Tak na sam początek mordki chciałabym Was zaprosić do grupy stworzonej z myślą o Was. Jest to grupa moich kochanych czytelników, dzięki którym to opowiadanie się rozwija. Będę Was tu informować o nowych rozdziałach lub o braku rozdziału oraz prosić Was o pomoc przy rozdziałach. Tak więc wbijajcie, zapraszam
https://www.facebook.com/groups/488897034596841/
A niech idzie w cholerę! Będę miała trochę spokoju i nie będę musiała go unikać. Zrobię sobie taki wieczór dla siebie. Pomaluję paznokcie, nałożę maseczkę, zjem lody i oglądnę kolejną komedię romantyczną. Janek niech się bawi. Będzie miał ode mnie trochę wolnego a ja przemyślę sobie w spokoju naszą relację. Taki oto miałam plan na ten wieczór. Udałam się więc do łazienki, zdjęłam kosmetyczkę z półki i zaczęłam szukać maseczki. Po chwili ją znalazłam i nałożyłam na twarz. Następnie wybrałam lakier. Było to ciężkie, ponieważ mam sporą kolekcję. Postawiłam na śliczny, wiśniowy odcień czerwieni. Jeden z moich ulubionych. Zaniosłam go na dół wraz z bazą i top coat'em i wróciłam do łazienki aby zmyć maseczkę. Nałożyłam na twarz odżywczy krem, wyjęłam z kosmetyczki pilniczek i udałam się w kierunku salonu. Włączyłam film i zajęłam się moim paznokciami. Po godzinie już schły a ja zachwycałam się tym co dzieje się na ekranie. Oczywiście musiałam się wzruszyć. Aby zagłuszyć w sobie smutki zajęłam się kubełkiem z lodami. Nawet nie wiem kiedy dotarłam do dna. Tak się po tym roztyję, że się w drzwiach chyba nie zmieszczę.
W tym samym czasie
Perspektywa Janka
Myślałem, że odpocznę sobie od Pauliny i myślenia od niej ale się myliłem. Każda moja myśl ciągnie w jej stronę i zmusza mnie do zastanawiania się co u niej, czy dalej jest na mnie zła.
- Stary! Co jest? - spytał się mój kumpel
- Zamyśliłem się. Mówiłeś coś?
- Pytałem co się dzieje, że jesteś taki smutny?
- Myślę o mojej dziewczynie. Trochę chamsko się dziś zachowałem i ona pewnie jest teraz przeze mnie smutna.
- Wyluzuj, przejdzie jej.
- Mam taką nadzieję. Ale nie zamulam już. Gadaj co tak u Ciebie?
- A wszystko ok? Poznałem taką nową cizię.
- I za miesiąc znowu ją porzucisz?
- No coś Ty, nawet szybciej.
- A wiesz, że one mają uczucia?
- Spadaj, ja chcę się bawić.
- To Ty się baw a ja nie chcę mieć kontaktu z takim idiotą.
- Zmieniłeś się.
- Stało się to co pewnie Ciebie nigdy nie spotka, wydoroślałem. I zapłacę za siebie. - zostawiłem przy kuflu z piwem pieniądze i wyszedłem z klubu
Nie chcąc wracać jeszcze do domu udałem się do pobliskiego parku. Usiadłem na ławce i zacząłem rozmyślać nad życiem. Doszedłem do wniosku, że nawet dobrze mi się układa. Mam dom, kochającą rodzinę, cudowną dziewczynę, super przyjaciół, mój brat bierze ślub. Więc czego chcieć więcej? Ale mnie jednak czegoś tak w głębi serca brakowało. Tak jak to stwierdził mój kolega zmieniłem się. Jeszcze pół roku temu byłem typem imprezowicza, który bywał na każdej imprezie w mieście. Alkohol oraz piękne i seksowne dziewczyny. Wszystko było na wyciągnięcie mojej ręki. A teraz siedzę w domu jak ten ostatni matoł i spełniam zachcianki wybranki mojego serca. Muszę zabrać ją na jakąś imprezę. Mam dosyć tego grzecznego siedzenia w domu. I muszę jej wreszcie o tym powiedzieć, przestać kryć swoją drugą osobowość.
Perspektywa Pauliny
Film skończył się około dwadzieścia minut temu a ja siedzę i myślę nad moim życiem. Jestem teraz szczęśliwa. Nawiązałam kontakt z mamą, mam kochającego chłopaka, dach nad głową. Lecz coś mi tu nie pasuje. Mam wrażenie, że mój książe z bajki coś przede mną ukrywa. Przecież każdy facet lubi spotkać się z kumplami i pogadać, wypić piwo bądź coś mocniejszego. A on ostanie dni, nie licząc przyjazdu Florka, spędza ze mną w domu. Co jeżeli potajemnie wymyka się z domu jak śpię? Choć w sumie nie czułam nigdy od niego alkoholu. Nie zaciągnął mnie również na żadną imprezę a oboje jesteśmy w miarę młodzi i to normalne, że chcemy korzystać z życia póki możemy. Całe te przemyślenia doprowadziły mnie do wniosku, iż muszę z nim poważnie porozmawiać i wyjaśnić wszelkie wątpliwości oraz niepewności. Związek przecież musi opierać się na szczerości. W innym przypadku taka relacja nie ma sensu bo posypie się za jakiś czas a po niej pozostanie tylko smutek i cierpienie. Po zakończeniu poważnych przemyśleń zniosłam na dół poduszkę, ułożyłam się wygodnie i zasnęłam.
Perspektywa Janka
Tak się waham. Powiedzieć jej teraz czy poczekać aż nadarzy się do tego okazja. Jak powiem od razu może być zła ale w sumie za jakiś czas jeszcze dodatkowo się wkurzy, iż to przed nią ukrywałem. Jestem facetem, muszę się zdobyć na odwagę i jej wszystko powiedzieć. Nie mam zamiaru jej oszukiwać bo wiem, że szybko się o tym dowie. A wtedy to awantura będzie. Chcę tego uniknąć bo bardzo mi na niej zależy. Sama mi mówiła, że związek buduje się na szczerości oraz wzajemnym zaufaniu. Całkowicie się z nią zgadzam. Podniosłem się z ławki i udałem się w kierunku domu. Na telefonie widniała godzina jedenasta wieczorem. Paulina pewnie już śpi. Pogadam więc z nią rano, po śniadaniu.
Pół godziny później
Padnięty wszedłem do domu, ściągnąłem buty oraz kurtkę. Swoje kroki skierowałem w kierunku kuchni ponieważ bardzo chciało mi się pić. Gdy tylko zapaliłem światło ujrzałem Paulę śpiącą na sofie. Miała ze sobą poduszkę oraz koc więc zrobiła to świadomie. Tylko czemu? Co ja jej takiego zrobiłem, że nie chce ze mną spać? Zastanawiałem się przez dłuższą chwilę po czym mnie olśniło. Nie pomogłem jej sprzątać. Ostrzegała mnie, że będą tego konsekwencje. No i mam co chciałem. Olałem ją więc teraz ona robi to samo. Mam tylko nadzieję, iż nie będzie się długo na mnie gniewać. Bardzo ją kocham i przez taką głupotę nie chcę się od niej oddalać. Nie zniósł bym tego jakbym nie mógł się do niej przytulić, złożyć pocałunku na jej ustach. Znowu przez moją głupotę nasza relacja może ulec pogorszeniu. Muszę się ogarnąć bo nie mogę jej stracić. Stała się ona ważną częścią mojego życia i gdyby teraz odeszła czułbym, że zabrała ze sobą część mnie. Stanowimy teraz jedność i każde rozstanie, chociaż na kilka godzin powoduje u nas smutek oraz tęsknotę. I znowu się zamyśliłem. Odłożyłem pustą już szklankę na blat, zgasiłem światło i udałem się na górę. Przebrałem się w piżamę i wskoczyłem do łóżka. Było mi tu tak dziwnie bez Paulinki. Na szczęście pościel trochę nią pachniała. Wtuliłem się więc w nią i wyobrażając sobie, że jest to moja dziewczyna zasnąłem.
Rano
Gdy wstałem było mi tak dziwnie, obudziłem się i nie było jej obok. Przywykłem, że zazwyczaj budziłem się koło mojej dziewczyny a zmuszony byłem spać sam. Wstałem z łóżka i udałem się do łazienki. Zająłem się poranną toaletą. Nie śpieszyłem się więc dopiero po godzinie skończyłem. Ubrałem jedną z poprawianych przeze mnie koszulek oraz krótkie spodenki. Zszedłem na dół i zauważyłem, iż Paulina już nie śpi.
- Dzień dobry kochanie. - chciałem się do niej przytulić lecz uniemożliwiła mi to - To są te konsekwencje?
- A jak myślisz? - dalej jest wkurzona, czeka mnie dziś ciężki dzień
- Wydaje mi się, że tak. Do takiego wniosku doszedłem.
- Masz rację.
- Musimy poważnie porozmawiać.
- Dobrze, ale pozwolisz, że po śniadaniu. Jestem bardzo głodna i muszę najpierw zjeść.
- Oczywiście. A czy dla mnie również mogłabyś przygotować posiłek?
- Pomyślę nad tym.
- Dziękuję. - wiedziałem, że przed moim nosem wyląduje zaraz talerz pełen jajecznicy i dwa tosty. Pewnie spytacie skąd ta pewność. Znam ją już trochę i domyślam się.
Tak jak już mówiłem po 5 minutach przede mną widniał talerz pełen jedzenia.
- Smacznego. - wyszeptała Paulina i zajęła się jedzeniem
- Nadal jesteś na mnie zła? - przerwałem niezręczną ciszę
- A jak myślisz?
- Nie wiem, powiedz mi.
- Zostawiłeś mnie samą ze sprzątaniem Twojego domu. Ja rozumiem, że przyjeżdża moja rodzina ale jak tak Ci mają przeszkadzać to zamieszkają w hotelu. Olałeś mnie, nawet się nie spytałeś czy nie trzeba mi pomóc. Było to miłe z Twojej strony?
- Nie było. Wiem, że źle zrobiłem ale musisz też mnie zrozumieć.
- To powiedz mi co czujesz, jak odbierasz tą sytuację.
- Wiesz, ja jeszcze pół roku temu byłem kompletnie innym człowiekiem. Chodziłem na każdą imprezę w mieście, weekendy spędzałem poza domem. Wracałem tylko po to żeby odespać trochę i dalej imprezowałem. Teraz spędzam cały czas w domu. To dla mnie spora przepaść. Potrzebuję czasem zamknąć się w pokoju i mieć w poważaniu cały otaczający mnie świat.
- Rozumiem Cię.
- Serio?
- Tak. I nie jestem już na Ciebie zła. Zapomniałam, że potrzebujesz trochę czasu dla siebie. Weszłam do Twojego życia i wymazałam z pamięci to, iż masz swoje własne życie, które dalej chcesz prowadzić.
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też.
- Chodź tu do mnie. Stęskniłem się za Twoją bliskością. - dziewczyna po chwili tuliła się do mnie
- Wiesz jak źle mi się bez Ciebie spało.
- To czemu się tu przeniosłaś?
- Głupota moja oraz kierowanie się emocjami. I teraz wszystko mnie boli.
- Moje biedactwo. Mordko co myślisz o tym, że po wyjeździe Twojej mamy, raz na jakiś czas będziemy chodzić na jakąś imprezę? Nie mówię, iż co tydzień. Ale raz w miesiącu brzmi już lepiej.
- Pomyślę nad tym.
- Przepraszam, że przerywam tą wspaniałą chwilę ale jestem umówiony z architektem.
- Po co?
- Trzeba przecież zaplanować jakoś nasz dom.
- O czym Ty?
- Pamiętasz moją działkę?
- Oczywiście, że tak.
- Tam za jakiś czas stanie dom, nasz dom.
- Ja nie wiem co mam powiedzieć?
- Pójdziesz ze mną? Chciałbym żebyś miała udział w projektowaniu.
- Dobrze. A o której masz to spotkanie?
- O 12.
- To mamy jeszcze trochę czasu. Chodź, pozmywamy i zaczniemy się zbierać.
- Dlaczego tak wcześnie?
- Musimy kupić pieczywo i jakiś dżem, bo moja siostra strasznie wybrzydza.
- To czeka nas ciężki czas.
- Poradzimy sobie razem. Pamiętaj, że szczerość jest najważniejsza. Cokolwiek będzie Cię wkurzało to powiedz mi o tym. Chcę wiedzieć co czujesz i co myślisz.
- Ty tak samo.
- Oczywiście kochanie. - nasze usta się złączyły
- Dziś już śpisz ze mną.
- Ok, a kiedy będzie gotowy ten pokój co miał być mój?
- Za 5 dni ma przyjechać ekipa i zrobić małe remont. Jak oni skończą to przyjedzie transport z meblami. Więc maksymalnie za jakieś dwa tygodnie powinnaś mieć swoje własne miejsce w tym domu. W tym samym czasie powinienem mieć już gotowe studio do nagrywania.
- To super. Bardzo się cieszę.
- A wiesz, że nasz filmik jest bardzo popularny.
- Naprawdę?
- Tak. Florek zostawił komentarz, iż super filmik i posypały się łapki w górę oraz wyświetlenia.
- To wspaniale. Twoje marzenie zaczyna się realizować.
- Nie byłoby tak bez Ciebie.
- Nie przesadzasz?
- A widzisz z tym domu jakieś kwiatki?
- Ale zmieniasz temat mordo. To wstajemy bo czas ucieka. - dziewczyna stała nade mną
- Dobrze mi tu z Tobą.
- A dom się sam zaprojektuje?
- Chyba nie. - po jej namowach również wstałem
- To ja myję a Ty wycierasz i chowasz do szafek. Żeby było szybciej.
- Dobra.
Po 5 minutach Paulina myła naczynia a ja zastanawiałem się co zrobić żeby ją rozśmieszyć. Chwilę później wpadłem na genialny pomysł. Wziąłem na rękę trochę piany i ubrudziłem nią twarz mojej dziewczyny.
- Czyś Ty do reszty zgłupiał?
- Chyba nie.
- To co to jest? - spytała wskazując na swoją twarz
- Suprise.
- Ty się tu angielskim nie popisuj. - w tym momencie na moich włosach wylądowała spora ilość piany - Proszę jaka ozdoba. - Paula mówiła śmiejąc się równocześnie
- Jak ja Ci zaraz ozdobę zrobię.
- Nie! - zaczęła przede mną uciekać i zamknęła się w łazience na górze
- Mordko, wyłaź. Nic Ci nie zrobię.
- Nie wierzę Ci. A po za tym zajęta jestem. Przecież trzeba być czystym i jakoś wyglądać.
- Masz rację.
- To idź umyć zęby i ułożyć włosy na dół a mnie daj spokój.
- Ok, tym razem Ci się upiekło. Następnym razem mi już nie uciekniesz.
- Zobaczymy.
Półtorej godziny później
Wróciliśmy już z zakupów. Nie obyło się bez śmiechu i żartów oraz przytulanek. Jakby nasz ktoś zobaczył to by pomyślał, że jesteśmy parą wariatów. A my tylko cieszymy się życiem.
- Idę oglądać projekty domów. Idziesz ze mną? - spytała Paulina
- Tak.
Po pół godziny sprzeczania się i szukania idealnego projektu znaleźliśmy ten idealny. Duży dom, z piętrem. Działka jest spora więc mogliśmy sobie pozwolić na wybór takiego projektu. Janek wydrukował go aby pokazać architektowi o czym myślimy i jakie mamy plany. Poprawiłam swój makijaż i musieliśmy już wyjeżdżać na spotkanie. Całą drogę dyskutowaliśmy ile ma być pokoi, czy basen ma być kryty i ile zielonego terenu zostawimy i jak go wykorzystamy. Po pół godziny byliśmy już na umówionym miejscu spotkania. Byliśmy trochę przed czasem. Zajęliśmy więc miejsce przy stoliku i czekaliśmy na architekta.
Wow! Mamy już 40 rozdział. A to wszystko dzięki Wam. To wy dajecie mi siłę do pisania. Dla Was, mordki, to opowiadanie dalej się toczy.
A tak na temat samego rozdziału, mam wrażenie, że jest przełomowy. Paulina i Janek uświadomili sobie, iż ich relacja nie jest do końca taka jak powinna i porozmawiali ze sobą. Jeszcze ten dom. Janek nie szaleje za bardzo? Przecież może rozstać się z Pauliną. I co wtedy? Ten dom będzie mu ją przypominał ponieważ razem go planowali. Choć z drugiej strony może wie, że to jest ta jedyna i jest pewien, iż nie będzie żałował swojej decyzji. Napiszcie mi co o tym myślicie.
Pozdrawiam mordki i dziękuję za to, że jesteście <3
piątek, 22 maja 2015
środa, 20 maja 2015
Rozdział 39
Perspektywa Pauliny
- Zostaw mnie! Nie dotykaj mnie, słyszysz! Odsuń się ode mnie zboczeńcu bo mnie popamiętasz! Zaraz przyjdzie tu mój chłopak i nie będziesz tak podskakiwał! Zostaw mnie do cholery! Zboczeńcu pieprzony! - krzyczałam przez sen
Nagle się obudziłam ze łzami w oczach. Czemu ja muszę mieć takie koszmary? Ja się w życiu nie wyśpię jeżeli będą mnie tak one nawiedzać.
- Mysza, co się dzieje? - usłyszałam zaspany głos Janka - Czemu krzyczałaś?
- Miałam zły sen. Ale już jest wszystko ok. Śpij dalej.
- Chodź tu do mnie. Muszę mieć pewność, że jesteś bezpieczna. - podniósł swoją rękę żebym mogła się przytulić - Nikt Cię nie zgwałci, nie pozwolę na to.
- Skąd Ty? - zamurowało mnie
- Wszystko słyszałem. A teraz śpij już. Jestem przy Tobie.
- Dziękuję Janek.
- Dobranoc kochanie. - dał mi buziaka w policzek i zasnął
Wsłuchałam się w rytm bicia jego serca. Po chwili oddałam się w objęcia Morfeusza.
Rano
- Księżniczko, wstajemy. - usłyszałam czyjś głos a po chwili pocałunek na mojej ręce - Śniadanko do łóżka. - na te słowa podniosłam się do pozycji siedzącej
- Dziękuję bardzo.
- Smacznego. - Jaś wyszedł z pokoju zostawiając mnie z tacą na której znajdował się talerz z tostami oraz szklanka z sokiem pomarańczowym
Szybko zjadłam, zostawiłam tacę na łóżku i udałam się do łazienki. Po dokonaniu porannej toalety opuściłam pomieszczenie w celu ubrania się. Nie będę przecież w ręczniku po domu latać. Choć pewnemu osobnikowi byłoby to zapewne na rękę. Wyjęłam z szafy krótkie spodenki oraz bluzkę z krótkim rękawem. Zabrałam tacę z łóżka i zeszłam na dół.
- Pyszne było. - położyłam tacę na blacie - Jaś, pamiętasz, że za dwa dni przyjeżdża moja mama?
- Tak mordko, pamiętam. Wraz z Olą, Twoją siostrą.
- Zgadza się. Zadzwonię do niej, spytam się co u nich.
- Dobry pomysł. - po słowach mojego chłopaka udałam się na górę po mój telefon. Znalazłam go na biurku. Wybrałam numer mamy i włączyłam tryb głośnomówiący.
- Proszę?
- Cześć mamuś.
- Cześć Paulina.
- Co tam u Was?
- Wszystko dobrze. A u Ciebie?
- W porządku. Mam nadzieję, że nie rozmyśliłyście się z przyjazdu.
- Oczywiście, że nie. Mamy już zabukowane bilety na pojutrze, godzina 12. Podróż powinna zająć trochę powyżej dwóch godzin.
- Rozumiem. Już nie mogę się doczekać aż Was zobaczę. A i mam małą prośbę. Możesz mi powiedzieć co mogłabym kupić Oli? Myślałam nad kolczykami ale dawno jej nie widziałam więc wolę się upewnić.
- Kolczyki powinny być ok. Tylko nie wydawaj na nią za dużo.
- Dobrze mamusiu. Przepraszam Cię bardzo, ale muszę kończyć.
- Pa córciu.
- Pa.
- Jasiek! Zbieraj się! Idziemy na zakupy.
- Co znowu?
- Chcę kupić mamie i siostrze jakieś prezenty. Jak nie chcesz to mogę iść sama.
- O nie moja panno! Za 45 minut będę gotowy do wyjścia. A co chcesz zakupić?
- Myślałam o kolczykach dla Oli i bransoletce albo wisiorku dla mamy.
- Super pomysł mordko.
- Ja też idę się szykować. Za trzy kwadranse się tutaj widzimy.
- Ok. Zobaczymy kto będzie pierwszy.
Teraz to mi wdepnął na ambicję. Pobiegłam na górę i zamknęłam się w łazience. Umyłam zęby, ułożyłam włosy i zrobiłam makijaż. Cały czas w mojej głowie siedziała myśl o tym, żeby wyrobić się przez Jasiem. Opuściłam w pośpiechu pomieszczenie, ubrałam jeansy oraz bluzkę na ramiączkach. Na to narzuciłam jedną z moich bluz, zabrałam torebkę oraz telefon i zeszłam na dół. Porwałam buty z przedpokoju i szybko je założyłam. Byłam już gotowa i mogłam usiąść spokojnie na sofie. Nie chciałam wkurzać chłopaka więc siedziałam cicho i zastanawiałam się ile będę musiała jeszcze na niego czekać. Według naszej umowy ma jeszcze 10 minut.
- Mordko, jeszcze 10 minut czasu.
- Wyrobię się.
- Wierzę w Ciebie.
Yeah! Wygrałam! Jestem dziewczyną a zbieram się krócej od niego. To dziwne i zabawne. Zazwyczaj to faceci narzekają na kobiety i ich zbieranie się. A tu ja mogę narzekać na mojego kochanego chłopaka bo potrzebuje sobie grzyweczkę ułożyć. Ubaw mam z tego ale i tak go kocham.
- Już jestem gotowy! - chłopak wyszedł z łazienki i zdębiał jak mnie zobaczył - Jak Ty to? Tak szybko?
- Normalnie skarbie, a teraz chodźmy już. No chyba, że Cię zamurowało i muszę po pomoc zadzwonić.
- Żyję i poradzę sobie sam. Tylko czas zachodzę w głowę jakim cudem Ty zebrałaś się szybciej.
- Trzeba tyle czasu ten grzywki nie układać.
- No wiesz co! Ja tak się staram dla Ciebie, żebyś się mnie nie wstydziła a Ty tak się zachowujesz.
- Misiu, nie fochaj się. Nigdy nie wstydziłam się Ciebie. Dla mnie zawsze jesteś przystojny i czasami mam ochotę Ci tą grzywę zmierzwić ale powstrzymuję się aby nie psuć Twojej pracy.
- Kiedyś Ci pozwolę.
- Już się nie mogę doczekać. A teraz ruszaj ten zgrabny tyłeczek.
- Ej, to mój tekst.
- Ja tylko pożyczam, nie gryź. Nie chcę się wścieklizną zarazić.
- To trzeba mnie zaszczepić.
- Pomyślę nad wizytą u specjalisty ale teraz chodźmy już. Trzeba jeszcze w salonie i kuchni posprzątać bo zdążyliśmy nabałaganić.
- Tak to jest jak się dwójka dzieci bawi.
- Sam jesteś dziecko, ja jestem poważną kobietą.
- Taa, a mnie tu kaktus wyrośnie. - wyciągnął rękę w moim kierunku
- To uważaj, trzeba będzie go chirurgicznie usunąć. A teraz idziemy wreszcie. Bierz kluczyki i jedziemy. Nie mam zamiaru spędzić tutaj godziny.
- Ok. Mam nadzieję, że szybko coś wybierzesz.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy.
Godzinę później
- Popatrz, te są piękne. A te są w kształcie myszek, Ola lubi myszy.
- A ja znalazłem takie śliczne w kształcie kryształów.
- Są super. I chyba je wezmę. Jak się jej teraz nie za bardzo spodobają to za jakiś czas mogą się jej przydać. Pozostało wybrać jakąś bransoletkę dla mamy.
- Co sądzisz o tej? - chłopak pokazywał na złota bransoletkę
- Bardziej podoba mi się ta. - wskazałam na szeroką, srebrną bransoletkę - I ją wezmę.
- Dobry wybór. To kup wszystko a ja pójdę po coś do picia.
- Dobra, spotkamy się przed sklepem.
Zakupiłam wybrane przeze mnie prezenty dla naszych gości i wyszłam ze sklepu. Po chwili koło mnie pojawił się Jasiek z butelką Sprite'a.
- Ty jesteś uzależniony.
- Nie.
- A co te wszystkie puszki z tym napojem robią w całym domu? Myślałeś, że nie zauważę?
- Taką miałem nadzieję. Były przecież dobrze schowane.
- Tak, w Twoim pokoju do nagrywania. Świetna kryjówka. Sama bym lepszej nie wymyśliła. - zaczęłam się śmiać
- Widzisz jaki geniusz ze mnie.
- Teraz podziel się piciem geniuszu.
- A co będę za to miał?
- Zrobisz dobry uczynek. Dawaj tą butelkę bo zaraz tu uschnę.
- Nie widać. - zrobi głupią minę
- Ale ja to czuję. - wyrwałam mu butelkę z rąk - Wreszcie.
- Ej, to moje.
- Ze mną się nie podzielisz?
- No dobra, nie będę Ci żałował. A teraz wracajmy już.
- To idź a nie w miejscu stój.
- Hahaha... - nie skomentowałam jego zachowania bo aż słów brak. Taki dzieciak z niego wychodzi, że masakra.
- Mordo, wrzuciłeś ten odcinek?
- Ustawiłem żeby się sam opublikował. Zostało nam około 8 minut materiału po obróbce.
- Spoko, mam nadzieję, że się ludziom spodoba.
- Już to widzę. Za jakiś rok na każdym kroku będą nasi fani.
- Marzenia. A teraz skup się na drodze.
- Wolę na Tobie.
- A ja chcę dotrzeć bezpiecznie do domu. Więc może lepiej będzie jak pójdę na nogach.
- Nie wygłupiaj się. Nie pozwolę na to. Siedź a już skupiam się na prowadzeniu auta.
- I świetnie. Czekają nas przecież jeszcze małe porządki, mówiłam Ci już.
- Pamiętam, tylko nie chce mi się.
- To posprzątam sama, spokojnie. Ale będzie wiązało się to z konsekwencjami.
- Mam się bać?
- Rób co chcesz. Tylko żeby potem nie było, że ostrzegałam.
- Zaczyna się robić groźnie. - przemilczałam tą uwagę aby nie wszczynać bezpodstawnej kłótni
Czterdzieści pięć minut później
- Ja biorę się za porządki.
- Dobra. Wiesz gdzie wszystkie potrzebne Ci rzeczy się znajdują. A ja idę sprawdzić jak się filmik przyjął.
- Spoko. - Janek poszedł na górę a ja wiedziałam, że nie mogę tego tak zostawi. Muszę wymyślić coś by mu pokazać, iż źle się zachował. Jeszcze go nauczę, że to jest jego dom i on ma tu sprzątać. Bycie jego dziewczyną nie czyni mnie sprzątaczką. Jak sobie sam nie radzi to niech kogoś wynajmie. Ma na to pieniądze. A ja sprzątam tylko dlatego, że przyjeżdża moja rodzina i nie chcę żeby był syf. Udałam się do łazienki aby przebrać się w ciuchy bardziej odpowiednie do sprzątania, wzięłam ze sobą wszelkie potrzebne szmatki oraz płyny i zeszłam na dół. Po godzinie sprzątania pomieszczenie lśniło. Pozostało mi ogarnąć trochę kuchnię, która nie za fajnie wyglądała. Posprzątanie jej zajęło mi tylko 30 minut ponieważ była sporo czystsza od salonu. Gdy skończyłam odniosłam wszystko do schowka i wskoczyłam pod prysznic. Gdy krople wody spływały po moim ciele zastanawiałam się co zrobić z zachowaniem Janka i wpadłam na genialny pomysł. Będę udawać niedostępną oraz obrażoną. Nie będę się do niego przytulać ano całować go. Zobaczymy jak zareaguje i czy zorientuje się czym spowodowane jest moje zachowanie. Będę spać dziś w salonie, kolację zrobię tylko sobie. Jeszcze mnie popamięta chłopina oraz nauczy się, że trzeba mnie szanować. Okaże się jak długo wytrzyma. Ocknęłam się po chwili, że stoję tak z 10 minut. Zakręciłam więc kurek, owinęłam się ręcznikiem i dokładnie wytarłam moje ciało. Ubrałam się w ciuchy pozostawione na suszarce do ubrań, spięłam włosy i zeszłam na dół. Mój brzuch domagał się o jedzonko. Zabrałam się więc za przygotowywanie obiadu. Postawiłam dziś na spaghetti. Po 50 minutach porcja potrawy znajdowała się na talerzu. Wyjęłam z szafki tarkę a z lodówki ser. Starłam odrobinę na sam wierzch, wzięłam widelec i zajęłam się jedzeniem. Po 20 minutach talerz był już pusty a moja buzia brudna. Oczyściłam ją szybko za pomocy chusteczki. Całe to sprzątanie tak mnie zmęczyło, że postanowiłam się położyć. Już miałam iść na górę gdy przypomniałam sobie o zachowaniu Jasia i zawróciłam. Położyłam się na sofie i po kilkunastu minutach zasnęłam.
Dwie godziny później
- O matko! Jak mnie krzyże bolą. Ta sofa jest taka niewygodna. - zaczęłam stękać i marudzić zaraz po przebudzeniu
Po chwili podniosłam się i zauważyłam jakąś karteczkę na wyspie kuchennej. Chwyciłam ją w swoje dłonie i zaczęłam czytać.
Obiad był pyszny skarbie. Poszedłem spotkać się z kolegą i wrócę późno wieczorem jak nie w nocy. Tak więc nie martw się o mnie.
Kocham,
Twój Janek Pacanek
Tak więc mamy kolejny rozdział. Pomalutku zbliżamy się do magicznej liczby 50 rozdziałów. Mam nadzieję, że się Wam ten rozdział spodobał =D
Powiedzcie mi, co sądzicie o zachowaniu Pauliny oraz Janka?
A i tak sobie pomyślałam, że jak chcecie oczywiście można by pogwiazdorzyć trochę i założyć grupę czytelników na FB. Piszcie mi co o tym sądzicie.
Pozdrawiam mordki <3
- Zostaw mnie! Nie dotykaj mnie, słyszysz! Odsuń się ode mnie zboczeńcu bo mnie popamiętasz! Zaraz przyjdzie tu mój chłopak i nie będziesz tak podskakiwał! Zostaw mnie do cholery! Zboczeńcu pieprzony! - krzyczałam przez sen
Nagle się obudziłam ze łzami w oczach. Czemu ja muszę mieć takie koszmary? Ja się w życiu nie wyśpię jeżeli będą mnie tak one nawiedzać.
- Mysza, co się dzieje? - usłyszałam zaspany głos Janka - Czemu krzyczałaś?
- Miałam zły sen. Ale już jest wszystko ok. Śpij dalej.
- Chodź tu do mnie. Muszę mieć pewność, że jesteś bezpieczna. - podniósł swoją rękę żebym mogła się przytulić - Nikt Cię nie zgwałci, nie pozwolę na to.
- Skąd Ty? - zamurowało mnie
- Wszystko słyszałem. A teraz śpij już. Jestem przy Tobie.
- Dziękuję Janek.
- Dobranoc kochanie. - dał mi buziaka w policzek i zasnął
Wsłuchałam się w rytm bicia jego serca. Po chwili oddałam się w objęcia Morfeusza.
Rano
- Księżniczko, wstajemy. - usłyszałam czyjś głos a po chwili pocałunek na mojej ręce - Śniadanko do łóżka. - na te słowa podniosłam się do pozycji siedzącej
- Dziękuję bardzo.
- Smacznego. - Jaś wyszedł z pokoju zostawiając mnie z tacą na której znajdował się talerz z tostami oraz szklanka z sokiem pomarańczowym
Szybko zjadłam, zostawiłam tacę na łóżku i udałam się do łazienki. Po dokonaniu porannej toalety opuściłam pomieszczenie w celu ubrania się. Nie będę przecież w ręczniku po domu latać. Choć pewnemu osobnikowi byłoby to zapewne na rękę. Wyjęłam z szafy krótkie spodenki oraz bluzkę z krótkim rękawem. Zabrałam tacę z łóżka i zeszłam na dół.
- Pyszne było. - położyłam tacę na blacie - Jaś, pamiętasz, że za dwa dni przyjeżdża moja mama?
- Tak mordko, pamiętam. Wraz z Olą, Twoją siostrą.
- Zgadza się. Zadzwonię do niej, spytam się co u nich.
- Dobry pomysł. - po słowach mojego chłopaka udałam się na górę po mój telefon. Znalazłam go na biurku. Wybrałam numer mamy i włączyłam tryb głośnomówiący.
- Proszę?
- Cześć mamuś.
- Cześć Paulina.
- Co tam u Was?
- Wszystko dobrze. A u Ciebie?
- W porządku. Mam nadzieję, że nie rozmyśliłyście się z przyjazdu.
- Oczywiście, że nie. Mamy już zabukowane bilety na pojutrze, godzina 12. Podróż powinna zająć trochę powyżej dwóch godzin.
- Rozumiem. Już nie mogę się doczekać aż Was zobaczę. A i mam małą prośbę. Możesz mi powiedzieć co mogłabym kupić Oli? Myślałam nad kolczykami ale dawno jej nie widziałam więc wolę się upewnić.
- Kolczyki powinny być ok. Tylko nie wydawaj na nią za dużo.
- Dobrze mamusiu. Przepraszam Cię bardzo, ale muszę kończyć.
- Pa córciu.
- Pa.
- Jasiek! Zbieraj się! Idziemy na zakupy.
- Co znowu?
- Chcę kupić mamie i siostrze jakieś prezenty. Jak nie chcesz to mogę iść sama.
- O nie moja panno! Za 45 minut będę gotowy do wyjścia. A co chcesz zakupić?
- Myślałam o kolczykach dla Oli i bransoletce albo wisiorku dla mamy.
- Super pomysł mordko.
- Ja też idę się szykować. Za trzy kwadranse się tutaj widzimy.
- Ok. Zobaczymy kto będzie pierwszy.
Teraz to mi wdepnął na ambicję. Pobiegłam na górę i zamknęłam się w łazience. Umyłam zęby, ułożyłam włosy i zrobiłam makijaż. Cały czas w mojej głowie siedziała myśl o tym, żeby wyrobić się przez Jasiem. Opuściłam w pośpiechu pomieszczenie, ubrałam jeansy oraz bluzkę na ramiączkach. Na to narzuciłam jedną z moich bluz, zabrałam torebkę oraz telefon i zeszłam na dół. Porwałam buty z przedpokoju i szybko je założyłam. Byłam już gotowa i mogłam usiąść spokojnie na sofie. Nie chciałam wkurzać chłopaka więc siedziałam cicho i zastanawiałam się ile będę musiała jeszcze na niego czekać. Według naszej umowy ma jeszcze 10 minut.
- Mordko, jeszcze 10 minut czasu.
- Wyrobię się.
- Wierzę w Ciebie.
Yeah! Wygrałam! Jestem dziewczyną a zbieram się krócej od niego. To dziwne i zabawne. Zazwyczaj to faceci narzekają na kobiety i ich zbieranie się. A tu ja mogę narzekać na mojego kochanego chłopaka bo potrzebuje sobie grzyweczkę ułożyć. Ubaw mam z tego ale i tak go kocham.
- Już jestem gotowy! - chłopak wyszedł z łazienki i zdębiał jak mnie zobaczył - Jak Ty to? Tak szybko?
- Normalnie skarbie, a teraz chodźmy już. No chyba, że Cię zamurowało i muszę po pomoc zadzwonić.
- Żyję i poradzę sobie sam. Tylko czas zachodzę w głowę jakim cudem Ty zebrałaś się szybciej.
- Trzeba tyle czasu ten grzywki nie układać.
- No wiesz co! Ja tak się staram dla Ciebie, żebyś się mnie nie wstydziła a Ty tak się zachowujesz.
- Misiu, nie fochaj się. Nigdy nie wstydziłam się Ciebie. Dla mnie zawsze jesteś przystojny i czasami mam ochotę Ci tą grzywę zmierzwić ale powstrzymuję się aby nie psuć Twojej pracy.
- Kiedyś Ci pozwolę.
- Już się nie mogę doczekać. A teraz ruszaj ten zgrabny tyłeczek.
- Ej, to mój tekst.
- Ja tylko pożyczam, nie gryź. Nie chcę się wścieklizną zarazić.
- To trzeba mnie zaszczepić.
- Pomyślę nad wizytą u specjalisty ale teraz chodźmy już. Trzeba jeszcze w salonie i kuchni posprzątać bo zdążyliśmy nabałaganić.
- Tak to jest jak się dwójka dzieci bawi.
- Sam jesteś dziecko, ja jestem poważną kobietą.
- Taa, a mnie tu kaktus wyrośnie. - wyciągnął rękę w moim kierunku
- To uważaj, trzeba będzie go chirurgicznie usunąć. A teraz idziemy wreszcie. Bierz kluczyki i jedziemy. Nie mam zamiaru spędzić tutaj godziny.
- Ok. Mam nadzieję, że szybko coś wybierzesz.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy.
Godzinę później
- Popatrz, te są piękne. A te są w kształcie myszek, Ola lubi myszy.
- A ja znalazłem takie śliczne w kształcie kryształów.
- Są super. I chyba je wezmę. Jak się jej teraz nie za bardzo spodobają to za jakiś czas mogą się jej przydać. Pozostało wybrać jakąś bransoletkę dla mamy.
- Co sądzisz o tej? - chłopak pokazywał na złota bransoletkę
- Bardziej podoba mi się ta. - wskazałam na szeroką, srebrną bransoletkę - I ją wezmę.
- Dobry wybór. To kup wszystko a ja pójdę po coś do picia.
- Dobra, spotkamy się przed sklepem.
Zakupiłam wybrane przeze mnie prezenty dla naszych gości i wyszłam ze sklepu. Po chwili koło mnie pojawił się Jasiek z butelką Sprite'a.
- Ty jesteś uzależniony.
- Nie.
- A co te wszystkie puszki z tym napojem robią w całym domu? Myślałeś, że nie zauważę?
- Taką miałem nadzieję. Były przecież dobrze schowane.
- Tak, w Twoim pokoju do nagrywania. Świetna kryjówka. Sama bym lepszej nie wymyśliła. - zaczęłam się śmiać
- Widzisz jaki geniusz ze mnie.
- Teraz podziel się piciem geniuszu.
- A co będę za to miał?
- Zrobisz dobry uczynek. Dawaj tą butelkę bo zaraz tu uschnę.
- Nie widać. - zrobi głupią minę
- Ale ja to czuję. - wyrwałam mu butelkę z rąk - Wreszcie.
- Ej, to moje.
- Ze mną się nie podzielisz?
- No dobra, nie będę Ci żałował. A teraz wracajmy już.
- To idź a nie w miejscu stój.
- Hahaha... - nie skomentowałam jego zachowania bo aż słów brak. Taki dzieciak z niego wychodzi, że masakra.
- Mordo, wrzuciłeś ten odcinek?
- Ustawiłem żeby się sam opublikował. Zostało nam około 8 minut materiału po obróbce.
- Spoko, mam nadzieję, że się ludziom spodoba.
- Już to widzę. Za jakiś rok na każdym kroku będą nasi fani.
- Marzenia. A teraz skup się na drodze.
- Wolę na Tobie.
- A ja chcę dotrzeć bezpiecznie do domu. Więc może lepiej będzie jak pójdę na nogach.
- Nie wygłupiaj się. Nie pozwolę na to. Siedź a już skupiam się na prowadzeniu auta.
- I świetnie. Czekają nas przecież jeszcze małe porządki, mówiłam Ci już.
- Pamiętam, tylko nie chce mi się.
- To posprzątam sama, spokojnie. Ale będzie wiązało się to z konsekwencjami.
- Mam się bać?
- Rób co chcesz. Tylko żeby potem nie było, że ostrzegałam.
- Zaczyna się robić groźnie. - przemilczałam tą uwagę aby nie wszczynać bezpodstawnej kłótni
Czterdzieści pięć minut później
- Ja biorę się za porządki.
- Dobra. Wiesz gdzie wszystkie potrzebne Ci rzeczy się znajdują. A ja idę sprawdzić jak się filmik przyjął.
- Spoko. - Janek poszedł na górę a ja wiedziałam, że nie mogę tego tak zostawi. Muszę wymyślić coś by mu pokazać, iż źle się zachował. Jeszcze go nauczę, że to jest jego dom i on ma tu sprzątać. Bycie jego dziewczyną nie czyni mnie sprzątaczką. Jak sobie sam nie radzi to niech kogoś wynajmie. Ma na to pieniądze. A ja sprzątam tylko dlatego, że przyjeżdża moja rodzina i nie chcę żeby był syf. Udałam się do łazienki aby przebrać się w ciuchy bardziej odpowiednie do sprzątania, wzięłam ze sobą wszelkie potrzebne szmatki oraz płyny i zeszłam na dół. Po godzinie sprzątania pomieszczenie lśniło. Pozostało mi ogarnąć trochę kuchnię, która nie za fajnie wyglądała. Posprzątanie jej zajęło mi tylko 30 minut ponieważ była sporo czystsza od salonu. Gdy skończyłam odniosłam wszystko do schowka i wskoczyłam pod prysznic. Gdy krople wody spływały po moim ciele zastanawiałam się co zrobić z zachowaniem Janka i wpadłam na genialny pomysł. Będę udawać niedostępną oraz obrażoną. Nie będę się do niego przytulać ano całować go. Zobaczymy jak zareaguje i czy zorientuje się czym spowodowane jest moje zachowanie. Będę spać dziś w salonie, kolację zrobię tylko sobie. Jeszcze mnie popamięta chłopina oraz nauczy się, że trzeba mnie szanować. Okaże się jak długo wytrzyma. Ocknęłam się po chwili, że stoję tak z 10 minut. Zakręciłam więc kurek, owinęłam się ręcznikiem i dokładnie wytarłam moje ciało. Ubrałam się w ciuchy pozostawione na suszarce do ubrań, spięłam włosy i zeszłam na dół. Mój brzuch domagał się o jedzonko. Zabrałam się więc za przygotowywanie obiadu. Postawiłam dziś na spaghetti. Po 50 minutach porcja potrawy znajdowała się na talerzu. Wyjęłam z szafki tarkę a z lodówki ser. Starłam odrobinę na sam wierzch, wzięłam widelec i zajęłam się jedzeniem. Po 20 minutach talerz był już pusty a moja buzia brudna. Oczyściłam ją szybko za pomocy chusteczki. Całe to sprzątanie tak mnie zmęczyło, że postanowiłam się położyć. Już miałam iść na górę gdy przypomniałam sobie o zachowaniu Jasia i zawróciłam. Położyłam się na sofie i po kilkunastu minutach zasnęłam.
Dwie godziny później
- O matko! Jak mnie krzyże bolą. Ta sofa jest taka niewygodna. - zaczęłam stękać i marudzić zaraz po przebudzeniu
Po chwili podniosłam się i zauważyłam jakąś karteczkę na wyspie kuchennej. Chwyciłam ją w swoje dłonie i zaczęłam czytać.
Obiad był pyszny skarbie. Poszedłem spotkać się z kolegą i wrócę późno wieczorem jak nie w nocy. Tak więc nie martw się o mnie.
Kocham,
Twój Janek Pacanek
Tak więc mamy kolejny rozdział. Pomalutku zbliżamy się do magicznej liczby 50 rozdziałów. Mam nadzieję, że się Wam ten rozdział spodobał =D
Powiedzcie mi, co sądzicie o zachowaniu Pauliny oraz Janka?
A i tak sobie pomyślałam, że jak chcecie oczywiście można by pogwiazdorzyć trochę i założyć grupę czytelników na FB. Piszcie mi co o tym sądzicie.
Pozdrawiam mordki <3
poniedziałek, 18 maja 2015
Rozdział 38
Perspektywa Pauliny
- Paula, są od Twojego ojca.
- Możesz wnieść je do domu? Muszę przemyśleć czy chcę je zachować.
- Dobrze.
- A Ty co być zrobił na moim miejscu?
- Nie wiem kochanie. Tu masz liścik, który był dołączony. Przeczytaj i podejmij decyzję.
Droga córko,
Teraz zrozumiałem, że bardzo źle postąpiłem. Jest mi głupio i chciałbym Cię przeprosić.
Mam nadzieję, że mi wybaczysz i będziemy mogli ze sobą rozmawiać.
A jeżeli nie będziesz chciała utrzymywać ze mną kontaktu, zrozumiem. Powiedz mi tylko, co z dziadkiem?
- Jaś, przeczytaj. - podałam chłopakowi karteczkę
- Nie wiem co mam o tym sądzić. Wiesz, ona bardzo Cię zranił. I boję się, że jak mu wybaczysz to znowu Cię zrani. Przemyśl to sobie przez kilka dni. A o dziadku możesz napisać mu kartkę i wrzucić do skrzynki pocztowej. Masz tu kartkę i pisz.
Hej,
Nie wiem od czego zacząć i co napisać.
Tak więc z dziadkiem jest gorzej. Jest możliwość, że rak przerzuci się na kości. Zostało mu maksymalnie pół roku życia. I wie o wszystkim co mi zrobiłeś.
Nie wiem czy Ci wybaczę. Muszę to przemyśleć.
I nie wiem skąd zdobyłeś adres Janka ale masz do mnie nie pisać ani mnie nie nachodzić.
Twoja córka,
Paulina.
- Przeczytasz?
- Hmm - Jasiek wziął kartkę do ręki - Dobrze to napisałaś, chcesz teraz to zanieść?
- Tak. I jeżeli nie masz nic przeciwko to kwiaty zostawię.
- Ok. Idziemy?
- Tylko wezmę kurtkę i możemy iść.
- Jesteś pewna?
- Tak, Jasiek ja muszę się przemóc i żyć jakoś z nim w zgodzie.
- W sumie powinien się pojawić na naszym ślubie. - po tych słowach wybuchłam śmiechem - No co?
- Nie, nic. Chodźmy już.
- Nie śmiej się ze mnie.
- Nie śmieję się z Ciebie mordko. Dawaj łapkę i idziemy.
- A co ja pies jestem?
- Chyba nie, masz za mało włosów żeby być zwierzęciem. I trochę za słaby jesteś.
- Tak? Chcesz się przekonać?
- Tak! Pokaż na co Cię stać.
- Zaniosę Cię do domu Twojego ojca. Wiem, że to jakieś 30 minut drogi.
- Skąd to wiesz?
- Jak Ci oddawałem telefon to wracałem na nogach. Stąd pamiętam.
- Ok, a jak będziesz miał dość to mi powiedz. No chyba, że Twoja męska duma Ci na to nie pozwoli.
- Ja Cię kiedyś zatłukę kobieto.
- I całe życie będziesz sam? No wiesz co? Ty samolubie mój. - dałam mu buziaka w policzek i poczochrałam po głowie
- Nie wytrzymałbym bez Ciebie. Gdyby Cię nie było to ja zabił bym się żeby nie musieć żyć bez Ciebie.
- Ja też bym nie przeżyła bez Ciebie.
- Jesteśmy na siebie skazani. - słowa chłopaka zabrzmiały trochę dziwnie
- To dobrze czy źle?
- Jak dla mnie wspaniale. Ale nie wiem czy Ty czujesz do mnie to samo co ja do Ciebie.
- Możesz mnie postawić, bo musimy coś sobie wyjaśnić? - po chwili stałam już na własnych nogach - Bardzo Cię kocham Janek i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Chcę w przyszłości z Tobą zostać i mieć synka Jakuba oraz córkę Małgorzatę.
- Widzę, że masz już wszystko zaplanowane.
- Po Twoich słowach zaczęłam planować swoją przyszłość. Tak gdzieś za trzy może cztery lata weźmiemy ślub. Po roku pojawi się synek, a dwa lata później córka.
- Mi ten plan bardzo pasuje.
- Jak czujesz się z tym, że zapewne za jakiś czas będę mówić do Ciebie mężu?
- Wspaniale. A teraz idziemy dalej.
- Dobra, bo tam nie dotrzemy dziś.
- Tak źle to chyba nie będzie.
- No nie wiem, właśnie zbiera się na deszcz a ja nawet kaptura nie mam. O parasolce już nie wspomnę.
- Chyba się nie roztopimy.
- Jak się rozchorujemy to nie będzie Ci tak do śmiechu.
- Jakaś Ty poważna, weź wyluzuj.
- Wiesz, wróć do domu a ja pójdę sama bo się pokłócimy zaraz a ja tego nie chcę.
- Nie, nie spuszczę Cię z oka.
- Rób co chcesz ja idę.
- Czemu taka jesteś?
- Czy Ty nie rozumiesz, że ja sobie z tym wszystkim nie radzę? - zaczęłam krzyczeć - Ojciec, dziadek, Twój tata, przyjazd mamy. To mnie przerasta. - krzyk przerodził się w płacz
- Czemu mi nie powiedziałaś? - chłopak mnie przytulił
- Jestem nauczona, że ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Tak bardzo Cię przepraszam.
- Nie masz za co przepraszać. To ja powinienem Cię przeprosić za to, że Ci nie pomagam.
- Jak masz mi pomóc kiedy ja nie pokazuje, że coś mnie boli tak od środka?
- Misia, znam Cię i widzę kiedy jesteś smutna.
- Jest mi tak strasznie głupio. Nie dość, że zrobiłam Ci scenę na ulicy to wywołuję u Ciebie poczucie, iż zawiodłeś. Nie zasługuję na Ciebie.
- Głupoty gadasz kochanie. Jesteś dla mnie idealna i nie zamieniłbym Cię na żadną inną dziewczynę. - oplotłam swoja ręce wokół szyi chłopaka a po chwili swoje nogi wokół jego bioder ponieważ mnie podniósł - Tak pójdziemy do domu Twojego ojca. I nie płacz już, proszę.
- Dziękuję za wszystko co dla mnie robisz. - wyszeptałam wprost do jego ucha i ponownie wtuliłam się w mojego chłopaka. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod domem mojego ojca - Skarbie, jesteśmy na miejscu.
- Tak, widzę. Dzięki, że mnie tu przyniosłeś.
- Żaden problem.
- Pozostawię to bez komentarza. Wrzucę tylko tą kartkę i wracamy.
- Ok, to ja tu czekam. - chłopak pozostał kilka metrów przed domem i obserwował każdy mój ruch
- To wracamy. Tym razem pójdę sama.
- Szkoda, mam sposób żeby wyćwiczyć sobie mięśnie.
- Od tego jest siłownia mój drogi. - w tym momencie zaczęło padać. - Cholera.
- Co Ty chcesz od tej choroby?
- Nic mordko, tylko za chwilę będę nie za ciekawie wyglądać.
- Zawsze chciałem zobaczyć jak to jest. - Janek objął mnie w talii, zaczął kręcić w kółko. Gdy nie miał już sił opuścił mnie pomału i pocałował namiętnie - Teraz już wiem, czemu wszystkie dziewczyny uwielbiają tak takie sceny.
- Ależ z Pana romantyk. - musnęłam jego usta i ruszyłam w kierunku domu
- A gdzie to się Panienka beze mnie wybiera? - złapał mnie za rękę - Nie ładnie tak.
- Podziwiał Pan deszcz więc nie chciałam przeszkadzać.
- Deszcze bez Pani nie wygląda tak wspaniale.
- Coś mi się zdaje, że czeka Pana wizyta u okulisty jak masz Pan problemy ze wzrokiem.
- Ależ Panienka dożarta.
- Ale i tak mnie Pan lubi.
- Oczywiście, że tak. Byłbym głupcem nie lubiąc Pani.
- Miło mi słyszeć takie słowa od takiego młodego, przystojnego gentelmana.
- Bo się zarumienię.
- Myślałam, że tylko dziewczyny tak mówią.
- Widocznie jestem dziewczęcy.
- Nie zgadzam się z tym. Jest Pan bardzo męski, nawet jak Pan śpi.
- Miło mi to słyszeć.
- Choć czasem jesteś tak słodki, że mam ochotę Cię wycałować.
- I czemu tego nie zrobiłaś?
- Nie chciałam Cię obudzić. Po za tym bałam się Twojej reakcji.
- A jak może zareagować mężczyzna gdy taka ślicznotka go całuje? Tylko może jej oddać.
- Czyli mogę Pana w ten sposób kiedyś obudzić?
- Oczywiście, jest to bardzo pożądane.
Matko sałatko! Jak ja go kocham, właśnie za takie zachowanie. Byłam dla niego nie za miła a on cały czas mówi, iż jestem idealna i robi wszystko żebym w to uwierzyła. To jest skarb a nie zwykły chłopak. Nikomu go nie oddam. I zrobię wszystko żeby go nie stracić, nie zrazić do siebie.
Całą drogę do domu rozmyślałam o tym jaki to wspaniały chłopak mi się trafił.
- O czym tak myślisz słonko? - Jaś wyrwał mnie z transu
- O Tobie.
- Aż taki interesujący jestem?
- Ty jesteś taki głupi czy tylko udajesz, co? - oboje zaczęliśmy się śmiać
- Może nagramy dziś pierwszy film na kanał?
- Sam nie możesz?
- To jest mój kanał ale będziemy w niektórych filmikach razem, więc chcę ten początek zrobić z Tobą.
- Dobra, tylko się przebiorę w coś ładniejszego.
- Jak dla mnie we wszystkim świetnie wyglądasz.
- Misiak, idź lepiej przygotować wszystko bo jak widziałam te lampy i resztę rzeczy to się załamałam.
- Trochę tego jest. Zaraz to ogarnę a Ty zmykaj szukać tych ubrań.
- Tobie też poszukam jakiejś fajnej koszuli.
- Dlaczego?
- Wspaniale wyglądasz w koszulach. Chyba chcesz zrobić dobre wrażenie?
- Oczywiście, że tak. Ale spodni nie muszę zmieniać?
- Zależy jak ustawisz kamerkę.
- Zrobię wszystko żeby było widać od pasa w górę.
- To super.
Kurcze, jak ja się boję. Mam ciary i zaczyna mi się robić niedobrze przez te emocje związane z nagrywaniem. A jak coś źle pójdzie? Jak się ludziom nie spodoba? Co jeżeli ludzie źle przyjmą Janka? O mnie to już nie wspomnę. Brzydka, głupia a ten chce filmiki ze mną nagrywać. Chyba na łeb upadł. Przeze mnie ludzie nie będą chcieli go oglądać. Duet przystojny i brzydka może nie być zbyt udany. To, że jako para świetnie się dogadujemy nie znaczy, iż w internetach będzie tak samo. Ja nie chcę zepsuć Jasiowi jego marzeń. Jego oczy się śmieją oraz tak specyficznie błyszczą jak mówi o YouTube'ie. Chcę żeby realizował się w tym i boję się, że niechcący mogę stać się utrudnieniem.
- Ziemia do Pauliny! - Jaś zaczął machać mi ręką przed oczami - Co jest?
- Boję się, że przeze mnie ludzie nie będą chcieli Cię oglądać. Nie chcę stawać na Twojej drodze do realizacji marzeń.
- Słonko Ty moje, ja nie wiem co Tobie w tym łebku siedzi. Ja nie wyobrażam sobie realizacji moich marzeń i planów bez Ciebie. Ten kanał będziemy tworzyć razem. Jak nie będziesz chciała pojawiać się często na filmikach to zrozumiem to. Ale jest to nasze wspólne dzieło. Pod nazwą JDabrowsky będzie się kryć nasz kanał. Musisz sobie wymyślić jakąś nazwę, dla widzów.
- Może Ina? Taki skrót mojego imienia.
- Dobrze. A teraz daj tą koszulę. - nawet nie byłam świadoma tego, że w moich rękach znajduje się ubranie
- Boję się.
- Wszystko będzie dobrze mordko. Poradzisz sobie.
- Czemu tak wierzysz we mnie?
- Wiem, że masz dużo potencjał. Musisz go tylko odkopać. Zobaczysz, że nagrywanie będzie dawało Ci wiele radości.
- Mam taką nadzieję.
- Chodź już, bo zaraz ciężko Ci będzie ze stresu cokolwiek powiedzieć.
- Dobra.
Półtorej godziny później
- Tak źle było?
- Nawet nie. Ale czeka Cię sporo obróbki materiału zanim go wrzucisz.
- Masz rację. Co nie co trzeba powycinać. Mam nadzieję, że ten filmik przypadnie ludziom do gustu.
- Pewnie tak. Pozwolisz, że Cię opuszczę na chwilę. Muszę wykonać ważny telefon.
Odnalazłam telefon w mojej torebce i wybrałam numer Florka.
- Hej mordko.
- O! Paulina! Cześć. Co tam u Ciebie?
- Wszystko dobrze. Dzwonię do Ciebie z taką małą prośbą.
- O co chodzi?
- Janek założył kanał na YouTubie i niedługo powinien wrzucić pierwszy filmik. Wiem, że to może nie fair ale czy mógłbyś go tak troszkę wypromować? W sensie napisać komentarz, że fajny filmik i polecasz kanał.
- Zobaczę co będzie się dało zrobić.
- Dziękuję Ci bardzo.
- Jeszcze nic nie zrobiłem.
- A to podziękować na zapas nie można?
- Można, można. Przepraszam Cię ale muszę już kończyć, pozdrów Jasia.
- Ok, pa.
- Janek! Masz pozdrowienia od Floriana!
- Dzięki! - dziwne, nie dopytywał czemu z nim gadałam
- Jak tam Ci idzie montowanie?
- Jeszcze jakieś pół godziny i kończę.
- Będę robić sobie jajecznicę, chcesz?
- Tak, poproszę.
- Dobrze mordko.
Zeszłam na dół, wyjęłam z lodówki jajka, rozpuściłam na patelni trochę masła i zabrałam się za robienie posiłku. Podczas tego myślałam o tym czy Janek będzie zadowolony z tego, iż poprosiłam Florka o to żeby pomógł mu się wybić. Jeżeli się mu to nie spodoba to będzie ciężko. Nie chcę robić nic przeciwko niemu, ten telefon wykonałam tylko po to żeby mu pomóc. Mam nadzieję, iż nie będzie na mnie zły. Tak się zamyśliłam, że nawet nie wiem kiedy jajecznica się usmażyła. Nałożyłam ją na talerze, dołożyłam po dwa tosty i jeden talerz zaniosłam chłopakowi.
- Dziękuję skarbie. - odebrał go i dał mi buziaka w policzek - Fajnie się rumienisz.
- Moje policzki płoną a Ty mówisz, że to jest fajne. Ty się dobrze czujesz? - przyłożyłam rękę do jego czoła
- Nigdy nie czułem się lepiej słonko. Jeszcze zrobię miniaturkę i kończę.
- To super. - wyszłam z pokoju aby nie przeszkadzać chłopakowi. Gdy tylko znalazłam się w salonie wzięłam talerz pełen jajecznicy i usiadłam przed telewizorem. Przy Jasiu się tego nauczyłam, wcześniej jadałam normalnie przy stole. Gdy tylko skończyłam posiłek odłożyłam talerz na stolik przede mną, włączyłam jakąś komedię romantyczną. Okazała się być tak nudna, że po chwili przysnęło mi się.
Pół godziny później
Perspektywa Janka
Zszedłem na dół aby poprosić moją kochaną dziewczyną by zobaczyła efekty pracy. Gdy tylko pojawiłem się w salonie ujrzałem jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. Mój mały skarb spał sobie smacznie na sofie. Delikatnie ją podniosłem aby zanieść do sypialni.
- Śpij księżniczko, jestem przy Tobie. - wyszeptałem gdy dziewczyna się budziła.
Położyłem ją na łóżku, przebrałem się i rzuciłem moje ciało na łóżko. Wtuliłem się w Paulinę i po chwili zasnąłem.
Kolejny rozdział za nami. Co sądzicie o zdarzeniu z ojcem Pauliny?
Pojawił się również wątek YouTube'a. Nasza kochana para zaczyna nagrywać. Myślicie, że zrobią wielką karierę?
Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodobał =D
I powiem Wam, iż w życiu nie pisało mi się tak dobrze rozdziału. Wasze komentarze dały mi takiego kopa do pisania. Mam wiele pomysłów i mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować.
Dziękuję i pozdrawiam mordki <3
- Paula, są od Twojego ojca.
- Możesz wnieść je do domu? Muszę przemyśleć czy chcę je zachować.
- Dobrze.
- A Ty co być zrobił na moim miejscu?
- Nie wiem kochanie. Tu masz liścik, który był dołączony. Przeczytaj i podejmij decyzję.
Droga córko,
Teraz zrozumiałem, że bardzo źle postąpiłem. Jest mi głupio i chciałbym Cię przeprosić.
Mam nadzieję, że mi wybaczysz i będziemy mogli ze sobą rozmawiać.
A jeżeli nie będziesz chciała utrzymywać ze mną kontaktu, zrozumiem. Powiedz mi tylko, co z dziadkiem?
- Jaś, przeczytaj. - podałam chłopakowi karteczkę
- Nie wiem co mam o tym sądzić. Wiesz, ona bardzo Cię zranił. I boję się, że jak mu wybaczysz to znowu Cię zrani. Przemyśl to sobie przez kilka dni. A o dziadku możesz napisać mu kartkę i wrzucić do skrzynki pocztowej. Masz tu kartkę i pisz.
Hej,
Nie wiem od czego zacząć i co napisać.
Tak więc z dziadkiem jest gorzej. Jest możliwość, że rak przerzuci się na kości. Zostało mu maksymalnie pół roku życia. I wie o wszystkim co mi zrobiłeś.
Nie wiem czy Ci wybaczę. Muszę to przemyśleć.
I nie wiem skąd zdobyłeś adres Janka ale masz do mnie nie pisać ani mnie nie nachodzić.
Twoja córka,
Paulina.
- Przeczytasz?
- Hmm - Jasiek wziął kartkę do ręki - Dobrze to napisałaś, chcesz teraz to zanieść?
- Tak. I jeżeli nie masz nic przeciwko to kwiaty zostawię.
- Ok. Idziemy?
- Tylko wezmę kurtkę i możemy iść.
- Jesteś pewna?
- Tak, Jasiek ja muszę się przemóc i żyć jakoś z nim w zgodzie.
- W sumie powinien się pojawić na naszym ślubie. - po tych słowach wybuchłam śmiechem - No co?
- Nie, nic. Chodźmy już.
- Nie śmiej się ze mnie.
- Nie śmieję się z Ciebie mordko. Dawaj łapkę i idziemy.
- A co ja pies jestem?
- Chyba nie, masz za mało włosów żeby być zwierzęciem. I trochę za słaby jesteś.
- Tak? Chcesz się przekonać?
- Tak! Pokaż na co Cię stać.
- Zaniosę Cię do domu Twojego ojca. Wiem, że to jakieś 30 minut drogi.
- Skąd to wiesz?
- Jak Ci oddawałem telefon to wracałem na nogach. Stąd pamiętam.
- Ok, a jak będziesz miał dość to mi powiedz. No chyba, że Twoja męska duma Ci na to nie pozwoli.
- Ja Cię kiedyś zatłukę kobieto.
- I całe życie będziesz sam? No wiesz co? Ty samolubie mój. - dałam mu buziaka w policzek i poczochrałam po głowie
- Nie wytrzymałbym bez Ciebie. Gdyby Cię nie było to ja zabił bym się żeby nie musieć żyć bez Ciebie.
- Ja też bym nie przeżyła bez Ciebie.
- Jesteśmy na siebie skazani. - słowa chłopaka zabrzmiały trochę dziwnie
- To dobrze czy źle?
- Jak dla mnie wspaniale. Ale nie wiem czy Ty czujesz do mnie to samo co ja do Ciebie.
- Możesz mnie postawić, bo musimy coś sobie wyjaśnić? - po chwili stałam już na własnych nogach - Bardzo Cię kocham Janek i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie. Chcę w przyszłości z Tobą zostać i mieć synka Jakuba oraz córkę Małgorzatę.
- Widzę, że masz już wszystko zaplanowane.
- Po Twoich słowach zaczęłam planować swoją przyszłość. Tak gdzieś za trzy może cztery lata weźmiemy ślub. Po roku pojawi się synek, a dwa lata później córka.
- Mi ten plan bardzo pasuje.
- Jak czujesz się z tym, że zapewne za jakiś czas będę mówić do Ciebie mężu?
- Wspaniale. A teraz idziemy dalej.
- Dobra, bo tam nie dotrzemy dziś.
- Tak źle to chyba nie będzie.
- No nie wiem, właśnie zbiera się na deszcz a ja nawet kaptura nie mam. O parasolce już nie wspomnę.
- Chyba się nie roztopimy.
- Jak się rozchorujemy to nie będzie Ci tak do śmiechu.
- Jakaś Ty poważna, weź wyluzuj.
- Wiesz, wróć do domu a ja pójdę sama bo się pokłócimy zaraz a ja tego nie chcę.
- Nie, nie spuszczę Cię z oka.
- Rób co chcesz ja idę.
- Czemu taka jesteś?
- Czy Ty nie rozumiesz, że ja sobie z tym wszystkim nie radzę? - zaczęłam krzyczeć - Ojciec, dziadek, Twój tata, przyjazd mamy. To mnie przerasta. - krzyk przerodził się w płacz
- Czemu mi nie powiedziałaś? - chłopak mnie przytulił
- Jestem nauczona, że ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Tak bardzo Cię przepraszam.
- Nie masz za co przepraszać. To ja powinienem Cię przeprosić za to, że Ci nie pomagam.
- Jak masz mi pomóc kiedy ja nie pokazuje, że coś mnie boli tak od środka?
- Misia, znam Cię i widzę kiedy jesteś smutna.
- Jest mi tak strasznie głupio. Nie dość, że zrobiłam Ci scenę na ulicy to wywołuję u Ciebie poczucie, iż zawiodłeś. Nie zasługuję na Ciebie.
- Głupoty gadasz kochanie. Jesteś dla mnie idealna i nie zamieniłbym Cię na żadną inną dziewczynę. - oplotłam swoja ręce wokół szyi chłopaka a po chwili swoje nogi wokół jego bioder ponieważ mnie podniósł - Tak pójdziemy do domu Twojego ojca. I nie płacz już, proszę.
- Dziękuję za wszystko co dla mnie robisz. - wyszeptałam wprost do jego ucha i ponownie wtuliłam się w mojego chłopaka. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod domem mojego ojca - Skarbie, jesteśmy na miejscu.
- Tak, widzę. Dzięki, że mnie tu przyniosłeś.
- Żaden problem.
- Pozostawię to bez komentarza. Wrzucę tylko tą kartkę i wracamy.
- Ok, to ja tu czekam. - chłopak pozostał kilka metrów przed domem i obserwował każdy mój ruch
- To wracamy. Tym razem pójdę sama.
- Szkoda, mam sposób żeby wyćwiczyć sobie mięśnie.
- Od tego jest siłownia mój drogi. - w tym momencie zaczęło padać. - Cholera.
- Co Ty chcesz od tej choroby?
- Nic mordko, tylko za chwilę będę nie za ciekawie wyglądać.
- Zawsze chciałem zobaczyć jak to jest. - Janek objął mnie w talii, zaczął kręcić w kółko. Gdy nie miał już sił opuścił mnie pomału i pocałował namiętnie - Teraz już wiem, czemu wszystkie dziewczyny uwielbiają tak takie sceny.
- Ależ z Pana romantyk. - musnęłam jego usta i ruszyłam w kierunku domu
- A gdzie to się Panienka beze mnie wybiera? - złapał mnie za rękę - Nie ładnie tak.
- Podziwiał Pan deszcz więc nie chciałam przeszkadzać.
- Deszcze bez Pani nie wygląda tak wspaniale.
- Coś mi się zdaje, że czeka Pana wizyta u okulisty jak masz Pan problemy ze wzrokiem.
- Ależ Panienka dożarta.
- Ale i tak mnie Pan lubi.
- Oczywiście, że tak. Byłbym głupcem nie lubiąc Pani.
- Miło mi słyszeć takie słowa od takiego młodego, przystojnego gentelmana.
- Bo się zarumienię.
- Myślałam, że tylko dziewczyny tak mówią.
- Widocznie jestem dziewczęcy.
- Nie zgadzam się z tym. Jest Pan bardzo męski, nawet jak Pan śpi.
- Miło mi to słyszeć.
- Choć czasem jesteś tak słodki, że mam ochotę Cię wycałować.
- I czemu tego nie zrobiłaś?
- Nie chciałam Cię obudzić. Po za tym bałam się Twojej reakcji.
- A jak może zareagować mężczyzna gdy taka ślicznotka go całuje? Tylko może jej oddać.
- Czyli mogę Pana w ten sposób kiedyś obudzić?
- Oczywiście, jest to bardzo pożądane.
Matko sałatko! Jak ja go kocham, właśnie za takie zachowanie. Byłam dla niego nie za miła a on cały czas mówi, iż jestem idealna i robi wszystko żebym w to uwierzyła. To jest skarb a nie zwykły chłopak. Nikomu go nie oddam. I zrobię wszystko żeby go nie stracić, nie zrazić do siebie.
Całą drogę do domu rozmyślałam o tym jaki to wspaniały chłopak mi się trafił.
- O czym tak myślisz słonko? - Jaś wyrwał mnie z transu
- O Tobie.
- Aż taki interesujący jestem?
- Ty jesteś taki głupi czy tylko udajesz, co? - oboje zaczęliśmy się śmiać
- Może nagramy dziś pierwszy film na kanał?
- Sam nie możesz?
- To jest mój kanał ale będziemy w niektórych filmikach razem, więc chcę ten początek zrobić z Tobą.
- Dobra, tylko się przebiorę w coś ładniejszego.
- Jak dla mnie we wszystkim świetnie wyglądasz.
- Misiak, idź lepiej przygotować wszystko bo jak widziałam te lampy i resztę rzeczy to się załamałam.
- Trochę tego jest. Zaraz to ogarnę a Ty zmykaj szukać tych ubrań.
- Tobie też poszukam jakiejś fajnej koszuli.
- Dlaczego?
- Wspaniale wyglądasz w koszulach. Chyba chcesz zrobić dobre wrażenie?
- Oczywiście, że tak. Ale spodni nie muszę zmieniać?
- Zależy jak ustawisz kamerkę.
- Zrobię wszystko żeby było widać od pasa w górę.
- To super.
Kurcze, jak ja się boję. Mam ciary i zaczyna mi się robić niedobrze przez te emocje związane z nagrywaniem. A jak coś źle pójdzie? Jak się ludziom nie spodoba? Co jeżeli ludzie źle przyjmą Janka? O mnie to już nie wspomnę. Brzydka, głupia a ten chce filmiki ze mną nagrywać. Chyba na łeb upadł. Przeze mnie ludzie nie będą chcieli go oglądać. Duet przystojny i brzydka może nie być zbyt udany. To, że jako para świetnie się dogadujemy nie znaczy, iż w internetach będzie tak samo. Ja nie chcę zepsuć Jasiowi jego marzeń. Jego oczy się śmieją oraz tak specyficznie błyszczą jak mówi o YouTube'ie. Chcę żeby realizował się w tym i boję się, że niechcący mogę stać się utrudnieniem.
- Ziemia do Pauliny! - Jaś zaczął machać mi ręką przed oczami - Co jest?
- Boję się, że przeze mnie ludzie nie będą chcieli Cię oglądać. Nie chcę stawać na Twojej drodze do realizacji marzeń.
- Słonko Ty moje, ja nie wiem co Tobie w tym łebku siedzi. Ja nie wyobrażam sobie realizacji moich marzeń i planów bez Ciebie. Ten kanał będziemy tworzyć razem. Jak nie będziesz chciała pojawiać się często na filmikach to zrozumiem to. Ale jest to nasze wspólne dzieło. Pod nazwą JDabrowsky będzie się kryć nasz kanał. Musisz sobie wymyślić jakąś nazwę, dla widzów.
- Może Ina? Taki skrót mojego imienia.
- Dobrze. A teraz daj tą koszulę. - nawet nie byłam świadoma tego, że w moich rękach znajduje się ubranie
- Boję się.
- Wszystko będzie dobrze mordko. Poradzisz sobie.
- Czemu tak wierzysz we mnie?
- Wiem, że masz dużo potencjał. Musisz go tylko odkopać. Zobaczysz, że nagrywanie będzie dawało Ci wiele radości.
- Mam taką nadzieję.
- Chodź już, bo zaraz ciężko Ci będzie ze stresu cokolwiek powiedzieć.
- Dobra.
Półtorej godziny później
- Tak źle było?
- Nawet nie. Ale czeka Cię sporo obróbki materiału zanim go wrzucisz.
- Masz rację. Co nie co trzeba powycinać. Mam nadzieję, że ten filmik przypadnie ludziom do gustu.
- Pewnie tak. Pozwolisz, że Cię opuszczę na chwilę. Muszę wykonać ważny telefon.
Odnalazłam telefon w mojej torebce i wybrałam numer Florka.
- Hej mordko.
- O! Paulina! Cześć. Co tam u Ciebie?
- Wszystko dobrze. Dzwonię do Ciebie z taką małą prośbą.
- O co chodzi?
- Janek założył kanał na YouTubie i niedługo powinien wrzucić pierwszy filmik. Wiem, że to może nie fair ale czy mógłbyś go tak troszkę wypromować? W sensie napisać komentarz, że fajny filmik i polecasz kanał.
- Zobaczę co będzie się dało zrobić.
- Dziękuję Ci bardzo.
- Jeszcze nic nie zrobiłem.
- A to podziękować na zapas nie można?
- Można, można. Przepraszam Cię ale muszę już kończyć, pozdrów Jasia.
- Ok, pa.
- Janek! Masz pozdrowienia od Floriana!
- Dzięki! - dziwne, nie dopytywał czemu z nim gadałam
- Jak tam Ci idzie montowanie?
- Jeszcze jakieś pół godziny i kończę.
- Będę robić sobie jajecznicę, chcesz?
- Tak, poproszę.
- Dobrze mordko.
Zeszłam na dół, wyjęłam z lodówki jajka, rozpuściłam na patelni trochę masła i zabrałam się za robienie posiłku. Podczas tego myślałam o tym czy Janek będzie zadowolony z tego, iż poprosiłam Florka o to żeby pomógł mu się wybić. Jeżeli się mu to nie spodoba to będzie ciężko. Nie chcę robić nic przeciwko niemu, ten telefon wykonałam tylko po to żeby mu pomóc. Mam nadzieję, iż nie będzie na mnie zły. Tak się zamyśliłam, że nawet nie wiem kiedy jajecznica się usmażyła. Nałożyłam ją na talerze, dołożyłam po dwa tosty i jeden talerz zaniosłam chłopakowi.
- Dziękuję skarbie. - odebrał go i dał mi buziaka w policzek - Fajnie się rumienisz.
- Moje policzki płoną a Ty mówisz, że to jest fajne. Ty się dobrze czujesz? - przyłożyłam rękę do jego czoła
- Nigdy nie czułem się lepiej słonko. Jeszcze zrobię miniaturkę i kończę.
- To super. - wyszłam z pokoju aby nie przeszkadzać chłopakowi. Gdy tylko znalazłam się w salonie wzięłam talerz pełen jajecznicy i usiadłam przed telewizorem. Przy Jasiu się tego nauczyłam, wcześniej jadałam normalnie przy stole. Gdy tylko skończyłam posiłek odłożyłam talerz na stolik przede mną, włączyłam jakąś komedię romantyczną. Okazała się być tak nudna, że po chwili przysnęło mi się.
Pół godziny później
Perspektywa Janka
Zszedłem na dół aby poprosić moją kochaną dziewczyną by zobaczyła efekty pracy. Gdy tylko pojawiłem się w salonie ujrzałem jeden z najpiękniejszych widoków na świecie. Mój mały skarb spał sobie smacznie na sofie. Delikatnie ją podniosłem aby zanieść do sypialni.
- Śpij księżniczko, jestem przy Tobie. - wyszeptałem gdy dziewczyna się budziła.
Położyłem ją na łóżku, przebrałem się i rzuciłem moje ciało na łóżko. Wtuliłem się w Paulinę i po chwili zasnąłem.
Kolejny rozdział za nami. Co sądzicie o zdarzeniu z ojcem Pauliny?
Pojawił się również wątek YouTube'a. Nasza kochana para zaczyna nagrywać. Myślicie, że zrobią wielką karierę?
Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodobał =D
I powiem Wam, iż w życiu nie pisało mi się tak dobrze rozdziału. Wasze komentarze dały mi takiego kopa do pisania. Mam wiele pomysłów i mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować.
Dziękuję i pozdrawiam mordki <3
sobota, 16 maja 2015
Rozdział 37
- Jaś, to było wspaniałe. Aż mi słów brak. Świetnie śpiewasz, a ta piosenka...super.
- Naprawdę Ci się podobało? - spytałem niepewnie
- Tak kochanie, bardzo się podobało. Możesz częściej śpiewać.
- Przygotowałem jeszcze jedną piosnkę, zaśpiewać?
- Tak!
- Naprawdę Ci się podobało? - spytałem niepewnie
- Tak kochanie, bardzo się podobało. Możesz częściej śpiewać.
- Przygotowałem jeszcze jedną piosnkę, zaśpiewać?
- Tak!
I taką wodą być,
co otuli ciebie całą,
ogrzeje ciało, zmyje resztki parszywego dnia.
I uspokoi każdy nerw,
zabawnie pomarszczy dłonie,
a kiedy zaśniesz wiernie będzie przy twym łóżku stać.
I taką wodą być,
a nie tą, co żałośnie całą noc tłucze się po oknie.
Wczoraj... wczoraj...
I taką wodą być,
co nawilży twoje wargi,
uwolni kąciki ust, gdy przyłożysz je do szklanki.
I czarną kawę zmieni w płyn,
kiedy dni skute lodem.
A kiedy z nieba poleje się żar, poczęstuje chłodem.
I taką wodą być,
a nie tą, co żałośnie całą noc w gardle pali ogniem.
Wczoraj... wczoraj
nie liczy się,
bo wczoraj,
bo wczoraj...
I taką wodą być,
a nie tą co żałośnie całą noc w gardle pali ogniem.
Wczoraj... wczoraj
nie liczy się,
Wczoraj... wczoraj
nie liczy się,
bo wczoraj...
bo wczoraj... nie było, nie...
- Świetnie, uwielbiam tą piosenkę.
- Bardzo się cieszę, że Ci się podoba.
Dziewczyna podeszła do mnie, odłożyła gitarę na podłogę i usiadła na moich kolanach. Zbliżyła swoją twarz do mojej, jej ręce wylądowały na moich policzkach a ja powstrzymywałem się resztkami sił żeby się na nią nie rzucić.
- Czemu mi nie wierzysz?
- Wierzę Ci przecież.
- Taa, a mnie tu zaraz pociąg przejedzie. - zaczęła się śmiać
- Jesteś pierwszą osobą, której podoba się to jak śpiewam i gram. Reszta kazała mi siedzieć cicho. Więc jestem troszkę zdziwiony. - Paulina nic nie odpowiedziała tylko wtuliła się we mnie.
- Coś się stało?
- A czy musi się coś dziać, żebym przytulała się do mojego chłopaka? - jej twarz znowu znajdowała się naprzeciwko mojej
- Chyba nie, tak mi się zdaje.
- To dobrze Ci się zdaje. - jej usta znajdowały się coraz bliżej moich
- Możesz mnie tak nie kusić?
- A przeszkadza Ci to?
- Nie, tylko zaraz się rzucę na Ciebie jak nie przestaniesz.
- Może właśnie tego chcę. - musnęła moje usta
Paula chciała się odsunąć lecz jej to uniemożliwiłem. Złapałem ją za biodra i przycisnąłem do siebie wpijając się w jej usta. Jestem pewien, że mógłbym tak spędzać większość mojego życia. Obróciłem nas tak, że to ja leżałem na dziewczynie. Poprawiliśmy się tak, żeby wygodniej się nam leżało i znów złączyliśmy nasze wargi w pocałunku pełnym miłości, namiętności i pożądania. Gdy oderwaliśmy się od siebie położyłem się koło dziewczyny a ona wtuliła się we mnie.
- Podobno byłeś głodny.
- Nadal jestem. Ale Ty jesteś ważniejsza.
- Cały czas zastanawiam się czym sobie na Ciebie i Twoją miłość zasłużyłam.
- Przeszłaś bardzo wiele w życiu a ja jestem po to żeby Cię uszczęśliwić i zmieniać smutki w radości.
- I świetnie Ci to wychodzi.
- Idziemy jeść?
- Dobrze.
- A potem pojedziemy po rzeczy do mojego domku.
- Ok, mi to pasuje.
- To wstawaj.
- Ale mi tu dobrze.
- Ja idę. - wstałem z łóżka
- Nie zostawiaj mnie. - Paula strzeliła popisowego focha
- Możesz się do mnie przybliżyć, nie mam rąk jak Gadżet.
- A szkoda. - prychnęła
- To idziemy. - przerzuciłem ją sobie przez ramię i ruszyłem w kierunku kuchni. Dziewczyna próbowała mi w tym przeszkodzić uderzając swoimi piąstkami w moje plecy. - Nie wierć się bo spadniesz. I to nie będzie moja wina.
- Coś się mój książe zaczyna buntować.
- A księżniczka pokazuje drugie oblicze.
- Ale i tak Cię kocham.
- Ja Ciebie też mordko. A teraz możesz już stać na własnych nogach. - postawiłem dziewczynę na ziemi - I szybko daj mi jeść.
- Daj mi 5 minut, muszę to wszystko poukładać.
- To może Ci pomogę?
- Jeżeli nie zjesz wszystkich składników na kanapki to chodź tu łobuzie.
- Będę się powstrzymywać.
- I bardzo dobrze.
- Ale to tak smakowicie pachnie.
- Janek!
- No dobra, już nic nie mówię tylko biorę się do roboty.
- Jestem z Ciebie dumna.
Dokończyliśmy przygotowywanie posiłku i zajeliśmy się spożywaniem go w kompletnej ciszy. To było bardzo dziwne. Jeszcze kilkanaście minut temu zachowywaliśmy się jak para zakochanych nastolatków a teraz milczymy jakbyśmy się w ogóle nie znali. Choć nie, jeden dźwięk była słychać.
- Czy Ty możesz przestać mlaskać? - spytała trochę zła Paulinka
- Postaram się.
- I nie mówi się z pełną buzią.
- Dobrze mamo.
- Możesz mi powiedzieć o czym rozmawiałeś z dziadkiem?
- Poproś.
- Proszę. - uśmiechnęła się słodko i zrobiła maślane oczka
- Jeszcze ładniej poproś to Ci powiem. - wstała z krzesła, podeszła do mnie, usiadła na moich kolanach i złożyła delikatny pocałunek na moich ustach
- Proszę Cię, powiedz mi.
- Dobrze. Mówił, że mam się Tobą opiekować, mam być Twoim idealnym księciem z bajki.
- Obiecałeś mu to?
- Tak. Zagroził, że jak będziesz smutna przeze mnie to ześle na mnie jakąś karę.
- To musisz się pilnować.
- Możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
- Oczywiście, że tak.
- Dobrze Ci tu ze mną?
- Nie rozumiem po co o to pytasz.
- Odpowiedz proszę.
- Oczywiście, że mi dobrze z Tobą. Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie mieszkając tutaj i mając takiego wspaniałego chłopaka. - przytuliła się do mnie - Myślałam, że to dla Ciebie oczywiste.
- Chciałem to usłyszeć z Twoich ust a nie tylko domyślać się.
- Rozumiem. Zapamiętaj sobie, że bardzo Cię kocham i uszczęśliwiasz mnie. Dzięki Tobie odzyskałam radość życia. Mam dla kogo żyć, dla kogo się budzić. Wiem, że w ciężkich chwilach mojego życia będziesz przy mnie i mogę liczyć na Twoje wsparcie. Buduję na nowo swoją pewność siebie. Rozkwitam przy Tobie.
- Ja też się przy Tobie zmieniłem. Stałem się bardziej odpowiedzialny, rozważny, opiekuńczy, uczuciowy. Wydobywasz tą moją "drugą twarz", którą skrzętnie skrywałem. I bardzo się z tego cieszę.
- Ale się poważnie zrobiło.
- Ponieważ traktuję Ciebie oraz nasz związek na poważnie. Czuję, że jesteś tą jedyną, która będzie matką moich dzieci, przy której się zestarzeję. Tylko żebyś nie myślała, że ja Ci się teraz oświadczam. Zasługujesz na najlepsze zaręczyny na świecie. Zorganizuję to jeszcze lepiej niż dzień, w którym powiedziałem Ci co do Ciebie czuję.
- Nie mogę się już doczekać tego dnia kochanie.
- Przepraszam Cię na chwilę. Mój telefon dzwoni.
- Halo. - powiedziałem do telefonu
- Cześć braciszku, możesz rozmawiać?
- Tak. O co chodzi?
- Chciałem Ci przekazać, że się żenię.
- Gratulację ode mnie i Pauliny.
- Od kogo?
- To moja dziewczyna.
- Z wielką chęcią ją poznam.
- To przyjedź do Wrocławia ze swoją narzeczoną.
- Ok, niedługo się spotkamy. I dziękuję.
- To do zobaczenia.
- Pa braciszku, pozdrów swoją dziewczynę.
- Ok, pa. - mój brat się rozłączył
- Paulina!
- O co chodzi?
- Mój najstarszy brat bierze ślub.
- To super, mam nadzieję, że pogratulowałeś mu ode mnie.
- Oczywiście słonko, kazał Cię pozdrowić.
- To miłe. A teraz może będziemy już jechać?
- Ok, tylko zjem jeszcze kanapeczkę.
- Tylko się nie udław.
- Osz Ty małpko.
- Dbam o Ciebie. Przecież masę już masz, teraz musisz wyrabiać rzeźbę. Jak będę w ciąży to kto będzie dbał o mnie?
- Ja i tylko ja. - wypiąłem dumnie pierś - Moje dzieci, ja dbam.
- I to rozumiem. Ale nie myśl, że tak szybko doczekasz się potomstwa.
- Nie będę Cię do niczego zmuszał. Choć najchętniej już teraz zerwałbym z Ciebie te ciuchy. - ups, chyba coś za dużo powiedziałem. Odezwało się moje "zboczone ja" w bardzo nieodpowiednim momencie. Co ona teraz będzie myśleć o mnie? Mam tylko nadzieję, że nie będzie się czepiać tego zdania. Jestem facetem i ciężko mi zapanować nad tą zboczoną naturą, szczególnie w jej towarzystwie. Gdy tylko widzę ją w jakimś ubraniu zastanawiam się jakbym wyglądała bez niego.
- Mój Ty kochany zboczeńcu.
- I nie jesteś zła?!
- Wychowywałam się wśród chłopaków więc wiem jak myślą. Nie mam prawa być na Ciebie zła wiedząc, iż to silniejsze od Ciebie.
- Jakim ja jestem szczęściarzem, że mam Ciebie. Od innej dziewczyny już dawno dostałbym w pysk.
- Ale ja jestem inna, wyjątkowa.
- Mój wyjątkowy ideał.
- Mieliśmy jechać skarbie.
- Tak, idź ubierać buty. Ja zaraz będę gotowy.
- Będę czekać w aucie.
- Ok, zaraz będę.
Paulina wyszła z domu a ja umyłem szybko ręce i szczęśliwy ruszyłem w kierunku samochodu.
- Co się tak szczerzysz?
- Cieszę się. Nie wolno. - odpowiedziałem
- Wolno, wolno. Cieszę się, że tam jedziemy.
- A będziesz chciała tam ze mną mieszkać?
- Mogę mieszkać byle gdzie. Ważne, że z Tobą. A możesz mi powiedzieć po co byliśmy oglądać te meble?
- Nie, bo będą nici z niespodzianki. Uzbrój się w trochę cierpliwości mordko.
- Dobrze, a teraz skup się na drodze.
Półtorej godziny później
Wracamy już z działki Jasia. Zostało nam jeszcze jakieś 10 minut drogi. Cały czas byłam uśmiechnięta. Ta podróż przypomniała mi wspaniały dzień. Janek podzielał moją radość.
10 minut później
- Janek! Co to jest?
- To nie moja sprawka, przysięgam.
- Co te kwiaty tutaj robią?
- Zaraz zobaczę od kogo są.
Z ust Janka padają coraz to poważniejsze obietnice i plany. Jak Wam się to podoba? Nie uważacie, że trochę zbyt szybko planuje swoją przyszłość z Pauliną?
I co z tymi kwiatami? Od kogo są? Jaki myślicie?
Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodobał =D
A i jest mi bardzo przykro. Opuściliście się z komentarzami. Każdy kto pisze wie jak ważne są komentarze. A po Waszej ostatniej aktywności jakoś nie chciało mi się pisać tego rozdziału. Jeżeli coś Wam się w rozdziale nie podoba to napiszcie mi to.
Pozdrawiam mordki <3
- Ja też się przy Tobie zmieniłem. Stałem się bardziej odpowiedzialny, rozważny, opiekuńczy, uczuciowy. Wydobywasz tą moją "drugą twarz", którą skrzętnie skrywałem. I bardzo się z tego cieszę.
- Ale się poważnie zrobiło.
- Ponieważ traktuję Ciebie oraz nasz związek na poważnie. Czuję, że jesteś tą jedyną, która będzie matką moich dzieci, przy której się zestarzeję. Tylko żebyś nie myślała, że ja Ci się teraz oświadczam. Zasługujesz na najlepsze zaręczyny na świecie. Zorganizuję to jeszcze lepiej niż dzień, w którym powiedziałem Ci co do Ciebie czuję.
- Nie mogę się już doczekać tego dnia kochanie.
- Przepraszam Cię na chwilę. Mój telefon dzwoni.
- Halo. - powiedziałem do telefonu
- Cześć braciszku, możesz rozmawiać?
- Tak. O co chodzi?
- Chciałem Ci przekazać, że się żenię.
- Gratulację ode mnie i Pauliny.
- Od kogo?
- To moja dziewczyna.
- Z wielką chęcią ją poznam.
- To przyjedź do Wrocławia ze swoją narzeczoną.
- Ok, niedługo się spotkamy. I dziękuję.
- To do zobaczenia.
- Pa braciszku, pozdrów swoją dziewczynę.
- Ok, pa. - mój brat się rozłączył
- Paulina!
- O co chodzi?
- Mój najstarszy brat bierze ślub.
- To super, mam nadzieję, że pogratulowałeś mu ode mnie.
- Oczywiście słonko, kazał Cię pozdrowić.
- To miłe. A teraz może będziemy już jechać?
- Ok, tylko zjem jeszcze kanapeczkę.
- Tylko się nie udław.
- Osz Ty małpko.
- Dbam o Ciebie. Przecież masę już masz, teraz musisz wyrabiać rzeźbę. Jak będę w ciąży to kto będzie dbał o mnie?
- Ja i tylko ja. - wypiąłem dumnie pierś - Moje dzieci, ja dbam.
- I to rozumiem. Ale nie myśl, że tak szybko doczekasz się potomstwa.
- Nie będę Cię do niczego zmuszał. Choć najchętniej już teraz zerwałbym z Ciebie te ciuchy. - ups, chyba coś za dużo powiedziałem. Odezwało się moje "zboczone ja" w bardzo nieodpowiednim momencie. Co ona teraz będzie myśleć o mnie? Mam tylko nadzieję, że nie będzie się czepiać tego zdania. Jestem facetem i ciężko mi zapanować nad tą zboczoną naturą, szczególnie w jej towarzystwie. Gdy tylko widzę ją w jakimś ubraniu zastanawiam się jakbym wyglądała bez niego.
- Mój Ty kochany zboczeńcu.
- I nie jesteś zła?!
- Wychowywałam się wśród chłopaków więc wiem jak myślą. Nie mam prawa być na Ciebie zła wiedząc, iż to silniejsze od Ciebie.
- Jakim ja jestem szczęściarzem, że mam Ciebie. Od innej dziewczyny już dawno dostałbym w pysk.
- Ale ja jestem inna, wyjątkowa.
- Mój wyjątkowy ideał.
- Mieliśmy jechać skarbie.
- Tak, idź ubierać buty. Ja zaraz będę gotowy.
- Będę czekać w aucie.
- Ok, zaraz będę.
Paulina wyszła z domu a ja umyłem szybko ręce i szczęśliwy ruszyłem w kierunku samochodu.
- Co się tak szczerzysz?
- Cieszę się. Nie wolno. - odpowiedziałem
- Wolno, wolno. Cieszę się, że tam jedziemy.
- A będziesz chciała tam ze mną mieszkać?
- Mogę mieszkać byle gdzie. Ważne, że z Tobą. A możesz mi powiedzieć po co byliśmy oglądać te meble?
- Nie, bo będą nici z niespodzianki. Uzbrój się w trochę cierpliwości mordko.
- Dobrze, a teraz skup się na drodze.
Półtorej godziny później
Wracamy już z działki Jasia. Zostało nam jeszcze jakieś 10 minut drogi. Cały czas byłam uśmiechnięta. Ta podróż przypomniała mi wspaniały dzień. Janek podzielał moją radość.
10 minut później
- Janek! Co to jest?
- To nie moja sprawka, przysięgam.
- Co te kwiaty tutaj robią?
- Zaraz zobaczę od kogo są.
Z ust Janka padają coraz to poważniejsze obietnice i plany. Jak Wam się to podoba? Nie uważacie, że trochę zbyt szybko planuje swoją przyszłość z Pauliną?
I co z tymi kwiatami? Od kogo są? Jaki myślicie?
Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodobał =D
A i jest mi bardzo przykro. Opuściliście się z komentarzami. Każdy kto pisze wie jak ważne są komentarze. A po Waszej ostatniej aktywności jakoś nie chciało mi się pisać tego rozdziału. Jeżeli coś Wam się w rozdziale nie podoba to napiszcie mi to.
Pozdrawiam mordki <3
czwartek, 14 maja 2015
Rozdział 36
Perspektywa Janka
Jakim ja jestem debilem...aż słów mi brak. Tak bardzo ją kocham a ranię na każdym kroku. Boję się, że Paulina w końcu mnie zostawi. Przecież ona tyle się już wycierpiała a ja dokładam swoje. I to moje bolące ciało po spaniu pod drzwiami na pewno nie oddaje bólu jaki rozdzierał jej serce. Wolałem oglądać głupi film zamiast się zaopiekować moim skarbem. Niedawno mówiłem jej, że chcę założyć z nią rodzinę a tu zachowałem się jak samolubny dupek. Przecież nie tak zostałem wychowany. Mama zawsze mi mówiła, że trzeba szanować dziewczyny, traktować je jak księżniczki, uważać na to co się mówi bo są bardzo wrażliwe. Ale jak zwykle mądry Polak po szkodzie. Mogę mieć teraz tylko nadzieję, że nie będzie długo na mnie zła.
- Jaś, o czym tak myślisz? - głos dziewczyny przerwał mój monolog w głowie
- O tym jakim jestem głupkiem i o tym jak wczoraj źle się zachowałem.
- Przecież Ci wybaczyłam. - jej ręka wylądowała na mojej prawej nodze - Nie przejmuj się tak tym.
- Długo sobie tego nie wybaczę. Ale cieszę się, że Ty mi wybaczyłaś. Naprawdę mi głupio.
- Wiem kochanie. Ale teraz skup się na drodze. - zabrała swoją dłoń
- Bardzo Cię kocham. Pamiętaj o tym.
- Dobrze. Ja też Cię bardzo kocham. - ucałowałem jej dłoń i zająłem się bezpiecznym dojazdem pod szpital
- Słonko, już jesteśmy.
- Widzę. Tylko denerwuję się trochę.
- Wszystko będzie dobrze. Czym szybciej tam pójdziemy tym szybciej wyjdziemy.
- Masz rację, chodźmy. - złapała mnie za rękę
5 minut później
- Cześć dziadku.
- Dawno Cię nie było wnusiu. Dobrze Cię widzieć.
- Przepraszam. Ale działo się trochę w moim życiu i nie miałam sił żeby tu przyjść. Tata mnie zranił, mama przyjeżdża oraz mam chłopaka.
- To świetnie. A co z ojcem?
- Lepiej nie będę Ci mówić. Masz wystarczająco dużo na głowie. Powiedz mi jak się czujesz?
- Trochę lepiej niż ostatnio, odzyskałem apetyt i żartuję sobie czasem. - telefon w mojej kieszeni zaczął wibrować - Przepraszam Cię bardzo ale muszę wyjść na chwilę, mama dzwoni. A w tym czasie poproszę Jaśka, żeby do Ciebie przyszedł.
- Dobrze.
Perspektywa Janka
- Możesz iść na chwilę do mojego dziadka? Nie chcę żeby został sam jak jesteśmy tu.
- Ok, tylko się pośpiesz.
- Nie zje Cię. A teraz już znikaj. - no co za kobieta, wygania mnie z korytarza
- Dzień dobry.
- Witaj. Ty pewnie jesteś Jaś.
- Zgadza się. Miło mi Pana poznać.
- To Ty jesteś chłopakiem mojej wnusi?
- Tak. - dumnie wypiąłem pierś
- Masz o nią dbać. Ja wszystko widzę. I jak spotka ją jakaś krzywda z Twojej strony to też Cię skrzywdzę. Możesz być tego pewny.
- Dobrze, będę dbał o nią jak o największy skarb, którym z resztą jest.
- I takie podejście jest odpowiednie. A jak się poznaliście?
- Paulina zgubiła telefon i jej go odniosłem. Tak jakoś wyszło, że teraz jesteśmy parą.
- Cieszę się, że ma przy sobie kogoś w tych ciężkich chwilach.
- Wspieram ją jak tylko mogę.
- To się chwali. Masz o nią dbać jeszcze bardziej jak ja odejdę.
- Niech Pan tak nawet nie mówi.
- Wiem, że nie zostało mi dużo życia. Żałuję, że nie będę mógł zobaczyć Paulinki w sukni ślubnej oraz moich wnuków. Ale moja żona będzie wspaniałą babcią.
- Nie wątpię w to, choć jeszcze jej nie poznałem.
- A moglibyście do niej pójść i zrobić jakieś większe zakupy. Zawsze robiła je ze mną a nie ma już tyle siły aby dźwigać. Prawa jazdy też nie ma więc samochodem nie pojedzie.
- Dobrze, to żaden problem dla nas.
- Już Cię lubię.
- A o czym tu tak sobie gadacie? - spytała Paulina
- O wszystkim i o niczym. Masz wspaniałego dziadka.
- Patrz dziadku jak się podlizuje. - dziewczyna dźgnęła mnie w bok
- Robi wszystko żeby Ci się przypodobać. Pojedziecie do babci, już to ustaliłem z Jankiem.
- Ok. Pewnie mamy jej zrobić zakupy.
- Czytasz mi w myślach.
- Można tak powiedzieć. - Paula się zaśmiała
- Podsłuchiwałaś nas? - spytałem
- Tylko to o zakupach słyszałam. - powiedziała do mnie i usiadła na moich kolanach - Masz pozdrowienia od mamy. Jeszcze w tym tygodniu powinna osobiście się u Ciebie pojawić, wraz z Olą.
- Bardzo się cieszę. A teraz zmykajcie już dzieci.
- Wyganiasz nas?
- Chcę sobie odpocząć. A Wy macie dużo pracy.
- To pa.
- Do zobaczenia. - pożegnałem się
- Żegnajcie dzieci. Miłego dnia Wam życzę.
- Dziękujemy bardzo. - powiedziała moja dziewczyna gdy zamykała drzwi od pomieszczenia
- Polubiłem Twojego dziadka. I powiem Ci, że jesteś do niego trochę podobna. Chodzi mi o zachowanie.
- Mówiłam Ci, iż miał spory wpływ na mnie. Ale proszę, nie rozmawiajmy o tym bo zaraz się rozkleję.
- Chodź tu do mnie. - rozłożyłem ramiona, żeby dziewczyna mogła się wtulić
- Jedźmy już. Czekają nas duże zakupy.
- Ok, musimy zrobić spore zapasy.
- Szczególnie przy Twoim apetycie. Za kilka dni w domu będą trzy takie łakomczuchy. Nie wiem jak to zniosę.
- Jakoś będziesz musiała sobie poradzić. A teraz wsiadaj.
- Jaś, możesz mi obiecać?
- Tak kochanie, o co chodzi?
- Obiecaj mi, że mnie nie zranisz, znajdziesz bezpieczne miejsce nam, gdzie nikt więcej nigdy nie będzie dzielił nas.
- Obiecuję Ci to skarbie. - złożyłem na jej ustach pocałunek
- Kocham Cię bardzo.
- Ja Ciebie też.
- A tak zmieniając temat, musimy pomyśleć co mamy kupić.
- Oj, dużo rzeczy. Lodówka świeci pustkami, jakieś ręczniki itp.
- A zmieścimy to wszystko w aucie?
- Jakoś się upchnie. Ja tam się bardziej o mój portfel boję.
- Po tym co dostałeś od ojca takie słowa mówisz?
- Żartowałem mordko, czasami trzeba więcej wydać.
- Ej, musimy jeszcze pojechać zabrać rzeczy po pamiętnym pikniku.
- Dobrze, że przypominasz. Kompletnie o tym zapomniałem.
- No wiesz co?! Tam sobie moje ubrania oraz talerze i sztućce. Nie wiem jak można było o tym zapomnieć.
- Jakoś tak wyszło.
- To uważaj, żeby nie było, że spowodujesz wypadek i powiesz "jakoś tak wyszło".
- Dobrze myszko.
Półtorej godziny później
Jesteśmy już po zakupach. Właśnie wypakowujemy siatki z bagażnika, trochę się ich nazbierało. Umówiliśmy, że jak to skończymy to Paulina zrobi jakieś jedzenie bo jestem strasznie głodny.
- To już ostatnia siatka. Ja idę na górę a Ciebie błagam kolejny raz, zrób mi szybko jedzonko.
- Dobrze. Ale musisz mi jakieś pół godziny dać.
- Ok. Tylko pamiętaj, że jestem głodny.
- Tyle o tym nawijasz, iż nie sposób zapomnieć mordko. Możesz już iść.
- Dziękuję.
Poszedłem na górę i zamiast leżakować chwyciłem gitarę i zacząłem nucić jedną z piosenek, którą bardzo lubię. Podczas tej czynności wpadłem na wspaniały pomysł.
- Paulina! Przyjdź na górę.
- Przecież byłeś głodny. Co chcesz?
- Chciałabym Ci coś zaśpiewać, przyjdź proszę.
- Już idę.
- Siadaj i się nie śmiej. - powiedziałem i zacząłem grać oraz śpiewać
Jezu to znowu się stało
Zakochałem się aż mnie coś zabolało,
Zakochałem się aż mnie coś zabolało,
Tylko z daleka jej ciało,
A sam widok to dla mnie za mało,
Ona uśmiecha się do mnie ,
Ale czy myśli o mnie?
Kocham Cię moimi myślami
Całymi dniami i nocami
Z Tobą wiąże swe nadzieje
A miłość, miłość nas rozgrzeje
Złączymy się w parę jedną,
Będziemy przykładem miłości na pewno,
Chcę byś była moją jedyną,
Chcę żyć dla Ciebie i pić z Tobą wino,
Zrobiłaś pierwszy krok zbliżyłaś się i stało się to..
Kocham Cię moimi myślami
Całymi dniami i nocami
Z Tobą wiąże swe nadzieje
A miłość, miłość nas rozgrzeje.
W tym rozdziale został wykorzystany tekst piosenki: https://www.youtube.com/watch?t=190&v=x3zDZt24rjo oraz piosenki: https://www.youtube.com/watch?v=eYx7pZiDwFU
I tak oto mamy pierwszy rozdział w którym Jasiek śpiewa. Za jakiś czas powrócę do pomysłu w YouTube'm.
Mnie ten rozdział się nawet podoba. Mam nadzieję, że Wam również się spodoba.
Pozdrawiam wszystkie moje mordki a szczególnie Alicję <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)