki znajdowały się już w domu zrobiłem sobie kanapki i usiadłem na sofie. Szybko zjadłem, przebrałem się a następnie położyłem koło mojej dziewczyny. Przytuliłem się do niej delikatnie i szczęśliwy zasnąłem.
Rano
Ile można spać? Ja już od 10 minut podziwiam widoki a moja kochana Paulinka jeszcze spała. Nie chciałem jej budzić więc leżałem patrząc na nią. Lecz nie mogłem się powstrzymać i zacząłem kreślić na jej ręce wzory. Po jakiś 15 minutach Paulina zaczęła się budzić.
- Daj mi jeszcze spać.
- Nie kochanie, czeka nas dziś dużo pracy.
- To Ty idź a ja do Ciebie dołączę.
- Nie ma tak dobrze. Jak ja wstaję to Ty też.
- Ja się nigdzie nie ruszam.
- To ja też. Możemy spędzić tutaj cały dzień.
- A kto posprząta Twój dom? Krasnoludki?
- Misia, wstawaj.
- Namów mnie jakoś na to. - zbliżyłem się do niej i zacząłem całować
- Jak wstaniesz i posprzątamy dziś to spędzimy razem bardzo miły wieczór.
- Brzmi obiecująco.
- Wstajemy więc?
- Dobrze. Ale Ty robisz śniadanie.
- Już biegnę. I za chwilę masz być na dole.
- A zrobisz naleśniki z nutellą?
- To musisz mi pomóc.
- Już idę. - dziewczyna zawołała i po chwili usłyszałem jej kroki na schodach
Ja w tym czasie zacząłem przygotowywać składniki na śniadanie. Mąkę już mam, wodę gazowaną też. Zostało wyjąc jajka oraz mleko z lodówki. Postawiłem wszystko na blacie. I gdy miałem sięgać po miskę coś a raczej ktoś mi to uniemożliwiło. Była to wtulona we mnie Paulina.
- Coś się stało myszko?
- Nie, wszystko jest w porządku. Bierzmy się do roboty. - odsunęła się ode mnie
Podałem jej miskę i zaczęła ona robić ciasto na naleśniki. Wykorzystałem sytuację i przytuliłem się do niej. Paula nawet nie drgnęła. Mieszała dalej masę. Jednak po kilku minutach przerwała tą błogą chwilę.
- Wyjmij patelnię i postaw ją na kuchence, proszę.
- Ale mnie tu dobrze.
- A śniadanko chcesz zjeść? - Odwróciła się w moją stronę a ja położyłem swoje ręce na jej biodrach
- Tak. Ale większą ochotę mam na Ciebie.
- Janek... - trzepnęła mnie w ramię
Aby nie wysłuchiwać zażaleń jaki to jestem zboczony zamknąłem jej usta pocałunkiem. Na początku był on nieśmiały i z czasem zaczął się przeradzać w bardziej namiętny. Dziewczyna owinęła nogi wokół moich bioder a ja obróciłem się i usadowiłem ją na wyspie kuchennej. Gdy brakowało nam już tchu oderwaliśmy się od siebie.
- Takie śniadania to ja codziennie mogę mieć. - wyszeptałem do jej ucha
- Codziennie naleśniki?!
- Nie o tym mówię głuptasie. - zaśmiałem się
- A o czym? - jaki z niej jest głuptasek
Zbliżyłem swoją twarz do jej ślicznej buźki.
- Bardzo Cię kocham.
- Ja Ciebie też. - gdy dziewczyna odpowiedziała przylgnąłem swoimi wargami do jej ust. Jedną rękę umieściłem na policzku Pauliny a drugą rękę przesuwałem po jej nodze, od kolana do biodra. To jak reagowała na mój dotyk było dla mnie wspaniałe.
- Teraz już wiesz?
- Tak kochanie. - na jej buzi malował się chytry uśmieszek
- A co to za mina?
- Ja od razu wiedziałam o co Ci chodzi.
- Osz Ty. Jak mogłaś? - zacząłem się odsuwać od siedzącej Pauli
- Chciałam się upewnić czy myślimy o tym samym. - zeskoczyła w wyspy i przytuliła się do mnie - I teraz jestem już pewna, że to samo mieliśmy na myśli.
Wróciliśmy do przygotowywania śniadania. Nie obyło się bez dokuczania sobie, śmiania się i brudzenia swoich ubrań. Gdy skończyliśmy cała kuchnia była w mące. Lecz był to jeden z najlepszych poranków.
- Ej, gdzie te paluchy?! - Paulina zaczęła na mnie krzyczeć
- Muszę spróbować czy się nie zepsuła.
- Nie ma tak mój drogi bo nie będzie czym naleśników posmarować. - zabrała mi słoik z rąk
Nie sprzeczałem się już bo Paula miała rację. Najchętniej zjadł bym cała nutellę. Choć nie, pewnie pobrudziłbym nią trochę dziewczynę, tak dla zabawy. A potem mógłbym to z niej zlizać.
- Jakie Ty masz myśli! - sam siebie skarciłem w myślach
Siedziałem sobie na krześle przypatrując się jak brunetka krząta się po kuchni. Mógłbym tak siedzieć wieczność. Tylko, żeby nie było, iż nie pomógłbym jej. Zrobiłbym to, ale większą przyjemność sprawia mi patrzenie na jej zgrabne ciało. Tym co dzieje się obecnie w mojej głowie już nie będę się dzielił. Dla dobra ogółu zachowam to dla siebie. Pewnie dostałbym teraz w twarz gdyby Paulinka posiadała umiejętność czytania w myślach. Nic nie poradzę na to, że tak a nie inaczej działa ona na mnie. Jestem facetem, my często myślimy o tych sprawach.
- Podano do stołu. - z przemyśleń wyrwał mnie głos dziewczynę
- Dziękuję.
- O czym tak myślałeś? - o cholera, chyba mnie przyłapała
- O niczym ważnym.
- Ok, a teraz jedz.
- Smacznego.
20 minut później
- Możesz umyć naczynia po śniadaniu?
- Tak.
- Ja pójdę się przygotować do sprzątania w tym czasie.
- Dobrze. Jak skończę to wezmę się za porządki.
Paulina poszła na górę a ja zabrałem się za mycie naczyń. I w tym czasie doszedłem do wniosku, że muszę kupić zmywarkę. Nie chce mi się stać przy zlewie jak maszyna może wykonać to za mnie. Chwilę później wszystkie naczynia leżały czyste w szafce a ja podążałem w kierunku łazienki. Gdy już się w niej znalazłem wziąłem szybki prysznic i umyłem zęby. Włosów nie chciało mi się układać. Opuściłem pomieszczenie aby się ubrać. Wszedłem do sypialni. I już zacząłem żałować, że nie pojawiłem się chwilę wcześniej. Pewnie zapytacie czemu. Już śpieszę z wyjaśnieniem. Paulina kończyła się ubierać gdy otworzyłem drzwi. Nie rozpaczając dłużej nad moim losem wyjąłem z szafy koszulkę i krótkie spodenki.
- A pukać Cię nie nauczyli? - już się musiała uczepić
- Jestem u siebie słonko.
- Ups, zapomniałam.
- Nic się nie stało. Każdemu się zdarza. Gotowa na wielkie sprzątanie?
- Tak. A Ty?
- Również. Tylko uważaj żeby dziś żadne pudło Cię nie przygniotło.
- Hahaha...bardzo śmieszne. - było słychać w głosie dziewczyny ironię
- A jak tam w ogóle Twój bok? Dalej boli?
- Trochę boli ale nie jest źle. Tylko ten głupi siniak nie za bardzo chce zejść. Z resztą sam zobacz. - podniosła swoją koszulkę i odsłoniła fragment brzucha
- Moja biedne maleństwo. Nie wygląda to za dobrze.
- Ja wiem. Ale co zrobię? Muszę poczekać aż się to zagoi.
- Albo pójść do lekarza.
- Janek...
- No co? Czy to źle, że martwię się o Ciebie?
- Misiak, to nie jest złe. Tylko mam wrażenie, że trochę przesadzasz.
- Chcę jak najlepiej dla Ciebie.
- Wiem kochanie, ale nie możesz mnie trzymać pod kloszem.
- Może trochę przesadzam. Ale nic nie poradzę na to. Musisz się z tym pogodzić.
- Dobrze, postaram się to zaakceptować.
- A wiesz, że bardzo Cię kocham?
- Wiesz, że ja też?
- Moja mordka kochana. - przytuliłem się do dziewczyny
- Mój misiak kochany. - ona również się we mnie wtuliła
- Mieliśmy sprzątać.
- To idziemy. - wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem do pokoju
- Mógłbyś mnie tak zawsze nosić.
- Mogę Ci tylko obiecać, że jak będziemy wchodzić na salę zarezerwowaną na nasze wesele to Cię tam wniosę.
- Jestem w szoku.
- Czemu? Powiedziałem coś nie tak?
- Nie wiedziałam, że planujesz ze mną swoją przyszłość i to tak długofalowo.
- A Ty nie chcesz wziąć ze mną ślubu?
- Jesteśmy razem cztery dni a Ty już ślub planujesz?
- Tak. Chce mieć wszystko dopracowane. Ale nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie.
- Oczywiście, że chcę wziąć z Tobą ślub. Tylko jest troszkę za wcześnie na to.
- Nie bój się, nie będę Ci się jutro oświadczać. Tylko teraz mam pewność, że mi nie uciekniesz.
- Byłabym bardzo głupia gdybym Cię zostawiła.
- Nie dałbym Ci odejść. Nie chciałbym stracić największego skarbu w moim życiu.
- Się wzruszę zaraz.
- Ja naprawdę chcę spędzić z Tobą całe moje życie.
- Nie wiesz na co się piszesz, ja mam swój charakterek którego będziesz mieć dość.
- Jak się kogoś kocha to wytrzymuje się wszystko.
- Jaki Ty kochany jesteś. - po policzku dziewczyny płynęła łza - Mój ideał.
- Nie płacz myszko. - starłem tą łzę
- To ze szczęścia. Nie przypuszczałam, że znajdzie się ktoś kto mnie pokocha z taką przeszłością. Pojawiłeś się Ty w moim życiu i zaczynam być szczęśliwa. To jest wspaniałe uczucie. Dziękuję Ci za to. - Paulina wtuliła się we mnie
- Nie masz za co dziękować skarbie. Nie robię nic nadzwyczajnego. I bardzo się cieszę, że Cię uszczęśliwiam. A teraz wybacz, iż tak chamsko psuję taką super chwilę ale mieliśmy sprzątać.
- Ok, bierzmy się do roboty.
Tak się starałam, żeby rozdział był bardziej opisowy ale mi znowu nie wyszło. Nie potrafię pisać opisowych rozdziałów. Przepraszam mordki ale ja się chyba nie nadaję do pisania.
P.S. Tak się zastanawiałam mordki, iż jakbyście chcieli mnie lepiej poznać (Nie wiem czemu ja się oszukuje, że ktoś chce mnie poznać xD) to mogę Wam podać linka do mojego prywatnego FB. Moglibyście zaprosić, pogadać, zapytać jeżeli Was coś interesuje. Napiszcie mi co o tym sądzicie.
Perspektywa Janka
Właśnie dojechaliśmy na miejsce. Jesteśmy już pod domem. Popatrzyłem na dziewczynę a ona spała. Odpiąłem więc jej pas, po chwili swój, wysiadłem po cichu z auta i zaniosłem Paulinę do domu. Położyłem ją delikatnie na łóżku, ściągnąłem jej buty i przykryłem kocem. Gdy Paula już spokojnie spała zszedłem na dół aby wypakować nasze bagaże. Zajęło mi to jakieś dwadzieścia minut. Gdy walizki znajdowały się już w domu zrobiłem sobie kanapki i usiadłem na sofie. Szybko zjadłem, przebrałem się a następnie położyłem koło mojej dziewczyny. Przytuliłem się do niej delikatnie i szczęśliwy zasnąłem.
Rano
Ile można spać? Ja już od 10 minut podziwiam widoki a moja kochana Paulinka jeszcze spała. Nie chciałem jej budzić więc leżałem patrząc na nią. Lecz nie mogłem się powstrzymać i zacząłem kreślić na jej ręce wzory. Po jakiś 15 minutach Paulina zaczęła się budzić.
- Daj mi jeszcze spać.
- Nie kochanie, czeka nas dziś dużo pracy.
- To Ty idź a ja do Ciebie dołączę.
- Nie ma tak dobrze. Jak ja wstaję to Ty też.
- Ja się nigdzie nie ruszam.
- To ja też. Możemy spędzić tutaj cały dzień.
- A kto posprząta Twój dom? Krasnoludki?
- Misia, wstawaj.
- Namów mnie jakoś na to. - zbliżyłem się do niej i zacząłem całować
- Jak wstaniesz i posprzątamy dziś to spędzimy razem bardzo miły wieczór.
- Brzmi obiecująco.
- Wstajemy więc?
- Dobrze. Ale Ty robisz śniadanie.
- Już biegnę. I za chwilę masz być na dole.
- A zrobisz naleśniki z nutellą?
- To musisz mi pomóc.
- Już idę. - dziewczyna zawołała i po chwili usłyszałem jej kroki na schodach
Ja w tym czasie zacząłem przygotowywać składniki na śniadanie. Mąkę już mam, wodę gazowaną też. Zostało wyjąc jajka oraz mleko z lodówki. Postawiłem wszystko na blacie. I gdy miałem sięgać po miskę coś a raczej ktoś mi to uniemożliwiło. Była to wtulona we mnie Paulina.
- Coś się stało myszko?
- Nie, wszystko jest w porządku. Bierzmy się do roboty. - odsunęła się ode mnie
Podałem jej miskę i zaczęła ona robić ciasto na naleśniki. Wykorzystałem sytuację i przytuliłem się do niej. Paula nawet nie drgnęła. Mieszała dalej masę. Jednak po kilku minutach przerwała tą błogą chwilę.
- Wyjmij patelnię i postaw ją na kuchence, proszę.
- Ale mnie tu dobrze.
- A śniadanko chcesz zjeść? - Odwróciła się w moją stronę a ja położyłem swoje ręce na jej biodrach
- Tak. Ale większą ochotę mam na Ciebie.
- Janek... - trzepnęła mnie w ramię
Aby nie wysłuchiwać zażaleń jaki to jestem zboczony zamknąłem jej usta pocałunkiem. Na początku był on nieśmiały i z czasem zaczął się przeradzać w bardziej namiętny. Dziewczyna owinęła nogi wokół moich bioder a ja obróciłem się i usadowiłem ją na wyspie kuchennej. Gdy brakowało nam już tchu oderwaliśmy się od siebie.
- Takie śniadania to ja codziennie mogę mieć. - wyszeptałem do jej ucha
- Codziennie naleśniki?!
- Nie o tym mówię głuptasie. - zaśmiałem się
- A o czym? - jaki z niej jest głuptasek
Zbliżyłem swoją twarz do jej ślicznej buźki.
- Bardzo Cię kocham.
- Ja Ciebie też. - gdy dziewczyna odpowiedziała przylgnąłem swoimi wargami do jej ust. Jedną rękę umieściłem na policzku Pauliny a drugą rękę przesuwałem po jej nodze, od kolana do biodra. To jak reagowała na mój dotyk było dla mnie wspaniałe.
- Teraz już wiesz?
- Tak kochanie. - na jej buzi malował się chytry uśmieszek
- A co to za mina?
- Ja od razu wiedziałam o co Ci chodzi.
- Osz Ty. Jak mogłaś? - zacząłem się odsuwać od siedzącej Pauli
- Chciałam się upewnić czy myślimy o tym samym. - zeskoczyła w wyspy i przytuliła się do mnie - I teraz jestem już pewna, że to samo mieliśmy na myśli.
Wróciliśmy do przygotowywania śniadania. Nie obyło się bez dokuczania sobie, śmiania się i brudzenia swoich ubrań. Gdy skończyliśmy cała kuchnia była w mące. Lecz był to jeden z najlepszych poranków.
- Ej, gdzie te paluchy?! - Paulina zaczęła na mnie krzyczeć
- Muszę spróbować czy się nie zepsuła.
- Nie ma tak mój drogi bo nie będzie czym naleśników posmarować. - zabrała mi słoik z rąk
Nie sprzeczałem się już bo Paula miała rację. Najchętniej zjadł bym cała nutellę. Choć nie, pewnie pobrudziłbym nią trochę dziewczynę, tak dla zabawy. A potem mógłbym to z niej zlizać.
- Jakie Ty masz myśli! - sam siebie skarciłem w myślach
Siedziałem sobie na krześle przypatrując się jak brunetka krząta się po kuchni. Mógłbym tak siedzieć wieczność. Tylko, żeby nie było, iż nie pomógłbym jej. Zrobiłbym to, ale większą przyjemność sprawia mi patrzenie na jej zgrabne ciało. Tym co dzieje się obecnie w mojej głowie już nie będę się dzielił. Dla dobra ogółu zachowam to dla siebie. Pewnie dostałbym teraz w twarz gdyby Paulinka posiadała umiejętność czytania w myślach. Nic nie poradzę na to, że tak a nie inaczej działa ona na mnie. Jestem facetem, my często myślimy o tych sprawach.
- Podano do stołu. - z przemyśleń wyrwał mnie głos dziewczynę
- Dziękuję.
- O czym tak myślałeś? - o cholera, chyba mnie przyłapała
- O niczym ważnym.
- Ok, a teraz jedz.
- Smacznego.
20 minut później
- Możesz umyć naczynia po śniadaniu?
- Tak.
- Ja pójdę się przygotować do sprzątania w tym czasie.
- Dobrze. Jak skończę to wezmę się za porządki.
Paulina poszła na górę a ja zabrałem się za mycie naczyń. I w tym czasie doszedłem do wniosku, że muszę kupić zmywarkę. Nie chce mi się stać przy zlewie jak maszyna może wykonać to za mnie. Chwilę później wszystkie naczynia leżały czyste w szafce a ja podążałem w kierunku łazienki. Gdy już się w niej znalazłem wziąłem szybki prysznic i umyłem zęby. Włosów nie chciało mi się układać. Opuściłem pomieszczenie aby się ubrać. Wszedłem do sypialni. I już zacząłem żałować, że nie pojawiłem się chwilę wcześniej. Pewnie zapytacie czemu. Już śpieszę z wyjaśnieniem. Paulina kończyła się ubierać gdy otworzyłem drzwi. Nie rozpaczając dłużej nad moim losem wyjąłem z szafy koszulkę i krótkie spodenki.
- A pukać Cię nie nauczyli? - już się musiała uczepić
- Jestem u siebie słonko.
- Ups, zapomniałam.
- Nic się nie stało. Każdemu się zdarza. Gotowa na wielkie sprzątanie?
- Tak. A Ty?
- Również. Tylko uważaj żeby dziś żadne pudło Cię nie przygniotło.
- Hahaha...bardzo śmieszne. - było słychać w głosie dziewczyny ironię
- A jak tam w ogóle Twój bok? Dalej boli?
- Trochę boli ale nie jest źle. Tylko ten głupi siniak nie za bardzo chce zejść. Z resztą sam zobacz. - podniosła swoją koszulkę i odsłoniła fragment brzucha
- Moja biedne maleństwo. Nie wygląda to za dobrze.
- Ja wiem. Ale co zrobię? Muszę poczekać aż się to zagoi.
- Albo pójść do lekarza.
- Janek...
- No co? Czy to źle, że martwię się o Ciebie?
- Misiak, to nie jest złe. Tylko mam wrażenie, że trochę przesadzasz.
- Chcę jak najlepiej dla Ciebie.
- Wiem kochanie, ale nie możesz mnie trzymać pod kloszem.
- Może trochę przesadzam. Ale nic nie poradzę na to. Musisz się z tym pogodzić.
- Dobrze, postaram się to zaakceptować.
- A wiesz, że bardzo Cię kocham?
- Wiesz, że ja też?
- Moja mordka kochana. - przytuliłem się do dziewczyny
- Mój misiak kochany. - ona również się we mnie wtuliła
- Mieliśmy sprzątać.
- To idziemy. - wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem do pokoju
- Mógłbyś mnie tak zawsze nosić.
- Mogę Ci tylko obiecać, że jak będziemy wchodzić na salę zarezerwowaną na nasze wesele to Cię tam wniosę.
- Jestem w szoku.
- Czemu? Powiedziałem coś nie tak?
- Nie wiedziałam, że planujesz ze mną swoją przyszłość i to tak długofalowo.
- A Ty nie chcesz wziąć ze mną ślubu?
- Jesteśmy razem cztery dni a Ty już ślub planujesz?
- Tak. Chce mieć wszystko dopracowane. Ale nie odpowiedziałaś mi na moje pytanie.
- Oczywiście, że chcę wziąć z Tobą ślub. Tylko jest troszkę za wcześnie na to.
- Nie bój się, nie będę Ci się jutro oświadczać. Tylko teraz mam pewność, że mi nie uciekniesz.
- Byłabym bardzo głupia gdybym Cię zostawiła.
- Nie dałbym Ci odejść. Nie chciałbym stracić największego skarbu w moim życiu.
- Się wzruszę zaraz.
- Ja naprawdę chcę spędzić z Tobą całe moje życie.
- Nie wiesz na co się piszesz, ja mam swój charakterek którego będziesz mieć dość.
- Jak się kogoś kocha to wytrzymuje się wszystko.
- Jaki Ty kochany jesteś. - po policzku dziewczyny płynęła łza - Mój ideał.
- Nie płacz myszko. - starłem tą łzę
- To ze szczęścia. Nie przypuszczałam, że znajdzie się ktoś kto mnie pokocha z taką przeszłością. Pojawiłeś się Ty w moim życiu i zaczynam być szczęśliwa. To jest wspaniałe uczucie. Dziękuję Ci za to. - Paulina wtuliła się we mnie
- Nie masz za co dziękować skarbie. Nie robię nic nadzwyczajnego. I bardzo się cieszę, że Cię uszczęśliwiam. A teraz wybacz, iż tak chamsko psuję taką super chwilę ale mieliśmy sprzątać.
- Ok, bierzmy się do roboty.
Tak się starałam, żeby rozdział był bardziej opisowy ale mi znowu nie wyszło. Nie potrafię pisać opisowych rozdziałów. Przepraszam mordki ale ja się chyba nie nadaję do pisania.
P.S. Tak się zastanawiałam mordki, iż jakbyście chcieli mnie lepiej poznać (Nie wiem czemu ja się oszukuje, że ktoś chce mnie poznać xD) to mogę Wam podać linka do mojego prywatnego FB. Moglibyście zaprosić, pogadać, zapytać jeżeli Was coś interesuje. Napiszcie mi co o tym sądzicie.
piątek, 8 maja 2015
Rozdział 33
Perspektywa Pauliny
Półtorej godziny później się obudziłam. Zauważyłam, że Janka nie ma w pokoju więc wzięłam wolną kartkę oraz długopis, które leżały na stole i zaczęłam pisać notkę.
Drogi pamiętniczku,
Znowu się odzywam gdy zdarzyło się sporo niemiłych sytuacji. Chociaż w tym tygodniu był też jeden wspaniały dzień.
Ale zaczynając od tego zła to stan dziadka się pogorszył. Ja rozumiem, że nie można go uratować ale nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Nie dociera do mnie to, iż nie zobaczy mnie w sukni ślubnej, nie zobaczy moich dzieci. To takie przykre.
Kilka dni po tym jak się o tym dowiedziałam Jaś postanowił zrealizować jedno z moich marzeń i zabrał mnie na przejażdżkę motocyklem. Na początku się bałam ale było wspaniale. I gdy dojechaliśmy na miejsce kazał mi przebrać się w śliczną sukienkę. Następnie zaprowadził mnie na piękny mostek i powiedział, że mnie kocha. Mój mały wariat. To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu.
Następnego dnia pojechaliśmy do jego rodziców, którzy chcieli mnie poznać. Mama Jasia okazała się być bardzo miłą kobietą. Lecz jej mąż już nie za bardzo. Był do mnie bardzo uprzedzony. A po kilku godzinach całkowicie zmienił swoje podejście, był dla mnie miły i jeszcze wspomógł mojego chłopaka finansowo.
I za kilka dni przyjeżdża mama. Bardzo się cieszę, że mogę ją zobaczyć po tylu latach.
To by było już na tyle. Mam nadzieję, że zobaczymy się szybciej.
Zakończyłam notkę i schowałam szybko kartkę do kieszeni spodni ponieważ usłyszałam czyjeś kroki.
- Jak się spało słonko?
- Dobrze, tylko trochę mnie mięśnie bolą. Ale to norma po wysiłku. A Tobie jak się spało?
- Skąd wiesz?
- Widać to po Tobie, uczesałbyś się.
- A taki Ci się nie podobam?
- Podobasz się misiu ale przystojniejszy jesteś z uczesanymi włosami.
- To ja za chwilę znikam a Ty może pójdziesz zjeść śniadanie.
- O, dobry pomysł. Jestem bardzo głodna.
- To zejdź na dół i poczekaj na mnie a ja przygotuję Ci te obiecane tosty i herbatę. - Jaś wykrzyczał z łazienki
- Kochany jesteś. - powiedziałam i udałam się na dół
Po 5 minutach pojawił się Jasiek.
- Pośpiesz się bo zaraz padnę tu z głodu.
- Cierpliwości księżniczko, nie rozdwoję się.
- A szkoda. Czasami by się to przydało.
- Ja Ci nie wystarczam?
- Nie powiedziałam nic takiego. Bardziej myślałam o takich aspektach jak sprzątanie bądź remont.
- Spoko. Za chwilę będziesz miała śniadanko.
- To świetnie. A gdzie Twoja mama?
- Poszła na zakupy. Pewnie znowu wróci z masą ubrań.
- Przeszkadza Ci to?
- Nie. I nie zdziwiłbym się gdyby dla Ciebie i mnie też coś kupiła.
- Serio?
- Zawsze tak robi.
- To miłe z jej strony. Chodź w sumie może kupić ubrania, które się Tobie nie podobają.
- O to się nie martwię. Mama ma świetny gust. Często chodzę w rzeczach od niej.
- Też tak chcę. Ja na każdych zakupach muszę się pokłócić z moją mamą.
- Nie rozczulamy się nad sobą. Teraz podnoś ten zgrabny tyłeczek i zapraszam do stołu.
- Ok, już idę. - wstałam z sofy - Jak smakowicie pachnie.
- Smacznego.
- Dziękuję bardzo. - zabrałam się za jedzenie
Po 10 minutach opróżniłam talerz.
- Widać, że byłaś głodna.
- Mówiłam Ci przecież.
- No nie fochaj się, chodź tu do mnie.
- Czemu mnie nie słuchasz? - powiedziałam siadając mu na kolanach
- Słucham Cię, tylko nie spodziewałem się, że aż tak zgłodniałaś. - przytulił mnie i zostawiał pocałunki na moim ramieniu
- Dobrze mi tu z Tobą. - wtuliłam się w chłopaka
- Mnie z Tobą też. Mógłbym tak siedzieć godzinami.
- Tak sobie myślałam podczas tej naszej wycieczki co byłoby ze mną gdybym Cię nie poznała. Doszłam do wniosku, że pewnie wróciłabym do Krakowa albo mieszkałabym w jakimś hotelu. I pewnie załamałabym się i płakałabym całymi dniami oraz nocami.
- Kochanie, masz mnie i nawet o tym nie myśl. Zrobię wszystko żebyś nie była smutna, rozumiesz. Nie pozwolę żeby stała Ci się jakakolwiek krzywda.
- Kocham Cię.
- Ja też Cię kocham. - pocałowaliśmy się i w tym momencie usłyszeliśmy zgrzyt klucza w zamku. Oderwaliśmy się więc od siebie.
- Dzień dobry. - powiedziałam do mamy mojego chłopaka
- Cześć dzieci. Widzę, że już się wyspaliście.
- Tak. I będziemy się zbierać za jakieś trzy do czterech godzin.
- Jak musicie.
- Niedługo przyjeżdża moja mama wraz z siostrą i Janek zgodził się żeby spały u niego w domu. Musimy trochę posprzątać.
- Rozumiem. A teraz chodźcie tu. Mam coś dla Was.
- Mówiłem. - wyszeptał mi Jaś do ucha
- Te trzy torby są dla Ciebie. - kobieta podała mi pakunki - A to dla Jaśka.
- Dziękuję bardzo.
- Dziękować będziesz jak przymierzysz. Zmykaj do łazienki, przebierz się i zaprezentuj.
5 minut później
Przymierzyłam właśnie śliczną bluzkę na ramiączkach i jeansowe rurki. Nawet dobrze w tym wyglądałam,
- Chodź, pokaż się. - zawołała mama Janka
Wyszłam więc z łazienki i powolnym krokiem udałam się do salonu.
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział mój chłopak
- Dziękuję.
- Zgadzam się z moim synem. A teraz ubierz tą sukienkę i buty do tego.
- Dobrze, za chwilę będę.
Gdy weszłam do łazienki i zobaczyłam sukienkę to zatkało mnie z wrażenia. Była to dopasowana, bardzo krótka czarna sukienka a do tego wysokie szpilki.
- Ja się w tym zabiję. - powiedziałam sama do siebie podczas ubierania
Po 5 minutach byłam już gotowa. Nieśmiało otworzyłam drzwi. Gdy zobaczyłam minę Jasia zaczęłam się śmiać.
- Skarbie, masz bardzo ładne ząbki ale zamknij buzię.
- To z wrażenia. Wyglądasz...cudownie, wspaniale, seksownie, idealnie.
- Weź nie przesadzaj. Ja się tu zaraz zabiję z tych butach.
- Trochę poćwiczysz i wymyślę coś, żebyś wyszła w tej sukience.
- Ty żeś zgłupiał chyba. Albo masz gorączkę.
- Czuję się dobrze. I nie mogę pozwolić żeby taki strój się marnował.
- A co Pani sądzi?
- Świetnie wyglądasz. Tak czułam, że będziesz się dobrze prezentować.
- Dziękuję. Tylko to pewnie było bardzo drogie, nie mogę tego przyjąć.
- Te rzeczy już są Twoje. Zwrotów nie przyjmuję.
- Dziękuję bardzo. - podeszłam do kobiety i ją przytuliłam.
Po chwili ściągnęłam buty i poszłam się przebrać w normalne ubrania. Spakowałam wszystko do toreb i postanowiłam zanieść to do auta żeby nie zapomnieć zabrać.
- Jaś, możesz dać mi klucze od auta. Chcę włożyć te pakunki do bagażnika.
- Ok, łap. - rzucił we mnie kluczykami
Chwilę później siedziałam wraz z Jankiem na sofie.
- Nie sądzisz, że powinniśmy iść spakować nasze rzeczy. - zaczął chłopak
- W sumie tak, ale nie chce mi się.
- Chodź, jak teraz to zrobimy to może pójdziemy jeszcze na spacer.
- No dobra, jak tak mnie namawiasz to już idę.
Godzinę później
- Mamo, my idziemy na mały spacer przed wyjazdem. - powiedział Jaś
- Tylko wróćcie do dwóch godzin bo bez obiadu nie wypuszczę.
- Dobrze. Pa.
Wyszliśmy z domu i mój chłopak zaczął mnie gdzieś prowadzić w milczeniu.
- Gdzie idziemy?
- Pokażę Ci moje ulubione miejsce do którego chodzę gdy muszę coś przemyśleć.
- A gdzie ono jest?
- W tym lesie, przez który rano przejeżdżaliśmy. Jest tam takie małe jeziorko. Ale nic więcej Ci nie powiem.
- Wiesz co...zaraz będzie foch.
- Nie fochaj się Paula, uśmiechnięta wyglądasz o wiele lepiej.
- Tobie też do twarzy w uśmiechem. A uśmiecham się dzięki Tobie. To przy Tobie zrozumiałam, że mogę być szczęśliwa.
- Kocham Cię bardzo.
- Ja bardziej.
- A właśnie nie, bo ja.
- To pokaż mi.
Chłopak wziął mnie na ręce, przycisnął lekko do drzewa i zaczął namiętnie całować. To był nasz najlepszy pocałunek jak do tej pory.
- Teraz mi już wierzysz?
- Ja zawsze Ci wierzę, Janek. Zapamiętaj to sobie.
Po 30 minutach spaceru wraz z małymi przerwami byliśmy na miejscu. Przed nami rozciągał się przepiękny widok. Małe jeziorko, dużo drzew i ławka.
- Często tu bywasz?
- Raz na miesiąc, może dwa.
- Przebywanie tutaj Ci pomaga?
- Tak, wyciszam się i mogę na spokojnie przemyśleć sprawy, które nie dają mi spokoju.
- Rozumiem.
- Mam wrażenie, że jesteś smutna. Co się stało?
- Boję się powrotu do Wrocławia. Tam jest ojciec, obawiam się go. I nie wiem co z dziadkiem, czy jego stan się nie pogorszył. Za to cieszę się, że niedługo przyjdzie mama bo bardzo się za nią stęskniłam.
- Wszystko będzie dobrze. Twój ojciec pewnie z domu nie wychodzi. Dziadkiem zajmują się lekarze i jakby było coś nie tak pewnie by do Ciebie zadzwonili. A co do przyjazdu Twojej mamy a zostało nam pięć dni, musimy jej jakiś pokój przygotować. Jest ten w którym mieszkał Florek. Jest tam duże łóżko, szafa i kilka drobiazgów. Musimy tam posprzątać.
- To czeka nas dużo roboty.
- Muszę Ci się przyznać, że trochę obawiam się spotkania z nią.
- Nie będzie źle. Moja mama jest Ci bardzo wdzięczna za to, że się mną zajmujesz w tym ciężkim dla mnie okresie czasu. Jestem pewna, iż Cię polubi.
- Trochę mi ulżyło. A teraz musimy już wracać.
- To chodźmy. Tylko wolniej trochę bo zmęczył mnie ten spacer.
- Wskakuj na barana.
- Nie, pójdę sama.
- Wskakuj i nie dyskutuj. Ja przy okazji ćwiczę.
- Ok, ale jak będziesz miał dość to powiedz.
Pół godziny później
Ten chłopak jest chyba nie do zdarcia. Niósł mnie przez większość drogi i nie marudził za bardzo. Podziwiam go. Taki chłopak jak Jaś to skarb. Każdej dziewczynie życzę takiego faceta. Jak dla mnie jest idealny.
- Obiad na stole. - zawołała mama Janka gdy tylko przekroczyliśmy próg. Wielkim zaskoczeniem była obecność ojca Jaśka przy stole.
- Tylko umyjemy ręce i już idziemy.
- Co Twój ojciec tu robi? - spytałam się Jana
- Nie wiem, też się zdziwiłem.
- Dobra, chodźmy. Szybko zjemy i jedziemy do Wrocławia.
- Tato, co Ty tu robisz? - spytał się chłopak
- Chciałem się z Wami pożegnać osobiście.
- To miłe z Twojej strony.
- A kiedy wyjeżdżacie?
- Jak zjemy, bo mama nie wypuści nas bez zjedzonego obiadu.
- Szkoda, że tak szybko.
- Czeka nas dużo pracy jak wrócimy więc każda minuta jest cenna. - Jaś cały czas rozmawiał ze swoim ojcem
- Dosyć tego gadania, do jedzenia się brać. - powiedziała mama Janka
Godzinę później
Pożegnaliśmy się już z rodzicami Jasia. Teraz tylko poszedł on sprawdzić czy nic nie zostawiliśmy a ja czekam na niego w aucie.
- Wszystko mamy, możemy więc jechać.
- To w drogę.
Kolejny rozdział za nami, tym razem taki spokojniejszy. Mam nadzieję, że się Wam spodobał.
Dziękuję bardzo za tak dużą liczbę wyświetleń, kochani jesteście.
I komentujcie, każdy Wasz komentarz to wielki uśmiech na mojej buzi oraz znak, że opowiadanie się Wam podoba.
Pozdrawiam mordki <3
Półtorej godziny później się obudziłam. Zauważyłam, że Janka nie ma w pokoju więc wzięłam wolną kartkę oraz długopis, które leżały na stole i zaczęłam pisać notkę.
Drogi pamiętniczku,
Znowu się odzywam gdy zdarzyło się sporo niemiłych sytuacji. Chociaż w tym tygodniu był też jeden wspaniały dzień.
Ale zaczynając od tego zła to stan dziadka się pogorszył. Ja rozumiem, że nie można go uratować ale nie jestem w stanie się z tym pogodzić. Nie dociera do mnie to, iż nie zobaczy mnie w sukni ślubnej, nie zobaczy moich dzieci. To takie przykre.
Kilka dni po tym jak się o tym dowiedziałam Jaś postanowił zrealizować jedno z moich marzeń i zabrał mnie na przejażdżkę motocyklem. Na początku się bałam ale było wspaniale. I gdy dojechaliśmy na miejsce kazał mi przebrać się w śliczną sukienkę. Następnie zaprowadził mnie na piękny mostek i powiedział, że mnie kocha. Mój mały wariat. To był jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu.
Następnego dnia pojechaliśmy do jego rodziców, którzy chcieli mnie poznać. Mama Jasia okazała się być bardzo miłą kobietą. Lecz jej mąż już nie za bardzo. Był do mnie bardzo uprzedzony. A po kilku godzinach całkowicie zmienił swoje podejście, był dla mnie miły i jeszcze wspomógł mojego chłopaka finansowo.
I za kilka dni przyjeżdża mama. Bardzo się cieszę, że mogę ją zobaczyć po tylu latach.
To by było już na tyle. Mam nadzieję, że zobaczymy się szybciej.
Zakończyłam notkę i schowałam szybko kartkę do kieszeni spodni ponieważ usłyszałam czyjeś kroki.
- Jak się spało słonko?
- Dobrze, tylko trochę mnie mięśnie bolą. Ale to norma po wysiłku. A Tobie jak się spało?
- Skąd wiesz?
- Widać to po Tobie, uczesałbyś się.
- A taki Ci się nie podobam?
- Podobasz się misiu ale przystojniejszy jesteś z uczesanymi włosami.
- To ja za chwilę znikam a Ty może pójdziesz zjeść śniadanie.
- O, dobry pomysł. Jestem bardzo głodna.
- To zejdź na dół i poczekaj na mnie a ja przygotuję Ci te obiecane tosty i herbatę. - Jaś wykrzyczał z łazienki
- Kochany jesteś. - powiedziałam i udałam się na dół
Po 5 minutach pojawił się Jasiek.
- Pośpiesz się bo zaraz padnę tu z głodu.
- Cierpliwości księżniczko, nie rozdwoję się.
- A szkoda. Czasami by się to przydało.
- Ja Ci nie wystarczam?
- Nie powiedziałam nic takiego. Bardziej myślałam o takich aspektach jak sprzątanie bądź remont.
- Spoko. Za chwilę będziesz miała śniadanko.
- To świetnie. A gdzie Twoja mama?
- Poszła na zakupy. Pewnie znowu wróci z masą ubrań.
- Przeszkadza Ci to?
- Nie. I nie zdziwiłbym się gdyby dla Ciebie i mnie też coś kupiła.
- Serio?
- Zawsze tak robi.
- To miłe z jej strony. Chodź w sumie może kupić ubrania, które się Tobie nie podobają.
- O to się nie martwię. Mama ma świetny gust. Często chodzę w rzeczach od niej.
- Też tak chcę. Ja na każdych zakupach muszę się pokłócić z moją mamą.
- Nie rozczulamy się nad sobą. Teraz podnoś ten zgrabny tyłeczek i zapraszam do stołu.
- Ok, już idę. - wstałam z sofy - Jak smakowicie pachnie.
- Smacznego.
- Dziękuję bardzo. - zabrałam się za jedzenie
Po 10 minutach opróżniłam talerz.
- Widać, że byłaś głodna.
- Mówiłam Ci przecież.
- No nie fochaj się, chodź tu do mnie.
- Czemu mnie nie słuchasz? - powiedziałam siadając mu na kolanach
- Słucham Cię, tylko nie spodziewałem się, że aż tak zgłodniałaś. - przytulił mnie i zostawiał pocałunki na moim ramieniu
- Dobrze mi tu z Tobą. - wtuliłam się w chłopaka
- Mnie z Tobą też. Mógłbym tak siedzieć godzinami.
- Tak sobie myślałam podczas tej naszej wycieczki co byłoby ze mną gdybym Cię nie poznała. Doszłam do wniosku, że pewnie wróciłabym do Krakowa albo mieszkałabym w jakimś hotelu. I pewnie załamałabym się i płakałabym całymi dniami oraz nocami.
- Kochanie, masz mnie i nawet o tym nie myśl. Zrobię wszystko żebyś nie była smutna, rozumiesz. Nie pozwolę żeby stała Ci się jakakolwiek krzywda.
- Kocham Cię.
- Ja też Cię kocham. - pocałowaliśmy się i w tym momencie usłyszeliśmy zgrzyt klucza w zamku. Oderwaliśmy się więc od siebie.
- Dzień dobry. - powiedziałam do mamy mojego chłopaka
- Cześć dzieci. Widzę, że już się wyspaliście.
- Tak. I będziemy się zbierać za jakieś trzy do czterech godzin.
- Jak musicie.
- Niedługo przyjeżdża moja mama wraz z siostrą i Janek zgodził się żeby spały u niego w domu. Musimy trochę posprzątać.
- Rozumiem. A teraz chodźcie tu. Mam coś dla Was.
- Mówiłem. - wyszeptał mi Jaś do ucha
- Te trzy torby są dla Ciebie. - kobieta podała mi pakunki - A to dla Jaśka.
- Dziękuję bardzo.
- Dziękować będziesz jak przymierzysz. Zmykaj do łazienki, przebierz się i zaprezentuj.
5 minut później
Przymierzyłam właśnie śliczną bluzkę na ramiączkach i jeansowe rurki. Nawet dobrze w tym wyglądałam,
- Chodź, pokaż się. - zawołała mama Janka
Wyszłam więc z łazienki i powolnym krokiem udałam się do salonu.
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział mój chłopak
- Dziękuję.
- Zgadzam się z moim synem. A teraz ubierz tą sukienkę i buty do tego.
- Dobrze, za chwilę będę.
Gdy weszłam do łazienki i zobaczyłam sukienkę to zatkało mnie z wrażenia. Była to dopasowana, bardzo krótka czarna sukienka a do tego wysokie szpilki.
- Ja się w tym zabiję. - powiedziałam sama do siebie podczas ubierania
Po 5 minutach byłam już gotowa. Nieśmiało otworzyłam drzwi. Gdy zobaczyłam minę Jasia zaczęłam się śmiać.
- Skarbie, masz bardzo ładne ząbki ale zamknij buzię.
- To z wrażenia. Wyglądasz...cudownie, wspaniale, seksownie, idealnie.
- Weź nie przesadzaj. Ja się tu zaraz zabiję z tych butach.
- Trochę poćwiczysz i wymyślę coś, żebyś wyszła w tej sukience.
- Ty żeś zgłupiał chyba. Albo masz gorączkę.
- Czuję się dobrze. I nie mogę pozwolić żeby taki strój się marnował.
- A co Pani sądzi?
- Świetnie wyglądasz. Tak czułam, że będziesz się dobrze prezentować.
- Dziękuję. Tylko to pewnie było bardzo drogie, nie mogę tego przyjąć.
- Te rzeczy już są Twoje. Zwrotów nie przyjmuję.
- Dziękuję bardzo. - podeszłam do kobiety i ją przytuliłam.
Po chwili ściągnęłam buty i poszłam się przebrać w normalne ubrania. Spakowałam wszystko do toreb i postanowiłam zanieść to do auta żeby nie zapomnieć zabrać.
- Jaś, możesz dać mi klucze od auta. Chcę włożyć te pakunki do bagażnika.
- Ok, łap. - rzucił we mnie kluczykami
Chwilę później siedziałam wraz z Jankiem na sofie.
- Nie sądzisz, że powinniśmy iść spakować nasze rzeczy. - zaczął chłopak
- W sumie tak, ale nie chce mi się.
- Chodź, jak teraz to zrobimy to może pójdziemy jeszcze na spacer.
- No dobra, jak tak mnie namawiasz to już idę.
Godzinę później
- Mamo, my idziemy na mały spacer przed wyjazdem. - powiedział Jaś
- Tylko wróćcie do dwóch godzin bo bez obiadu nie wypuszczę.
- Dobrze. Pa.
Wyszliśmy z domu i mój chłopak zaczął mnie gdzieś prowadzić w milczeniu.
- Gdzie idziemy?
- Pokażę Ci moje ulubione miejsce do którego chodzę gdy muszę coś przemyśleć.
- A gdzie ono jest?
- W tym lesie, przez który rano przejeżdżaliśmy. Jest tam takie małe jeziorko. Ale nic więcej Ci nie powiem.
- Wiesz co...zaraz będzie foch.
- Nie fochaj się Paula, uśmiechnięta wyglądasz o wiele lepiej.
- Tobie też do twarzy w uśmiechem. A uśmiecham się dzięki Tobie. To przy Tobie zrozumiałam, że mogę być szczęśliwa.
- Kocham Cię bardzo.
- Ja bardziej.
- A właśnie nie, bo ja.
- To pokaż mi.
Chłopak wziął mnie na ręce, przycisnął lekko do drzewa i zaczął namiętnie całować. To był nasz najlepszy pocałunek jak do tej pory.
- Teraz mi już wierzysz?
- Ja zawsze Ci wierzę, Janek. Zapamiętaj to sobie.
Po 30 minutach spaceru wraz z małymi przerwami byliśmy na miejscu. Przed nami rozciągał się przepiękny widok. Małe jeziorko, dużo drzew i ławka.
- Często tu bywasz?
- Raz na miesiąc, może dwa.
- Przebywanie tutaj Ci pomaga?
- Tak, wyciszam się i mogę na spokojnie przemyśleć sprawy, które nie dają mi spokoju.
- Rozumiem.
- Mam wrażenie, że jesteś smutna. Co się stało?
- Boję się powrotu do Wrocławia. Tam jest ojciec, obawiam się go. I nie wiem co z dziadkiem, czy jego stan się nie pogorszył. Za to cieszę się, że niedługo przyjdzie mama bo bardzo się za nią stęskniłam.
- Wszystko będzie dobrze. Twój ojciec pewnie z domu nie wychodzi. Dziadkiem zajmują się lekarze i jakby było coś nie tak pewnie by do Ciebie zadzwonili. A co do przyjazdu Twojej mamy a zostało nam pięć dni, musimy jej jakiś pokój przygotować. Jest ten w którym mieszkał Florek. Jest tam duże łóżko, szafa i kilka drobiazgów. Musimy tam posprzątać.
- To czeka nas dużo roboty.
- Muszę Ci się przyznać, że trochę obawiam się spotkania z nią.
- Nie będzie źle. Moja mama jest Ci bardzo wdzięczna za to, że się mną zajmujesz w tym ciężkim dla mnie okresie czasu. Jestem pewna, iż Cię polubi.
- Trochę mi ulżyło. A teraz musimy już wracać.
- To chodźmy. Tylko wolniej trochę bo zmęczył mnie ten spacer.
- Wskakuj na barana.
- Nie, pójdę sama.
- Wskakuj i nie dyskutuj. Ja przy okazji ćwiczę.
- Ok, ale jak będziesz miał dość to powiedz.
Pół godziny później
Ten chłopak jest chyba nie do zdarcia. Niósł mnie przez większość drogi i nie marudził za bardzo. Podziwiam go. Taki chłopak jak Jaś to skarb. Każdej dziewczynie życzę takiego faceta. Jak dla mnie jest idealny.
- Obiad na stole. - zawołała mama Janka gdy tylko przekroczyliśmy próg. Wielkim zaskoczeniem była obecność ojca Jaśka przy stole.
- Tylko umyjemy ręce i już idziemy.
- Co Twój ojciec tu robi? - spytałam się Jana
- Nie wiem, też się zdziwiłem.
- Dobra, chodźmy. Szybko zjemy i jedziemy do Wrocławia.
- Tato, co Ty tu robisz? - spytał się chłopak
- Chciałem się z Wami pożegnać osobiście.
- To miłe z Twojej strony.
- A kiedy wyjeżdżacie?
- Jak zjemy, bo mama nie wypuści nas bez zjedzonego obiadu.
- Szkoda, że tak szybko.
- Czeka nas dużo pracy jak wrócimy więc każda minuta jest cenna. - Jaś cały czas rozmawiał ze swoim ojcem
- Dosyć tego gadania, do jedzenia się brać. - powiedziała mama Janka
Godzinę później
Pożegnaliśmy się już z rodzicami Jasia. Teraz tylko poszedł on sprawdzić czy nic nie zostawiliśmy a ja czekam na niego w aucie.
- Wszystko mamy, możemy więc jechać.
- To w drogę.
Kolejny rozdział za nami, tym razem taki spokojniejszy. Mam nadzieję, że się Wam spodobał.
Dziękuję bardzo za tak dużą liczbę wyświetleń, kochani jesteście.
I komentujcie, każdy Wasz komentarz to wielki uśmiech na mojej buzi oraz znak, że opowiadanie się Wam podoba.
Pozdrawiam mordki <3
środa, 6 maja 2015
Rozdział 32
Perspektywa Janka
Bardzo ciekawi mnie co rodzicie chcą od nas. Już wystarczająco dużo się dowiedzieliśmy.
- Ej, uszy do góry. Nie może być źle. - próbowałem poprawić humor Pauli
- Nie udawaj Jasiek, Widzę, że Ty też się przejmujesz.
- Chodźmy już. - złapałem dziewczynę za rękę i udaliśmy się do salonu - Czemu chcieliście z nami rozmawiać?
- Poprzednia rozmowa źle wypadła. - zaczął tata - Przemyślałem sobie wszystko i wiem, iż źle się zachowałem. Nie powinienem oceniać nie poznając całej historii Twojej dziewczyny. Bardzo żałuję mojego zachowania i mam nadzieję, że mi wybaczycie. - zaczął mówić z sensem - Paulina, bardzo Cię przepraszam.
- I co w związku z tym, że zrozumiałeś swój błąd? - drążyłem temat
- Paulina nie będzie musiała już płacić rachunków, będę przelewał Ci więcej pieniędzy. A w związku z tym, że z nią mieszkasz dostaniesz zastrzyk pieniędzy na remont domu. Jakby brakowało to daj mi znać. A tu masz wizytówkę świetnej firmy z Wrocławia.
- Ja nie wiem co powiedzieć...Dziękuję Wam bardzo.
- Dziękujemy. I wybaczam Panu.
- To co dzieci, zostaniecie do jutra?
- Tak, postanowiliśmy zostać.
- Może zrobicie sobie jutro wycieczkę rowerową? - spytała mama
- Świetny pomysł, tylko musisz Pauli pożyczyć rower.
- Nie ma problemu. A teraz idźcie na górę już. Pewnie jesteście zmęczeni.
- Trochę tak. Jeszcze raz dziękuję w swoim i Pauliny imieniu. Jesteście kochani. - powiedziałem na odchodne
- Zmieniłam zdanie o Twoim ojcu, jednak jest świetnym facetem.
- Bardzo się cieszę, że tak to się wszystko zakończyło. Będziemy mogli wyremontować wszystkie nieużywane pokoje a jest ich kilka. W jednym zrobię moje studio do nagrywania.
- A dasz mi ze 2,5 tysiąca? Chciałabym zrobić prawo jazdy.
- Nie ma problemu. Zawsze się przyda drugi kierowca. - nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się w pokoju - Wstajemy jutro wcześnie rano.
- Czeeemu?
- Najlepiej jeździ się rano na rowerze.
- Ok, to ja chyba pójdę już spać.
- Jak chcesz. Ja posiedzę jeszcze chwilę na komputerze.
- Dobrze. Dobranoc misiu. - pocałowała mnie w policzek
- Dobranoc, śpij dobrze.
Paulina już zasnęła a ja cały czas myślałem nad zachowaniem ojca. To trochę dziwne, że tak nagle zmienił swoje podejście. Postanowiłem więc się upewnić czy się nie przesłyszałem.
- Tato, Ty nie żartowałeś?
- Mówiłem jak najbardziej poważnie. Źle się zachowałem i chcę to Wam jakoś wynagrodzić.
- Nie zrobisz tego pieniędzmi ale dziękuję. Wyremontuję nieużywane pokoje w domu, zrobię pokój dla mojej dziewczyny. Jeszcze Paula zrobi kurs na prawo jazdy.
- To świetnie. A teraz idź już spać.
- Dobranoc.
Wróciłem do swojego pokoju, przebrałem się, położyłem koło Pauliny i zasnąłem.
Rano
- Kto ustawił ten cholerny budzik? - powiedziałem na głos
- Zapewne Ty. To Twój telefon.
- W sumie tak.
- Ale Ty głupi jesteś. - dziewczyna się zaśmiała
- A Ty leniwa.
- Rusz ten zgrabny tyłeczek bo nie mogę wstać. A mieliśmy iść na rowery.
- Chce Ci się?
- A Tobie nie?
- Nie za bardzo.
- Chodź, fajnie będzie. Pokażesz mi okolicę, spędzimy razem trochę czasu.
- Kontynuuj, to brzmi ciekawie.
- Ja Ci tu spoilerować nie będę, wstawaj.
- Ok, możesz już zejść z łóżka. Idź się wyszykować a ja sobie jeszcze poleżę. Łazienka jest na lewo.
- Dzięki.
Dziewczyna wyszła z pokoju a ja rozwaliłem się na całe łóżko. Tak mi dobrze. Nawet nie wiem kiedy mi się przysnęło. Obudziło mnie to, że było mi zimno i mokro. Otworzyłem oczy a nade mną stała Paula z pustą miską.
- No wiesz co?!
- A czemu śpisz? Mieliśmy jechać. Ja już jestem gotowa. Idę na dół a Ty się zbieraj. Masz 20 minut.
- Dobrze Pani dyrektor.
- Zrobię nam jakieś kanapki, ok?
- Dobry pomysł, dzięki.
- To zmykaj już.
20 minut później
- Gotowa? - podszedłem do dziewczyny stojącej przy blacie w kuchni
- Jeszcze chwilka, kończę pakować jedzonko. - przytuliłem się do niej
- To ja idę naszykować rowery, będę czekać na zewnątrz. I nie zapomnij bluzy ubrać. Możesz wziąć jedną z moich.
- Dobrze.
Po 10 minutach pakowałem już koszyk na bagażnik.
- Świetnie wyglądasz w mojej bluzie.
- Taa... jest sporo za duża ale ładnie pachnie i jest mi w niej ciepło.
- Widzisz, jest prawie idealna.
- Prawie robi wielką różnicę.
- Nie czepiaj się już i wsiadaj na rower.
Dwie godziny później
Bardzo zmęczeni wróciliśmy do domu. Ja poszedłem odstawić rowery a dziewczyna udała się do domu. Gdy wróciłem była ona w łazience, pewnie się myła. Wyszła po chwili z łazienki owinięta w sam ręcznik.
- Może pomóc Ci się ubrać?
- Ty to lepiej się odwróć.
- Dobrze. Tylko ubieraj się szybko.
Po chwili przede mną stała Paulina ubrana w szorty i bluzeczkę na ramiączkach.
- Weź się przesuń, chcę się położyć.
- Jaki leniuch.
- Bardziej zmęczona osoba. Zrobisz mi śniadanko?
- A co księżniczka sobie życzy?
- Tosty mi wystarczą. I herbatkę z cytryną.
- Dobrze, za chwilę wrócę.
- Dziękuję.
Po 20 minutach wróciłem z jedzeniem a Paula spała. Postanowiłem jej więc nie budzić. Przykryłem ją kocem i zszedłem na dół. Tam zjadłem śniadanie i włączyłem telewizor. Po 30 minutach wstała mama, a tata był już w pracy.
- Jak tam poranek? - spytała
- Bardzo dobrze. Mieliśmy dwugodzinną przejażdżkę po okolicy. Paulina teraz śpi.
- Widzisz jak ją wymęczyłeś.
- Ona mnie też. Przez kilka kilometrów musiałem ją gonić.
- Dzięki niej wyrobisz sobie mięśnie.
- Mamo...
- No co synek? Nie masz za bardzo widocznych mięśni.
- Planuję iść na siłownie, Paula mnie zmotywowała.
- Widzisz jaki dobry wpływ ma na Ciebie ta dziewczyna. Powiem Ci, że trochę się zmieniłeś, na lepsze oczywiście. Wcześniej nie postawiłbyś się ojcu a teraz się odważyłeś i dzięki Tobie zrozumiał swój błąd.
- Ty też miałaś w tym udział, jestem tego pewien.
- Masz rację. Ale to Ty zapoczątkowałeś zmiany.
- Hmmm...nie obrazisz się jak się tu zdrzemnę?
- Śpij ile chcesz. Ja zrobię sobie śniadanie i jadę na zakupy.
- Dobrze. To smacznego życzę. Oraz miłych zakupów.
- Dziękuję synku.
Mama opuściła pomieszczenie a ja zasnąłem jak dziecko.
Tak jak obiecywałam sytuacja się wyjaśniła. Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z takiego obrotu spraw.
I komentujcie ludziska. To jest naprawdę dla mnie ważne. Chcę wiedzieć, co myślicie o rozdziałach.
Pozdrawiam mordki <3
Bardzo ciekawi mnie co rodzicie chcą od nas. Już wystarczająco dużo się dowiedzieliśmy.
- Ej, uszy do góry. Nie może być źle. - próbowałem poprawić humor Pauli
- Nie udawaj Jasiek, Widzę, że Ty też się przejmujesz.
- Chodźmy już. - złapałem dziewczynę za rękę i udaliśmy się do salonu - Czemu chcieliście z nami rozmawiać?
- Poprzednia rozmowa źle wypadła. - zaczął tata - Przemyślałem sobie wszystko i wiem, iż źle się zachowałem. Nie powinienem oceniać nie poznając całej historii Twojej dziewczyny. Bardzo żałuję mojego zachowania i mam nadzieję, że mi wybaczycie. - zaczął mówić z sensem - Paulina, bardzo Cię przepraszam.
- I co w związku z tym, że zrozumiałeś swój błąd? - drążyłem temat
- Paulina nie będzie musiała już płacić rachunków, będę przelewał Ci więcej pieniędzy. A w związku z tym, że z nią mieszkasz dostaniesz zastrzyk pieniędzy na remont domu. Jakby brakowało to daj mi znać. A tu masz wizytówkę świetnej firmy z Wrocławia.
- Ja nie wiem co powiedzieć...Dziękuję Wam bardzo.
- Dziękujemy. I wybaczam Panu.
- To co dzieci, zostaniecie do jutra?
- Tak, postanowiliśmy zostać.
- Może zrobicie sobie jutro wycieczkę rowerową? - spytała mama
- Świetny pomysł, tylko musisz Pauli pożyczyć rower.
- Nie ma problemu. A teraz idźcie na górę już. Pewnie jesteście zmęczeni.
- Trochę tak. Jeszcze raz dziękuję w swoim i Pauliny imieniu. Jesteście kochani. - powiedziałem na odchodne
- Zmieniłam zdanie o Twoim ojcu, jednak jest świetnym facetem.
- Bardzo się cieszę, że tak to się wszystko zakończyło. Będziemy mogli wyremontować wszystkie nieużywane pokoje a jest ich kilka. W jednym zrobię moje studio do nagrywania.
- A dasz mi ze 2,5 tysiąca? Chciałabym zrobić prawo jazdy.
- Nie ma problemu. Zawsze się przyda drugi kierowca. - nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się w pokoju - Wstajemy jutro wcześnie rano.
- Czeeemu?
- Najlepiej jeździ się rano na rowerze.
- Ok, to ja chyba pójdę już spać.
- Jak chcesz. Ja posiedzę jeszcze chwilę na komputerze.
- Dobrze. Dobranoc misiu. - pocałowała mnie w policzek
- Dobranoc, śpij dobrze.
Paulina już zasnęła a ja cały czas myślałem nad zachowaniem ojca. To trochę dziwne, że tak nagle zmienił swoje podejście. Postanowiłem więc się upewnić czy się nie przesłyszałem.
- Tato, Ty nie żartowałeś?
- Mówiłem jak najbardziej poważnie. Źle się zachowałem i chcę to Wam jakoś wynagrodzić.
- Nie zrobisz tego pieniędzmi ale dziękuję. Wyremontuję nieużywane pokoje w domu, zrobię pokój dla mojej dziewczyny. Jeszcze Paula zrobi kurs na prawo jazdy.
- To świetnie. A teraz idź już spać.
- Dobranoc.
Wróciłem do swojego pokoju, przebrałem się, położyłem koło Pauliny i zasnąłem.
Rano
- Kto ustawił ten cholerny budzik? - powiedziałem na głos
- Zapewne Ty. To Twój telefon.
- W sumie tak.
- Ale Ty głupi jesteś. - dziewczyna się zaśmiała
- A Ty leniwa.
- Rusz ten zgrabny tyłeczek bo nie mogę wstać. A mieliśmy iść na rowery.
- Chce Ci się?
- A Tobie nie?
- Nie za bardzo.
- Chodź, fajnie będzie. Pokażesz mi okolicę, spędzimy razem trochę czasu.
- Kontynuuj, to brzmi ciekawie.
- Ja Ci tu spoilerować nie będę, wstawaj.
- Ok, możesz już zejść z łóżka. Idź się wyszykować a ja sobie jeszcze poleżę. Łazienka jest na lewo.
- Dzięki.
Dziewczyna wyszła z pokoju a ja rozwaliłem się na całe łóżko. Tak mi dobrze. Nawet nie wiem kiedy mi się przysnęło. Obudziło mnie to, że było mi zimno i mokro. Otworzyłem oczy a nade mną stała Paula z pustą miską.
- No wiesz co?!
- A czemu śpisz? Mieliśmy jechać. Ja już jestem gotowa. Idę na dół a Ty się zbieraj. Masz 20 minut.
- Dobrze Pani dyrektor.
- Zrobię nam jakieś kanapki, ok?
- Dobry pomysł, dzięki.
- To zmykaj już.
20 minut później
- Gotowa? - podszedłem do dziewczyny stojącej przy blacie w kuchni
- Jeszcze chwilka, kończę pakować jedzonko. - przytuliłem się do niej
- To ja idę naszykować rowery, będę czekać na zewnątrz. I nie zapomnij bluzy ubrać. Możesz wziąć jedną z moich.
- Dobrze.
Po 10 minutach pakowałem już koszyk na bagażnik.
- Świetnie wyglądasz w mojej bluzie.
- Taa... jest sporo za duża ale ładnie pachnie i jest mi w niej ciepło.
- Widzisz, jest prawie idealna.
- Prawie robi wielką różnicę.
- Nie czepiaj się już i wsiadaj na rower.
Dwie godziny później
Bardzo zmęczeni wróciliśmy do domu. Ja poszedłem odstawić rowery a dziewczyna udała się do domu. Gdy wróciłem była ona w łazience, pewnie się myła. Wyszła po chwili z łazienki owinięta w sam ręcznik.
- Może pomóc Ci się ubrać?
- Ty to lepiej się odwróć.
- Dobrze. Tylko ubieraj się szybko.
Po chwili przede mną stała Paulina ubrana w szorty i bluzeczkę na ramiączkach.
- Weź się przesuń, chcę się położyć.
- Jaki leniuch.
- Bardziej zmęczona osoba. Zrobisz mi śniadanko?
- A co księżniczka sobie życzy?
- Tosty mi wystarczą. I herbatkę z cytryną.
- Dobrze, za chwilę wrócę.
- Dziękuję.
Po 20 minutach wróciłem z jedzeniem a Paula spała. Postanowiłem jej więc nie budzić. Przykryłem ją kocem i zszedłem na dół. Tam zjadłem śniadanie i włączyłem telewizor. Po 30 minutach wstała mama, a tata był już w pracy.
- Jak tam poranek? - spytała
- Bardzo dobrze. Mieliśmy dwugodzinną przejażdżkę po okolicy. Paulina teraz śpi.
- Widzisz jak ją wymęczyłeś.
- Ona mnie też. Przez kilka kilometrów musiałem ją gonić.
- Dzięki niej wyrobisz sobie mięśnie.
- Mamo...
- No co synek? Nie masz za bardzo widocznych mięśni.
- Planuję iść na siłownie, Paula mnie zmotywowała.
- Widzisz jaki dobry wpływ ma na Ciebie ta dziewczyna. Powiem Ci, że trochę się zmieniłeś, na lepsze oczywiście. Wcześniej nie postawiłbyś się ojcu a teraz się odważyłeś i dzięki Tobie zrozumiał swój błąd.
- Ty też miałaś w tym udział, jestem tego pewien.
- Masz rację. Ale to Ty zapoczątkowałeś zmiany.
- Hmmm...nie obrazisz się jak się tu zdrzemnę?
- Śpij ile chcesz. Ja zrobię sobie śniadanie i jadę na zakupy.
- Dobrze. To smacznego życzę. Oraz miłych zakupów.
- Dziękuję synku.
Mama opuściła pomieszczenie a ja zasnąłem jak dziecko.
Tak jak obiecywałam sytuacja się wyjaśniła. Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni z takiego obrotu spraw.
I komentujcie ludziska. To jest naprawdę dla mnie ważne. Chcę wiedzieć, co myślicie o rozdziałach.
Pozdrawiam mordki <3
poniedziałek, 4 maja 2015
Rozdział 31
Perspektywa Pauliny
Mama mojego chłopaka wydaje się być miłą osobą. Na pewno jest świetną kucharką, mam nadzieję, że Jaś odziedziczył po niej talent. Trochę obawiam się jego ojca. Na pierwszy rzut wydaje się być surową osobą pilnującą porządku.
- Na długo przyjechaliście? - spytał tata Janka
- Jeszcze nie wiem. Może zostaniemy do jutra. - odpowiedział chłopak
- A kogo tu ze sobą przywiozłeś?
- Moją dziewczynę, Paulinę.
- O, gratuluję.
- Jedzmy już. - powiedziała mama chłopaka - Smacznego.
- Dziękuję. - wyszeptałam nieśmiało
Jakie to były pyszne kotlety, dawno tak dobrych nie jadłam. Szkoda, że sama nie umiem takich zrobić.
- Smakowało? - spytała
- Tak, było przepyszne.
- Co powiecie na deser?
- Mamo...ja miałem mięśnie robić a nie masę. - zaśmiał się Jasiek
- To Ty nie zjesz przepysznej szarlotki na ciepło.
- Takiej pyszności nie mogę podarować. Mnie też nałóż.
- A co z Twoimi ćwiczeniami? - zadałam pytanie chłopakowi
- Najpierw masa potem rzeźba słonko.
- To chyba będziesz się toczyć na siłownię.
- No wiesz co?! Wypraszam sobie.
- A kto mnie będzie na rękach nosił, co?
- Ja, nikomu innemu nie pozwolę Cię dotknąć.
- Skończmy tą rozmowę bo zaraz się pokłócimy.
- Wrócimy do niej.
- Jak chcesz.
Gdy tylko skończyliśmy wymianę zdań na stole pojawił się deser. Był bardzo smaczny.
- Dzieci, chodźcie do salonu. Musimy dokończyć rozmowę. - rzekła mama Janka
Udaliśmy się więc do pomieszczenia i zajęliśmy miejsca. Rodzice chłopaka w fotelach a ja z Jaśkiem na ogromnej sofie.
- Tak więc co z Twoją mamą?
- Mieszka w Krakowie wraz z moją młodszą siostrą. Niedawno odnowiłam z nią kontakt.
- Rozumiem. A nie chciałabyś do niej wrócić?
- Nie teraz. Nie w tej sytuacji.
- Mogłabyś jaśniej?
- Nie wiem czy Jaś Pani opowiadał, ale tak jak już wspomniałam, mój dziadek ma raka. Zostało mu pół roku życia. Mieszka on we Wrocławiu. I póki on żyje chcę tutaj być.
- To zrozumiałe.
- Oczywiście proszę nie myśleć, że wykorzystuję pieniądze Państwa syna, dzielimy się rachunkami po połowie.
- A jak długo zamierzasz mieszkać z Janem? - spytał mężczyzna
- Tato, to ja decyduję ile Paulina będzie ze mną mieszkać. Nie pytaj jej o to.
- Dlaczego ona nie wynajęła jakiegoś pokoju?
- Ja ją kocham, nie pozwolę żeby się tułała po jakiś hotelach itp.
- Dobra, ja już nic nie mówię bo zaraz będzie, że znowu coś źle jest.
- Wytłumacz mu czemu się jej czepiasz? Jest dla mnie ważna i chcę jej pomóc w trudnym momencie w życiu. - Jaś drążył temat
- Państwo wybaczą ale źle się poczułam. Janek pozwolisz, że pójdę do Twojego pokoju?
- Tak, idź. A ja tu dokończę rozmowę.
Wstałam więc z mebla i pomału udałam się w kierunku pokoju chłopaka. Gdy tylko znalazłam się w pokoju położyłam się na łóżku oraz zaczęłam myśleć o tej rozmowie. Dlaczego jego ojciec mnie tak nie lubi i za wszelką cenę chce żebym wyniosła się z domu Jaśka? Nie rozumiem tego. Jego mama jest taka fajna. Czuję, iż rozumie mnie i polubiła mnie. A z jej mężem jest wręcz przeciwnie. Gdy słyszałam, że z dołu dochodzą Janka krzyki źle się z tym czułam. Nie chciałam, żeby kłócił się przeze mnie ze swoim ojcem. Emocje mnie przerosły i z moich oczu popłynęły łzy. Leżałam skulona i płakałam w poduszkę. Po jakimś czasie usłyszałam, że drzwi się otwierają. Wiedziałam, że stanął w nich Jaś. Starałam się wytrzeć łzy lecz nie do końca mi to wyszło.
- Czemu wyszłaś? Wiem, że nie poczułaś się źle.
- Nie mogłam znieść tego, iż Twój ojciec tak mnie nie lubi. Słyszałam, że kłóciłeś się z nim. I jest mi przykro. Bo to jest osoba, która poświęciła część swojego życia na to żeby Cię wychować. A Ty przez taką marną istotę jak ja wchodzisz z nim w konflikt. Nie pozwolę na to.
- Jak Ty nic nie rozumiesz.
- To wytłumacz mi.
- Mój ojciec większość czasu spędza w pracy. Uważa, że jako głowa rodziny jego obowiązkiem jest zarabianie i nic więcej. Żona oraz dzieci mają się go słuchać bo to on trzyma kasę. Od zawsze mnie to wkurzało. A teraz gdy usłyszałem jak Cię traktuje to nie wytrzymałem i powiedziałem co o tym myślę.
- Ale ja nie chcę powodować konfliktów, rozumiesz?
- Tak myszko. Ale nie robisz nic takiego. A teraz się posuń, ktoś Cię musi przytulić.
- Kochany jesteś, wiesz?
- Wiem. Ty też jesteś kochana, cudowna, opiekuńcza, współczująca. Ogólnie mówiąc idealna.
- Tylko dla Ciebie...
- I to wystarcza. To ja Cię kocham, nie cały świat.
- Jaś, ja przepraszam.
- Za co?
- Za te konflikty, ja na prawdę nie chciałam.
- Nie gadajmy już o tym. Temat skończony.
- Nie jest skończony. Masz zamiar unikać rodziców przeze mnie?
- Mam nadzieję, że ojciec zrozumie swój błąd i nie będzie to konieczne.
- Ale mamę to masz wspaniałą.
- Zgadza się, dużo jej zawdzięczam.
- Tak samo jak ja Tobie.
- Nie smuć się już. Wszystko się poukłada. Czuję, że tata zmieni swoje zachowanie.
- Dobrze. To zostajemy tutaj na noc?
- Chciałbym zostać ale jak Ty nie chcesz to nic na siłę. - chłopak zaczął rysować palcem wzory na moich plecach
- Możemy zostać.
- Dziękuję. A i jest jedna sprawa.
- O co chodzi?
- Pewnie wiesz, że Florek nagrywa na YouTube. I ja tak myślałem, czy zacząć nagrywać. Od dawna to lubiłem, mógłbym realizować swoje pasje.
- A co ja mam do tego? Bo nie rozumiem.
- Chciałbym żebyś się zgodziła i wystąpiła ze mną na kilku odcinkach.
- Jeżeli chcesz i masz do tego warunki to ja nie mam nic przeciwko.
- Dziękuję. - przytulił mnie mocno i pocałował
- Nie ma za co. Powinieneś realizować swoje pasję, ja nie mogę Ci stać na drodze.
- Jak ja Cię kocham mordko.
- Ja Ciebie też. - pocałowaliśmy się
Gdy się oderwaliśmy od siebie rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedział Janek
- Możecie zejść na dół. Chcemy porozmawiać, nie tak jak wcześniej. - powiedziała jego mama
- Dobrze, już idziemy.
Nie krzyczcie na mnie za ten rozdział. Wszystko się niedługo poukłada. I nasza para będzie szczęśliwa.
Mam nadzieję, że ten rozdział się Wam spodobał =D
Pozdrawiam mordki <3
I DZIĘKUJĘ ZA PONAD 30.000 WYŚWIETLEŃ. JESTEŚCIE WSPANIALI <3
Gdy tylko skończyliśmy wymianę zdań na stole pojawił się deser. Był bardzo smaczny.
- Dzieci, chodźcie do salonu. Musimy dokończyć rozmowę. - rzekła mama Janka
Udaliśmy się więc do pomieszczenia i zajęliśmy miejsca. Rodzice chłopaka w fotelach a ja z Jaśkiem na ogromnej sofie.
- Tak więc co z Twoją mamą?
- Mieszka w Krakowie wraz z moją młodszą siostrą. Niedawno odnowiłam z nią kontakt.
- Rozumiem. A nie chciałabyś do niej wrócić?
- Nie teraz. Nie w tej sytuacji.
- Mogłabyś jaśniej?
- Nie wiem czy Jaś Pani opowiadał, ale tak jak już wspomniałam, mój dziadek ma raka. Zostało mu pół roku życia. Mieszka on we Wrocławiu. I póki on żyje chcę tutaj być.
- To zrozumiałe.
- Oczywiście proszę nie myśleć, że wykorzystuję pieniądze Państwa syna, dzielimy się rachunkami po połowie.
- A jak długo zamierzasz mieszkać z Janem? - spytał mężczyzna
- Tato, to ja decyduję ile Paulina będzie ze mną mieszkać. Nie pytaj jej o to.
- Dlaczego ona nie wynajęła jakiegoś pokoju?
- Ja ją kocham, nie pozwolę żeby się tułała po jakiś hotelach itp.
- Dobra, ja już nic nie mówię bo zaraz będzie, że znowu coś źle jest.
- Wytłumacz mu czemu się jej czepiasz? Jest dla mnie ważna i chcę jej pomóc w trudnym momencie w życiu. - Jaś drążył temat
- Państwo wybaczą ale źle się poczułam. Janek pozwolisz, że pójdę do Twojego pokoju?
- Tak, idź. A ja tu dokończę rozmowę.
Wstałam więc z mebla i pomału udałam się w kierunku pokoju chłopaka. Gdy tylko znalazłam się w pokoju położyłam się na łóżku oraz zaczęłam myśleć o tej rozmowie. Dlaczego jego ojciec mnie tak nie lubi i za wszelką cenę chce żebym wyniosła się z domu Jaśka? Nie rozumiem tego. Jego mama jest taka fajna. Czuję, iż rozumie mnie i polubiła mnie. A z jej mężem jest wręcz przeciwnie. Gdy słyszałam, że z dołu dochodzą Janka krzyki źle się z tym czułam. Nie chciałam, żeby kłócił się przeze mnie ze swoim ojcem. Emocje mnie przerosły i z moich oczu popłynęły łzy. Leżałam skulona i płakałam w poduszkę. Po jakimś czasie usłyszałam, że drzwi się otwierają. Wiedziałam, że stanął w nich Jaś. Starałam się wytrzeć łzy lecz nie do końca mi to wyszło.
- Czemu wyszłaś? Wiem, że nie poczułaś się źle.
- Nie mogłam znieść tego, iż Twój ojciec tak mnie nie lubi. Słyszałam, że kłóciłeś się z nim. I jest mi przykro. Bo to jest osoba, która poświęciła część swojego życia na to żeby Cię wychować. A Ty przez taką marną istotę jak ja wchodzisz z nim w konflikt. Nie pozwolę na to.
- Jak Ty nic nie rozumiesz.
- To wytłumacz mi.
- Mój ojciec większość czasu spędza w pracy. Uważa, że jako głowa rodziny jego obowiązkiem jest zarabianie i nic więcej. Żona oraz dzieci mają się go słuchać bo to on trzyma kasę. Od zawsze mnie to wkurzało. A teraz gdy usłyszałem jak Cię traktuje to nie wytrzymałem i powiedziałem co o tym myślę.
- Ale ja nie chcę powodować konfliktów, rozumiesz?
- Tak myszko. Ale nie robisz nic takiego. A teraz się posuń, ktoś Cię musi przytulić.
- Kochany jesteś, wiesz?
- Wiem. Ty też jesteś kochana, cudowna, opiekuńcza, współczująca. Ogólnie mówiąc idealna.
- Tylko dla Ciebie...
- I to wystarcza. To ja Cię kocham, nie cały świat.
- Jaś, ja przepraszam.
- Za co?
- Za te konflikty, ja na prawdę nie chciałam.
- Nie gadajmy już o tym. Temat skończony.
- Nie jest skończony. Masz zamiar unikać rodziców przeze mnie?
- Mam nadzieję, że ojciec zrozumie swój błąd i nie będzie to konieczne.
- Ale mamę to masz wspaniałą.
- Zgadza się, dużo jej zawdzięczam.
- Tak samo jak ja Tobie.
- Nie smuć się już. Wszystko się poukłada. Czuję, że tata zmieni swoje zachowanie.
- Dobrze. To zostajemy tutaj na noc?
- Chciałbym zostać ale jak Ty nie chcesz to nic na siłę. - chłopak zaczął rysować palcem wzory na moich plecach
- Możemy zostać.
- Dziękuję. A i jest jedna sprawa.
- O co chodzi?
- Pewnie wiesz, że Florek nagrywa na YouTube. I ja tak myślałem, czy zacząć nagrywać. Od dawna to lubiłem, mógłbym realizować swoje pasje.
- A co ja mam do tego? Bo nie rozumiem.
- Chciałbym żebyś się zgodziła i wystąpiła ze mną na kilku odcinkach.
- Jeżeli chcesz i masz do tego warunki to ja nie mam nic przeciwko.
- Dziękuję. - przytulił mnie mocno i pocałował
- Nie ma za co. Powinieneś realizować swoje pasję, ja nie mogę Ci stać na drodze.
- Jak ja Cię kocham mordko.
- Ja Ciebie też. - pocałowaliśmy się
Gdy się oderwaliśmy od siebie rozległo się pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedział Janek
- Możecie zejść na dół. Chcemy porozmawiać, nie tak jak wcześniej. - powiedziała jego mama
- Dobrze, już idziemy.
Nie krzyczcie na mnie za ten rozdział. Wszystko się niedługo poukłada. I nasza para będzie szczęśliwa.
Mam nadzieję, że ten rozdział się Wam spodobał =D
Pozdrawiam mordki <3
I DZIĘKUJĘ ZA PONAD 30.000 WYŚWIETLEŃ. JESTEŚCIE WSPANIALI <3
sobota, 2 maja 2015
Rozdział 30
Perspektywa Janka
Nalałem nam soku do szklanek, włączyłem film i położyłem się na sofie czekając na Paulinę. Pojawiła się ona po chwili w krótkich spodenkach i bluzce na ramiączkach.
- Widzę, że rana już się zagoiła.
- Tak, już nie boli. Ale mała blizna została.
- Nie przejmuj się. Trzeba się cieszyć, że tak się to skończyło. A teraz chodź tu. Wybrałem drugą część filmu, który jako pierwszy oglądaliśmy.
- Serio?
- Co się dziwisz?
- Faceci zazwyczaj nie lubią oglądać romansideł. A Ty sam taki film wybrałeś, jestem w szoku.
- Nie gadaj już tyle i siadaj. - również usiadłem aby zrobić miejsce dziewczynie - A i mam pytanko. Moglibyśmy jutro pojechać do Legnicy? Moja mama chciała Cię poznać. A jak Twoja mama przyjedzie to głupio będzie ją zostawiać tutaj.
- Nie mam nic przeciwko. Tylko czy ona mnie polubi?
- Jestem pewny, że tak.
Skończyliśmy już rozmawiać i zajęliśmy się filmem. Po upływie pół godziny Paula leżała z głową na moich kolanach, widocznie była zmęczona. Gdy film się skończył dziewczyna już spała. Wstałem więc delikatnie żeby jej nie obudzić, wziąłem na ręce i zaniosłem do sypialni. Gdy Paulina spała już w moim łóżku wróciłem na dół aby wyłączyć telewizor i posprzątać trochę. Po 30 minutach pokój już lśnił czystością a ja myślałem tylko o tym żeby się położyć. Udałem się więc na górę i położyłem koło mojej dziewczyny. Cholera, jak to dziwnie brzmi, muszę się przyzwyczaić.
Rano
Właśnie się obudziłem. Obróciłem się na drugi bok aby sprawdzić czy Paula jeszcze śpi lecz nie było jej w łóżku. Wstałem więc, umyłem się, ubrałem koszulkę oraz krótkie spodenki i zszedłem na dół. Po kuchni krzątała się dziewczyna.
- Hej. Jak się spało? - spytałem
- Super. Tylko co ja robiłam w sypialni jak z tego co wiem zasnęłam na sofie?
- Zaniosłem Cię.
- Za ciężka jestem żebyś mnie nosił.
- Jak tam mi dogryzasz to w końcu pójdę na siłownię.
- Bardzo dobry pomysł, ja za chwilę idę pobiegać.
- A co ze śniadaniem?
- Właśnie go przygotowuje. Zostało jakieś 5 minut i będzie gotowe.
- A co dobrego robisz?
- Nie wiem czy dobre ale szybkie. Parówki i tosty.
- Pychota. Tylko czy pamiętasz o wyjeździe do moich rodziców?
- Tak. Jest 8 rano, spokojnie zdążymy.
- Ok, to idź się przebrać a ja tego przypilnuję.
- Dzięki. - dziewczyna chciała już iść na górę ale ją powstrzymałem
- A buziak dla mnie? - Paula dla spokoju pocałowała mnie w policzek i pobiegła do pokoju, który będzie do niej należał po remoncie
Zeszła na dół ubrana w sportowe ciuchy z telefonem i słuchawkami w ręku. Zjadła szybko śniadanie i opuściła dom. Ja w tym czasie zjadłem posiłek oraz postanowiłem poinformować mamę, że przyjedziemy. Poszedłem więc do sypialni po telefon, wybrałem numer i czekałem aż odbierze.
- Cześć. - usłyszałem jej melodyjny głos w słuchawce
- Hej mamuś. Dzwonię żeby Ci powiedzieć, że przyjadę dziś z Pauliną.
- To świetnie. O której będziecie?
- Pewnie między 12 a 13. Zależy od warunków na drodze.
- Dobrze, będę czekać na Was z obiadem.
- Kochana jesteś.
- Dziękuję. To do zobaczenia.
- Pa. - rozłączyłem się i zabrałem za porządki po śniadaniu
Gdy skończyłem myć naczynia, których nie było dużo, do domu wróciła moja dziewczyna.
- Dzwoniłem do mamy, powiedziałem jej, że przyjedziemy.
- Ok, to ja idę się szykować.
Paula udała się do łazienki a ja w tym czasie poszedłem wybrać ubrania dla niej. Zależało mi na tym, żeby wyglądała ładnie. Na łóżku położyłem więc jasne rurki, bluzkę na ramiączkach i koszule w kratkę. Sam planowałem ubrać się podobnie. Tylko, że ja ubiorę czarne spodnie. Gdy tylko Paula opuściła łazienkę powiedziałem jej co ma ubrać i poszedłem ułożyć moje niesforne włosy.
- Janek, ja muszę to ubierać? - usłyszałem pytanie dziewczyny
- A coś Ci się w tym stroju nie podoba?
- Nie, tylko będę wyglądać prawie jak Ty.
- A to coś złego?
- Jeżeli sam mi to przygotowałeś to chyba nie.
- Właśnie, więc nie marudź.
Gdy już uporałem się z moimi włosami poszedłem do sypialni aby się ubrać. Stała tam Paulina, kończyła zapinać guziki w koszuli.
- O nie moja panno, to nie tak ma być, - rozpiąłem dwa guziki od góry - Od razu lepiej. A teraz zmykaj bo ja muszę się ubrać.
Po 10 minutach zszedłem na dół. Czekała tam na mnie Paula.
- Chodź tu. - powiedziałem
- A po co? - spytała zbliżając się do mnie
- Mam małą sprawę.
- Jaką?
- A taką. - wyszeptałem gdy stała koło mnie i pocałowałem ją
- Nie mieliśmy jechać?
- W sumie masz rację, chodźmy. - zabrałem kluczyki ze stolika, złapałem dziewczynę za rękę i wyszliśmy przez dom. Zamknąłem drzwi i udałem się do samochodu. Pomogłem Pauli wsiąść a po chwili sam siedziałem za kierownicą. Włączyłem radio i tak mijała nam cała podróż.
Dwie godziny później
- Ładnie tu, naprawdę się mi podoba. Takie fajne, małe miasteczko. Cisza i spokój. - Paulina się zachwycała
- Jak dla mnie trochę tu za nudno. Ale jak kto woli. - uśmiechnąłem się - Zaraz będziemy na miejscu.
- To super.
- Nie boisz się już?
- Nadal się trochę obawiam ale rodzice tak wspaniałego chłopaka również muszą być fajnymi ludźmi.
- Nie podlizuj się.
- Ja tylko stwierdzam fakty. - oboje zaczęliśmy się śmiać
Po 15 minutach parkowałem już na podjeździe domu. Zgasiłem silnik, wysiadłem z auta, złapałem dziewczynę za rękę i poszliśmy w kierunku domu.
- Mamo! Już jesteśmy! - krzyknąłem gdy przekroczyliśmy próg.
- Cześć. Idźcie do Ciebie, za pół godziny obiad.
- Ok.
Pozostawiliśmy kurtki w przedpokoju i zaprowadziłem Paulę do mojego królestwa.
- Tak więc tutaj spędziłem całe moje dzieciństwo.
- Fajnie tu, przytulnie.
Dziewczyna zaczęła oglądać wszystko co znajduje się w pokoju.
- To ja i moi bracia. - powiedziałem, gdy trzymała w ręku ramkę ze zdjęciem
- Cieszę się, że mnie tu przywiozłeś. Tutaj czuję to domowe ciepło i miłość jakie są w tym domu. Jesteś szczęściarzem. Też chciałabym mieć taką rodzinę.
- Masz przecież mamę, która bardzo Cię kocha i siostrę.
- Ale ojciec...
- Nie myśl o tym myszko. On nie zasługuje na to, żebyś była przez niego smutna.
- Dzieci! Chodźcie na obiad! - zawołała nas mama Janka
- Chodź, nie lubi jak się spóźniamy. - powiedziałem do dziewczyny i złapałem ją za rękę
Przy stole usiedliśmy koło siebie a mama naprzeciwko.
- A gdzie tata?
- Za pół godziny powinien być. Jedzcie bo Wam zupa wystygnie. A nie po to ją grzałam aby jeść ją zimną.
- Bardzo smaczne. - Paulina nieśmiało pochwaliła posiłek przygotowany przez moją rodzicielkę
- Dziękuję, cieszę się, że Ci smakuje. - uśmiechnęła się do niej - Z drugim daniem poczekamy na powrót ojca. A w tym czasie może będę miała okazję lepiej Cię poznać. Tak więc jesteś Paulina. Wiem, że mieszkasz z moim synem.
- Zgadza się. Janek był tak miły i gdy mój ojciec był agresywny wobec mnie to przygarnął mnie pod swój dach.
- Nie chcę być nachalna ale czy mogłabyś mi to wyjaśnić?
- Mamo... - chciałem zabrać głos
- Jasiek, przestań. Twoja mama ma prawo wiedzieć. - powiedziała do mnie Paula - Tak więc nie radzi sobie on z chorobą nowotworową swoje ojca i znalazł ukojenie w alkoholu. Chciałam mu pomóc lecz efekt był odwrotny. Gdy przyszłam po swoje rzeczy rzucił ze mnie szklanym wazonem. Mam bliznę na nodze. Wtedy Jasiek zadecydował, że mam z nim mieszkać.
- Synku, jestem z Ciebie dumna. - zwróciła się do mnie
Naszą rozmowę przerwało pojawienie się mojego ojca.
- Pozwolicie, że dokończymy później tą rozmowę.
- Oczywiście, nie widzę żadnego problemu. - powiedziała Paulina
- Wszystko ok słonko?
- Tak, jakoś się trzymam.
- Jakby było coś nie tak, to mów. Ja to rodzicom wytłumaczę.
- Dobrze, ale na razie nie ma takiej potrzeby.
My również skończyliśmy rozmawiać ponieważ przy stole siedział już tata.
Zacznę od tego, że to już 30 rozdział. A to wszystko dzięki Wam, wy dajecie mi siłę żeby dalej pisać. Dziękuję bardzo za wszystkie wyświetlenia, komentarze oraz promowanie mojego bloga. Jesteście kochani <3
A tak przechodząc do rozdziału to nie wiem co o nim myśleć. Coś mi w nim nie pasuje ale mam nadzieję, że i tak się Wam spodoba.
Pozdrawiam mordki <3
Nalałem nam soku do szklanek, włączyłem film i położyłem się na sofie czekając na Paulinę. Pojawiła się ona po chwili w krótkich spodenkach i bluzce na ramiączkach.
- Widzę, że rana już się zagoiła.
- Tak, już nie boli. Ale mała blizna została.
- Nie przejmuj się. Trzeba się cieszyć, że tak się to skończyło. A teraz chodź tu. Wybrałem drugą część filmu, który jako pierwszy oglądaliśmy.
- Serio?
- Co się dziwisz?
- Faceci zazwyczaj nie lubią oglądać romansideł. A Ty sam taki film wybrałeś, jestem w szoku.
- Nie gadaj już tyle i siadaj. - również usiadłem aby zrobić miejsce dziewczynie - A i mam pytanko. Moglibyśmy jutro pojechać do Legnicy? Moja mama chciała Cię poznać. A jak Twoja mama przyjedzie to głupio będzie ją zostawiać tutaj.
- Nie mam nic przeciwko. Tylko czy ona mnie polubi?
- Jestem pewny, że tak.
Skończyliśmy już rozmawiać i zajęliśmy się filmem. Po upływie pół godziny Paula leżała z głową na moich kolanach, widocznie była zmęczona. Gdy film się skończył dziewczyna już spała. Wstałem więc delikatnie żeby jej nie obudzić, wziąłem na ręce i zaniosłem do sypialni. Gdy Paulina spała już w moim łóżku wróciłem na dół aby wyłączyć telewizor i posprzątać trochę. Po 30 minutach pokój już lśnił czystością a ja myślałem tylko o tym żeby się położyć. Udałem się więc na górę i położyłem koło mojej dziewczyny. Cholera, jak to dziwnie brzmi, muszę się przyzwyczaić.
Rano
Właśnie się obudziłem. Obróciłem się na drugi bok aby sprawdzić czy Paula jeszcze śpi lecz nie było jej w łóżku. Wstałem więc, umyłem się, ubrałem koszulkę oraz krótkie spodenki i zszedłem na dół. Po kuchni krzątała się dziewczyna.
- Hej. Jak się spało? - spytałem
- Super. Tylko co ja robiłam w sypialni jak z tego co wiem zasnęłam na sofie?
- Zaniosłem Cię.
- Za ciężka jestem żebyś mnie nosił.
- Jak tam mi dogryzasz to w końcu pójdę na siłownię.
- Bardzo dobry pomysł, ja za chwilę idę pobiegać.
- A co ze śniadaniem?
- Właśnie go przygotowuje. Zostało jakieś 5 minut i będzie gotowe.
- A co dobrego robisz?
- Nie wiem czy dobre ale szybkie. Parówki i tosty.
- Pychota. Tylko czy pamiętasz o wyjeździe do moich rodziców?
- Tak. Jest 8 rano, spokojnie zdążymy.
- Ok, to idź się przebrać a ja tego przypilnuję.
- Dzięki. - dziewczyna chciała już iść na górę ale ją powstrzymałem
- A buziak dla mnie? - Paula dla spokoju pocałowała mnie w policzek i pobiegła do pokoju, który będzie do niej należał po remoncie
Zeszła na dół ubrana w sportowe ciuchy z telefonem i słuchawkami w ręku. Zjadła szybko śniadanie i opuściła dom. Ja w tym czasie zjadłem posiłek oraz postanowiłem poinformować mamę, że przyjedziemy. Poszedłem więc do sypialni po telefon, wybrałem numer i czekałem aż odbierze.
- Cześć. - usłyszałem jej melodyjny głos w słuchawce
- Hej mamuś. Dzwonię żeby Ci powiedzieć, że przyjadę dziś z Pauliną.
- To świetnie. O której będziecie?
- Pewnie między 12 a 13. Zależy od warunków na drodze.
- Dobrze, będę czekać na Was z obiadem.
- Kochana jesteś.
- Dziękuję. To do zobaczenia.
- Pa. - rozłączyłem się i zabrałem za porządki po śniadaniu
Gdy skończyłem myć naczynia, których nie było dużo, do domu wróciła moja dziewczyna.
- Dzwoniłem do mamy, powiedziałem jej, że przyjedziemy.
- Ok, to ja idę się szykować.
Paula udała się do łazienki a ja w tym czasie poszedłem wybrać ubrania dla niej. Zależało mi na tym, żeby wyglądała ładnie. Na łóżku położyłem więc jasne rurki, bluzkę na ramiączkach i koszule w kratkę. Sam planowałem ubrać się podobnie. Tylko, że ja ubiorę czarne spodnie. Gdy tylko Paula opuściła łazienkę powiedziałem jej co ma ubrać i poszedłem ułożyć moje niesforne włosy.
- Janek, ja muszę to ubierać? - usłyszałem pytanie dziewczyny
- A coś Ci się w tym stroju nie podoba?
- Nie, tylko będę wyglądać prawie jak Ty.
- A to coś złego?
- Jeżeli sam mi to przygotowałeś to chyba nie.
- Właśnie, więc nie marudź.
Gdy już uporałem się z moimi włosami poszedłem do sypialni aby się ubrać. Stała tam Paulina, kończyła zapinać guziki w koszuli.
- O nie moja panno, to nie tak ma być, - rozpiąłem dwa guziki od góry - Od razu lepiej. A teraz zmykaj bo ja muszę się ubrać.
Po 10 minutach zszedłem na dół. Czekała tam na mnie Paula.
- Chodź tu. - powiedziałem
- A po co? - spytała zbliżając się do mnie
- Mam małą sprawę.
- Jaką?
- A taką. - wyszeptałem gdy stała koło mnie i pocałowałem ją
- Nie mieliśmy jechać?
- W sumie masz rację, chodźmy. - zabrałem kluczyki ze stolika, złapałem dziewczynę za rękę i wyszliśmy przez dom. Zamknąłem drzwi i udałem się do samochodu. Pomogłem Pauli wsiąść a po chwili sam siedziałem za kierownicą. Włączyłem radio i tak mijała nam cała podróż.
Dwie godziny później
- Ładnie tu, naprawdę się mi podoba. Takie fajne, małe miasteczko. Cisza i spokój. - Paulina się zachwycała
- Jak dla mnie trochę tu za nudno. Ale jak kto woli. - uśmiechnąłem się - Zaraz będziemy na miejscu.
- To super.
- Nie boisz się już?
- Nadal się trochę obawiam ale rodzice tak wspaniałego chłopaka również muszą być fajnymi ludźmi.
- Nie podlizuj się.
- Ja tylko stwierdzam fakty. - oboje zaczęliśmy się śmiać
Po 15 minutach parkowałem już na podjeździe domu. Zgasiłem silnik, wysiadłem z auta, złapałem dziewczynę za rękę i poszliśmy w kierunku domu.
- Mamo! Już jesteśmy! - krzyknąłem gdy przekroczyliśmy próg.
- Cześć. Idźcie do Ciebie, za pół godziny obiad.
- Ok.
Pozostawiliśmy kurtki w przedpokoju i zaprowadziłem Paulę do mojego królestwa.
- Tak więc tutaj spędziłem całe moje dzieciństwo.
- Fajnie tu, przytulnie.
Dziewczyna zaczęła oglądać wszystko co znajduje się w pokoju.
- To ja i moi bracia. - powiedziałem, gdy trzymała w ręku ramkę ze zdjęciem
- Cieszę się, że mnie tu przywiozłeś. Tutaj czuję to domowe ciepło i miłość jakie są w tym domu. Jesteś szczęściarzem. Też chciałabym mieć taką rodzinę.
- Masz przecież mamę, która bardzo Cię kocha i siostrę.
- Ale ojciec...
- Nie myśl o tym myszko. On nie zasługuje na to, żebyś była przez niego smutna.
- Dzieci! Chodźcie na obiad! - zawołała nas mama Janka
- Chodź, nie lubi jak się spóźniamy. - powiedziałem do dziewczyny i złapałem ją za rękę
Przy stole usiedliśmy koło siebie a mama naprzeciwko.
- A gdzie tata?
- Za pół godziny powinien być. Jedzcie bo Wam zupa wystygnie. A nie po to ją grzałam aby jeść ją zimną.
- Bardzo smaczne. - Paulina nieśmiało pochwaliła posiłek przygotowany przez moją rodzicielkę
- Dziękuję, cieszę się, że Ci smakuje. - uśmiechnęła się do niej - Z drugim daniem poczekamy na powrót ojca. A w tym czasie może będę miała okazję lepiej Cię poznać. Tak więc jesteś Paulina. Wiem, że mieszkasz z moim synem.
- Zgadza się. Janek był tak miły i gdy mój ojciec był agresywny wobec mnie to przygarnął mnie pod swój dach.
- Nie chcę być nachalna ale czy mogłabyś mi to wyjaśnić?
- Mamo... - chciałem zabrać głos
- Jasiek, przestań. Twoja mama ma prawo wiedzieć. - powiedziała do mnie Paula - Tak więc nie radzi sobie on z chorobą nowotworową swoje ojca i znalazł ukojenie w alkoholu. Chciałam mu pomóc lecz efekt był odwrotny. Gdy przyszłam po swoje rzeczy rzucił ze mnie szklanym wazonem. Mam bliznę na nodze. Wtedy Jasiek zadecydował, że mam z nim mieszkać.
- Synku, jestem z Ciebie dumna. - zwróciła się do mnie
Naszą rozmowę przerwało pojawienie się mojego ojca.
- Pozwolicie, że dokończymy później tą rozmowę.
- Oczywiście, nie widzę żadnego problemu. - powiedziała Paulina
- Wszystko ok słonko?
- Tak, jakoś się trzymam.
- Jakby było coś nie tak, to mów. Ja to rodzicom wytłumaczę.
- Dobrze, ale na razie nie ma takiej potrzeby.
My również skończyliśmy rozmawiać ponieważ przy stole siedział już tata.
Zacznę od tego, że to już 30 rozdział. A to wszystko dzięki Wam, wy dajecie mi siłę żeby dalej pisać. Dziękuję bardzo za wszystkie wyświetlenia, komentarze oraz promowanie mojego bloga. Jesteście kochani <3
A tak przechodząc do rozdziału to nie wiem co o nim myśleć. Coś mi w nim nie pasuje ale mam nadzieję, że i tak się Wam spodoba.
Pozdrawiam mordki <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)